fbpx
24.1 C
Wrocław
sobota, 30 maja, 2026

Smash by Szamani – czy to czas na drugi burgerowy boom?

Czy najlepsze burgery we Wrocławiu to obecnie smash burgery? Wszystko wskazuje na to, że burgerowa wajcha została przestawiona i obecnie właśnie cieniutkie, mocno wysmażone kawałki wołowiny w bułce przejmują rynek. Otwarcie Smash by Szamani to chyba najlepsze potwierdzenie trendu. Sprawdźmy jak smakuje nowe miejsce.

Gdzie? św. Antoniego 35

MIEJSCE

Szamani we wrocławskim gastro ustabilizowali swoją pozycję w streetfoodowym światku lokalem przy ulicy Ofiar Oświęcimskich. Ten działa już od kilku dobrych lat i choć może nigdy nie wybił się ponad wrocławską średnią, zyskał sobie spore grono fanów. Właściciele Szamanów postanowili pójść krok dalej i poza kanapkami z szarpanym mięsem, wpasować się w panującą na całym świecie modę na smash burgery. Stąd pomysł na bar specjalizujący się tylko i wyłącznie w tej potrawie.

Lokal został przejęty po działającym przy zbiegu ulic Włodkowica i św. Antoniego przez lata zajmował wegański sklep Vegan Urban, a teraz dla odmiany rządzić tu będą mięsne specjały. W ostatnim czasie odnosiłem wrażenie, że po latach hossy, Włodkowica notuje tendencję spadkową, ale niemal jednoczesne otwarcie Wok In i Smash by Szamani może tę sytuację odwrócić.

Wnętrze wzorowane na amerykańskich dinerach, ale co tu dużo mówić – szału ni ma. Jest surowo, a czerwone kanapy miksowane z winylami, kasetami i neonami niestety nie są gwarantem amerykańskiego klimatu, a raczej zakrawają na lekko surową partyzantkę.

MENU

Smash burgery z roku na rok zyskują sobie większą popularność na całym świecie, a geneza ich powstania – podobnie jak klasycznej wersji burgerów – przenosi nas za Ocean do jułesej. To właśnie tam, w stanie Kentucky, ponad 50 lat temu niejaki Bill Culvertson postanowił urozmaicić burgery w rodzinnym barze, rozbijając je na grillu puszką. Ta konkretna sytuacja przeszła do legendy, choć inne źródła wskazują, że burgery smashowano już dużo wcześniej.

O co chodzi z tymi wszystkimi smashami? Sprawa jest prosta – są o wiele łatwiejsze w obsłudze od tych grubszych, bardziej problematycznych, dosmażonych lub nie, grudkowatych, z wyciekającymi płynami, a do tego dłuższą obróbką.

Sekret smasha tkwi w trzech elementach: temperaturze, grubości oraz proporcji tłuszczu do mięsa. Wywołana temperaturą i siłą zgniecenia reakcja Maillarda to najważniejszy z elementów. Cukry i białka trafiające na swojej drodze na gorący grill przysmażają się, karmelizują, tworząc nową strukturę smakową. Uderzenie umami w połączeniu z chrupkością pozwala zakochać się w smashach. Pytanie czy Smash by Szamani ze swoimi siedmioma pozycjami w menu po 36 zł każda, stworzyli właśnie taki efekt.

JEDZENIE

Jak wspomniałem, w karcie traficie na siedem pozycji, wśród których nie znajdziecie przesadnie wystrzałowych wersji. Zresztą smash to tak naprawdę klasyka, a ewentualne ozdobniki – jeśli smaczne, stanowią wartość dodaną. Najlepiej wypada Oklahoma, gdzie mięso smażone jest z cebulką. I ta cebulka, jej słodycz i smak, wypełnia bułę. Bułę solidnych rozmiarów, z sezamem, miękką. Jak dla mnie pasuje bardzo dobrze, ale i warto zaznaczyć, że jestem fanem sezamowych wersji bułek do kanapek z mięsem. 

Pewnym niedociągnięciem, aczkolwiek bardzo delikatnym jest w moim przypadku ilość soli. Wydaje mi się, że mogłoby jej być więcej, ale może zbyt mocno wchodzę w detale, bo to, co najważniejsze, a więc smashowane burgery smakują bardzo poprawnie. Nie zostały rozbite cienko, niczym kartka papieru, przez co obecność dwóch kotletów w bułce sprawia wrażenie bardzo solidnej porcji. Ba, nie tylko wrażenie, bo rzeczywiście szamańskie burgery są duże. 

Wołowina odpowiednio skarmelizowana, momentami chrupiąca na brzegach, ale zachowująca swoją soczystość. Nie jest to najlepszy smash, jakiego jadłem, ale bardzo udana robota. Klasyk z cheddarem, ogórkiem kiszonym, cebulą, ketchupem i musztardą nieco bardziej eksponuje wołowinę. Natomiast pomysł na Korean BBQ jest trafiony, ale niezrównoważona przez ostrość lub kwasowość, słodycz sosu koreańskiego męczy na dłuższą metę. 

PODSUMOWANIE

Jak wypada koncept pod tytułem Smash by Szamani? Jest właściwie tak, jak się spodziewałem. Całkiem poprawnie technicznie wysmażone smashe, proste kompozycje, krótkie i jasno sprofilowane menu. Dla mnie to jak najbardziej godne polecenia burgerowe miejsce, gdzie może nie usiądziecie w pięknych wnętrzach, ale przede wszystkim zjecie totalnie comfortfoodowego burgera. Czy po dziesięciu latach od pierwszej burgerowej rewolucji w polskim gastro nadchodzi jej druga odsłona? Na to wygląda. Zostawiam okejkę i życzę smacznego!

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 15 Votes
1

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły