Jeśli można doszukiwać się jakichkolwiek plusów covidowej pandemii, należałoby do nich na pewno zaliczyć większą ilość smacznych restauracji oferujących dostawę swoich produktów. Dzisiaj mam dla Was trzy smaczne miejsca, z których zamawiam jedzenie na dowóz we Wrocławiu.
W drugi październikowy weekend wybraliśmy się do centrum z myślą o odwiedzeniu Ogrodu botanicznego i tamtejszego Dolnośląskiego Festiwalu dyni, ale kolejka do wejścia lekko nas powaliła i początkowo sobie odpuściliśmy. Później w końcu dotarliśmy, ale to już opowieść na inną historię. Korzystając z pięknej pogody, wpadliśmy na pomysł zorganizowania sobie plenerowego pikniku z dobrym jedzeniem. Piękne jesiennie słońce we Wrocławiu oznacza jedno – kolorowe liście na drzewach i błękitne niebo sprawdzają się doskonale w roli baterii doładowujących energię przed kolejnym tygodniem.
Co zjedliśmy? Wybór miejsc nie był przypadkowy, ale o tym za chwilę. Dobry piknik bez tatarka? To się nie klei. Dlatego postawiłem na sprawdzonego konia i zamówiłem na wynos jedzenie z Ragu. Dla mnie tatar z polędwicy z domowym majonezem, pomidorami, orzeszkami ziemnymi i sezamem. Uwielbiam go. Jako że należę do #TeamNaKanapce, załadowałem mięso z dodatkami i majonezem na grubą pajdę chleba z PLON-u i zajadałem w najlepsze. Sami zobaczcie zresztą jak ślicznie kolor mięsa komponował się z otoczeniem Parku Tołpy. Dzieciaki również poszły w sprawdzone smaki i do gry wjechało gnocchi a’la sorrentina. W sosie pomidorowym, zapieczone z mozzarellą znaczy się. Pierwszy głód zaspokojony, można było lecieć dalej.

Kierunek? Grunwald. Moja żona jest fanką Khao pad, a więc smażonego ryżu z Woo Thaia i to zdecydowanie jedno z częściej zamawianych przez nas potraw na dowóz. Wyszło jednak tak, że to dzieciaki zjadły właściwie cały ryż, a nam pozostały pierożki Keaw Moo z wieprzowiną. Choć nie powinno to wybrzmieć z pretensją, bo same pierożki są pyszne. Z delikatnym ciastem, puszystym mięsem w środku i opcjonalnym sosem słodko-kwaśnym. W Woo Thaiu na Grunwaldzie rzadko notujemy jakiekolwiek wpadki i ta streetfoodowo-dowozowa opcja wydaje się dla mnie jedną z najlepszych w mieście. Nie dość, że dania typu ryż czy curry nie tracą zbyt wiele w trakcie transportu, to jeszcze pachną pięknie i sprawdzają się do jedzenia niemal w każdych warunkach.

Stacja numer trzy to CULTO. To mój ukochany comfort food z ich tatarami, frytkami i smażonym serem na czele. Smażonego w dowozie jednak nie testuję, bo wydaje się to jednak dość karkołomnym pomysłem,. Wybór pada na podwójnego cheeseburgera. Ten gigant z dwoma kotletami z sezonowanego rostbefu występuje z majonezem, w maślanej brioszce i zalany roztopionym cheddarem. O takie streetfoody nic nie robiłem. Konkretny to zawodnik, nie ma co. Mięso dosłownie płynie w ustach, jest soczyste i pysznie skarmelizowane. I ta bułka. TA BUŁKA. Jej delikatna słodycz to dokładnie to, co uwielbiam w burgerach. Zdecydowany burgerowy top Wrocławia.

Dobra, ale dlaczego wybór padł na akurat te trzy miejsca? Sprawa wygląda tak – WOLT, z którym współpracuję od dłuższego czasu, organizuje w październiku Wolt Awards, a więc ich nagrody dla najlepszych restauracji dowozowych w danym mieście. Zostałem poproszony, aby wybrać po jednej z restauracji z każdej kategorii. Jakie są kategorie?
COMFORT FOOD
Nominowani: Solleim, Pasibus, Szamani, Szarpane, Culto, Peruwiana, Panczo
ALL AROUND ASIA
Nominowani: Woo Thai, osiem misek, Woosabi, Thali, Woj In, Dim Sum Garden
DOBRE BO WŁOSKIE
Nominowani: Pizzatopia, Happy Little Truck, Ragu, Kawałek Smaku, Iggy Pizza, Pizza kieliszki butelki
Sporo tu naprawdę smacznych miejsc, bo przecież choćby Dim Sum Garden ze swoimi pierożkami robi dobrą robotę, i Iggy Pizza, i Solleim ze swoimi kurczakami. Ja postawiłem jednak jak wyżej, kolejno na Culto, Woo Thai i Ragu.
I teraz tak – każdy z Was może zagłosować na swoich ulubieńców pod tym linkiem. Każda osoba, która zagłosuje otrzymuje prezent od Wolta. W moim przypadku był to kod na 10 zł na kolejne zamówienie.
Napiszcie kto jest Waszym faworytem.
Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie


Alzheimer lubi to! Ah, ten gorący, kwasowy sos pomidorowy w aluminium – z ragu.