Dwa lata i wystarczy. Tyle właśnie czasu zajęło jej właścicielom otwarcie restauracji Toscanizzazione Art Bistro. Czy warto ją odwiedzić?
Gdzie? Jana Pawła II 33, Wrocław
Wyświetl ten post na Instagramie
MIEJSCE
Bulwar Staromiejski to jedna z tych lokalizacji, co do których mogliśmy być dobrej myśli w kontekście powstania ciekawego gastro spotu we Wrocławiu. Niestety jednak nie wszystko poszło po myśli zarządcy tego terenu i pomimo pojawiających się w końcu najemców, w dalszym ciągu nie jest to przesadnie atrakcyjna lokacja. W odniesieniu do początkowych planów, według których na tym terenie królować miały najlepsze wrocławskie koncepty, śmiało można stwierdzić, że coś tu się rozjechało.
Jednym z flagowych punktów jest samo Toscanizzazione. Po raz pierwszy raz plany na temat ich powstania obiły mi się o uszy dwa lata wcześniej. Przez cały ten okres właściciele zapowiadali otwarcie, ale jakoś tak wychodziło, że lokal stał pusty.
Czym jest Toscanizzazione Art Bistro? To jedna ze składowych całego holdingu Toscannizazione, zajmującego się m.in. prowadzeniem winnicy w Toskanii, odnawianiem motorów, a od jakiegoś czasu także gastronomią. Wokół otwarcia samej restauracji narosło sporo mitów i niedomówień, ale zasadniczo ciężko mi się dziwić takowym. Otóż przy pomocy afery z Januszem Palikotem, wszelkie crowfundingowe akcje związane z gastronomią w Polsce obarczone są gigantycznym ryzykiem oraz niepewnością i niepokojem inwestorów. A Toscanizzazione to marka właśnie w taki sposób finansująca część swoich projektów. M.in. restaurację, przed otwarciem której właściciele sprzedawali tokeny dla potencjalnych inwestorów. Ostatecznie nie udało się zebrać ogromnej kwoty, ale kilkaset tysięcy wzmocniło budżet restauracji. Tokenowi inwestorzy swoje odbiorą m.in. w pizzy.

Podobna restauracja, jeszcze wcześniej, miała otworzyć się w Katowicach, ale tamten temat chyba upadł na etapie pomysłu. Z ciekawością będę przyglądał się całemu projektowi, bo to niewątpliwie w gastronomicznym środowisku nowinka, a odpowiadają za nią Michał Bukowski, Sebastian Adamik, Ariel Goczoł oraz uwiarygadniający wszystko Rahim Blak.
Restauracja prezentuje się okazale, a już na wejściu trafiamy dość symbolicznie – na Vespę oraz przeszkloną kuchnię, do której można zaglądnąć. Jedna sala jest malutka, bardziej klimatyczna, ciemniejsza. Druga natomiast długa, mocno rozjaśniona ze względu na ogromne okna zdobione okiennicami na toskański wzór.
MENU
Właśnie, Toskania. Cała komunikacja dookoła Toscanizzazionie obraca się wokół tego regionu i rzeczywiście w menu trafiamy na kilka potraw mniej lub bardziej do niego pasujących. Więcej z nich moglibyśmy jednak przyporządkować do szeroko rozumianej kuchni włoskiej, aniżeli toskańskiej właśnie. Burger z toskańską wołowiną stanowi dość dziwny zabieg i nie potrafię go zrozumieć. Mamy pizzę, wędliny, carbonarę. Uprzedzę od razu, że najsłynniejszego toskańskiego dania – bistecca alla Fiorentina w karcie nie uświadczycie. Szkoda, choć równocześnie zdaję sobie sprawę z trudności zarówno sprzedażowej, jak i technicznej przy obróbce tej potrawy.
JEDZENIE
Zamawiam trzy dania oraz jeden deser, aby jakoś zmieścić wszystko i nie musieć zostawiać pełnych talerzy. Na uwagę zwraca naprawdę bardzo porządna, ładnie opowiadająca o tutejszym jedzeniu obsługa. Może minimalnie brakuje im luzu, ale zwalam to na karb debiutanckiej tremy. Pizza to klasyka, żadna napoletana – to dobrze, raczej proste kompozycje. To taka comfortdoowa wersja, przy której raczej nikt nie powinien specjalnie rozkminiać wielkości rantu, itp. Ot, do podzielenia się w ramach obiadu. Dość kwaśny sos, ale ciekawy, bo ze strukturą, bez znanej z większości pizzerii totalnej gładkości.

Cacio e pepe z truflami (48 zł) to najlepsza z pozycji, jakich dane mi było skosztować w Toscanizzazione. Truflowe uderzenie, ogromna intensywność, odpowiednio ugotowany makaron. Nikt nie powinien być zawiedziony, choć brak świeżej trufli kosztem tej ze słoika nieco psuje efekt. Risotto z prawdziwkami (56 zł) to w porównaniu ze wspomnianym wcześniej makaronem bardzo ugrzeczniona wersja. Delikatna, z grzybowym charakterem, ale bez tak potrzebnej wyrazistości.

Cały posiłek kończymy cornetto z czekoladą. Pomijając fakt podejrzenia graniczącego z pewnością, że to po prostu mrożony rogalik, jest to zwyczajnie smaczna słodkość. Chrupiący rogal, miks czekoladowo-orzechowego kremu i białej czekolady – ciężko zjeść w pojedynkę całego, ponieważ stężenie cukru jest ogromne.

PODSUMOWANIE
Toscanizazzione Art Bistro to z jednej strony całkiem udany projekt, stanowiący dla mnie pozytywne zaskoczenie względem oczekiwań, a jednocześnie restauracja niejednoznaczna, pełna sprzeczności. Toskańskie korzenie przemycane są tutaj wszędzie, nawet tam, gdzie ich nie ma. Emanowanie i podkreślanie toskańskości wszystkiego dookoła nie jest najlepszym pomysłem, bo automatycznie uruchamia proces pod tytułem: sprawdzam! No i ten toskański burger, brak Ribolitty oraz podpis Paolo Cozza poleca, nieco rozmywają autentyczność miejsca. A szkoda, bo to niepotrzebne ozdobniki, które nie wpływają na atrakcyjność Toscanizzazione, a przy beznadziei włoskich knajpek we Wrocławiu, ma ona szansę zaistnieć w świadomości lokalesów na dłużej bez tych wszystkich dość naciąganych historyjek.
Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie


Byłem w weekend. Jedlismy tatar, gnocchi, spaghetti z ndują i ragu z dzika. Rewelacja wszystko, byliśmy zachwyceni. Tatar jakich mało. Musisz spróbować!
Deserowo tiramisu robi robotę i wino domowe bardzo przyjemne.