fbpx
18.6 C
Wrocław
sobota, 20 czerwca, 2026

Neobab 2.0 – czy uda się wyjść z kebabowego cienia?

Gdzie zjeść najlepszy kraftowy kebab we Wrocławiu? Odpowiedzi na to pytanie szukać należy zapewne u kebabowych influencerów, a my zaglądamy dzisiaj do nowego miejsca, które kebab podaje, ale chyba nie chce być z nim specjalnie kojarzone. Chodźcie do restauracji Neobab 2.0.

Gdzie? Drobnera 26

FB

MIEJSCE

Dobrych kilka lat działała tu sobie restauracja Nadodrze, ale ze względu na budowę parkingu tuż obok, jej właściciele – pozbawieni ogródka – zdecydowali o zamknięciu. Przez kilka miesięcy lokal stał pusty, aż w końcu pojawił się ktoś, kto postanowi ożywić go na nowo. Jedności Narodowej i okolice to kebabowe zagłębie. Na przestrzeni 200-300 metrów jest takich barów kilka. Czy znajdzie się miejsce dla kolejnego? Właścicielom kebabowni Neobab z ulicy Reja zamarzyło się to sprawdzić na własnym przykładzie.

Neobab to działający od 2018 roku bar z kebabem. Ale nie żadna tam podła buda, tylko z ciekawą identyfikacją wizualną, niezłymi socialami. Bez wstydu w każdym razie. Przyznam, że byłem tam dwa razy w życiu i wspomnienia mam raczej średnie, choć zupełnie uczciwie – totalnie nie pamiętam co nie pasowało mi w tym jedzeniu. Neobab 2.0 to jednak zupełnie inna bajka i startujemy tu z czystą kartą.

MENU

Komunikacja w social mediach oraz informacje otrzymywane od obsługi już na wejściu mówią: nie jesteśmy kebabem. Spoko, spoko, rozumiem że niekoniecznie trzeba mówić o męczącym kraftowym kebabie, ale jednak ciężko uciec od tej łatki startując z identyczną nazwą. I nie jest to zarzut, a zwyczajnie fakt. Mało tego, uważam to za całkiem niezły ruch, bo kebab jednak mimo wszystko łączy się w Polsce z produktem niższej kategorii, niskich lotów streetfoodem, podłym mięsem. Odejście od podobnych porównań może być ciężkie, ale na dłuższą metę się opłacić. Zwłaszcza, że restauracji z pogranicza kuchni tureckiej i arabskiej w dalszym ciągu nie ma u nas zbyt wiele.

Ok, ale co znajdziemy w takim razie w tej karcie? Są poranne tosty, są znane już z poprzedniej lokalizacji buły, tabbouleh, hummus czy adana kebab. Rzeczywiście mamy tu do czynienia z dość szerokim menu. Takim niekebabowym zupełnie, acz ciekawym.

JEDZENIE

Na początek, aby spróbować jak najwięcej, do stolika zamawiam zestaw Mezze (49 zł). Solidny talerz, na który składają się trzy rodzaje mięs, falafele, warzywa, dwa sosy oraz zioła z pokrojonym w trójkąty arabskim pieczywem. Wydaje mi się, że ten talerz w pewien sposób definiuje nowy pomysł na Neobab.

Rzeczywiście mamy tu do czynienia z odmiennym od większości kebabowni podejściem i chęcią zaprezentowania różnorodnych produktów. Po pierwsze – bardzo udane, mokre, super zielone w środku falafele. Odrobina więcej wyrazistości na pewno by im nie zaszkodziła, ale są udane. Z trzech rodzajów mięs, najlepiej wypada przygotowywany na miejscu Yaprak, a więc ścinane cienko udko cielęce. Jest dobrze wypieczone, tłuściutkie, ma ziołowy charakter.

Adana kebab z baraniny też posiada swoje atuty, ładnie pachnie, choć nikt by się raczej nie obraził, gdyby danie było bardziej soczyste i szybciej zeskoczyło z grilla. Ciekawie prezentuje się Shish touk z kurczaka. Tutaj mamy do czynienia z super soczystością, aczkolwiek brak soli przeszkadza dość mocno.

Następnie do głosu dochodzą trzy mniejsze talerzyki. Hummus (20 zł) jest przyjemnie kwaskowy, super gładki, z ogromną ilością ziół. Jeszcze lepiej prezentuje się oraz smakuje tak popularny ostatnio głównie w restauracjach specjalizujących się w śniadaniach labneh (25 zł). Kwasowość w tym wypadku wskakuje na jeszcze wyższy level i zupełnie mi to nie przeszkadza. Wręcz poczytuję ją za atut, dzięki któremu udaje się złagodzić w ustach odczucia po zjedzeniu intensywnego mięsa. Jeszcze mniejszy talerzyk to tabbouleh (10 zł), ale w jego przypadku jestem w stu procentach pewien, że ktoś odpowiadający za przygotowanie go, zwyczajnie w świecie zapomniał dodać soli i cytryny. Nie da się po prostu tego wybronić.

Jak już pisałem wyżej, uciec od kebabowej łatki ekipie Neobabu łatwo nie będzie, dlatego też w karcie znajdziecie ich klasyki. Decyduję się na bułkę i czekam chwilę na dostarczenie talerza z jedzeniem przed moje oblicze. To wygląda! Dobrze wygląda. Buła z mięchem w cenie 35 zł.

Bez zbędnych dodatków, z chrupiącą bułką ze wspomnianym powyżej Yaprakiem. Jedzenie tej bułki sprawiło mi sporo radości, a mocną pracę wykonuje w niej ostry, muskający podniebienie sos. Jeśli lubicie kebaby znane z budek spotykanych na każdym rogu, pewnie nie będziecie zadowoleni. Natomiast jeśli nie jesteś fanami wypchanych kapustą tortill, będziecie zadowoleni. Mięso daje wyrazistego kopa, bułka miło chrupie, a warzywa zaznaczają swoją obecność świeżością.

PODSUMOWANIE

Moje ostatnie kebabowe przygody we Wrocławiu dość skutecznie zniechęciły mnie do kolejnych testów, ale w przypadku Neobabu 2.0 jakieś przeczucie podpowiadało mi, że chyba warto. I warto! Jasne, nie jest to odkrywcza knajpka, która na nowo definiuje świat kebabów i bliskowschodniej kuchni. Co to, to nie, ale Neobab jest przyjemnym miejsce z dość ciekawie zaprezentowanym streetfoodem. Więcej odwagi w przyprawianiu i będzie całkiem nieźle.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 22 Votes
4

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły