23 czerwca przy ulicy Więziennej 21 ruszyła pierwsza w Polsce L’Antica Pizzeria Da Michele. To neapolitańska legenda, do której w rodzinnym Neapolu ustawiają się godzinne kolejki, a jej pizzę rozsławiła scena z Julią Roberts w filmie Jedz, módl się, kochaj. Sprawdziłem, czy pizza z Neapolu naprawdę smakuje jak w Neapolu, ile kosztuje we Wrocławiu i czy warto stać po nią w kolejce. Oto moja subiektywna opinia o pizzerii Da Michele we Wrocławiu.
Gdzie? Więzienna 21
Pizzeria Da Michele – historia
Pizzeria Da Michele działa w Neapolu od 1870 roku, a w kultowym lokalu przy Via Cesare Sersale 1 przez dekady serwowano tylko dwie pizze, margheritę i marinarę. Tyle wystarczyło, by stać się świątynią pizzy neapolitańskiej z kolejką na pół ulicy. Resztę dograł film „Jedz, módl się, kochaj” z Julią Roberts oraz oczywiście social media, które rozbuchały popularność miejscówki do granic możliwości. Dziś marka posiada franczyzowe lokale od Tokio, przez USA, aż po Londyn, a od 23 czerwca także Wrocław.

Gdzie i za ile zjeść w Pizzerii Da Michele we Wrocławiu?
Włoski Pasaż czy też Galeria Italiana przy ulicy Więziennej powstał w końcówce lat 90, będąc w początkowej fazie bardziej miejscem zakupowym, dopiero potem przekształcając się w restauracje. Było tu Amalfi, było Capri, potem Cegielnia, ale z czasem sam pasaż lekko umierał. Kiedy wydawało się, że to jego koniec, nadeszła informacja z cyklu tych mocnych – startuje franczyza L’Antica pizzeria Da Michele. Co tu dużo mówić – gruba akcja.

Da Michele została otwarta właśnie w dawnym Capri, które swego czasu stanowiło niemalże wyznacznik włoskości we Wrocławiu. Te czasy minęły już jednak bezpowrotnie, włoska gastronomia we Wrocławiu przeobraziła się kilkukrotnie. Lokal jest obszerny, składa się z dwóch sal, ogromnego baru, za którym wypiekana jest pizza, a także ogródka przed. Nie jest to wnętrze zjawiskowe, ale z niezwykle charakterystycznymi, wybijającymi się na czoło elementami. Na jednej ze ścian widnieje oczywiście Diego Maradona, gdzieś indziej pojawia się Julia Roberts, tuż obok założyciel pizzerii, a sam piec sygnowany jest logotypem klubu Napoli.
Wrocławskie Da Michele przybliża markę do liczby 100 franczyz na całym świecie, ale czy w stolicy Dolnego Śląska ma szansę stać się czymś więcej, niż tylko ciekawostką? O tym przekonamy się w dłuższej perspektywie, ale łatwo nie będzie, bo nadodrzańskie miasto napakowane jest dobrą pizzą, w tym także w dużej mierze neapolitańską.
Jak prezentuje się menu? To interesujące, bo oryginalny lokal w Neapolu posiada tylko cztery pozycje pizzowe w menu, kosztujące 6 euro. We Wrocławiu menu jest zdecydowanie obszerniejsze, a do placków dorzucono także makarony, desery i antipasti. Przekrój cenowy pizz rozpościera się od 30 do 61 zł.

Co zjeść w Da Michele we Wrocławiu?
Przyszedłem do Da Michele pierwszego dnia działalności, aby uniknąć przewidywanych tłumów w dniach kolejnych. Bo że takowe się pojawią, to pewnik. W środku panuje lekki chaos, ale było to w sumie do przewidzenia podczas premiery. Zarówno na barze, jak i sali, obsługi przemieszcza się sporo, a kolejne potrawy wychodzą na stoliki w dość losowej kolejności. Jedni na pizzę czekają chwilę, inni raczej dłuższy moment.
W końcu jednak potrawy lądują przede mną i sprawdzam! Na początek dania główne. Bardzo smaczna, klasyczna, ze sporą ilością beszamelu jest lasagne (46 zł), a mięso w środku ma taki trochę kiełbasiany posmak oraz konsystencję. Słabiej wypada dość nijakie tagliatelle alla bolognese (47 zł). Zabrakło soli, zabrakło makaronu w wersji al dente.

Dobra, przejdźmy do najważniejszego, a więc pizzy. Zamówiłem margheritę za 30 zł, swoje odczekałem, ale ostatecznie mogłem po kilkudziesięciu minutach cieszyć się swoim jedzeniem. Pizza jest mocno rozciągnięta, jej średnica znacząco wykracza poza tą talerza, a ranty są bardzo niziutkie. Pierwsza rzecz, o której myślę, to piękny zapach pieca, o którym wspominałem. Połączenie ognia, drewna, ciasta – super. Ciasto jest sprężyste, delikatne i pachnie chlebowo, niczym ze wspaniałej piekarni. Pomidory? Nie za kwaśne, raczej z tych delikatnych plus mleczna mozzarella. Najprostsza, najbardziej klasyczna, smaczna kompozycja.

Co ciekawe, 30 zł to ledwie odrobinę więcej od lokalu w Neapolu, więc obawy o super drogie pizze nie wytrzymały próby czasu, choć oczywiście poza podstawowymi wersjami faktycznie istnieją droższe opcje.
PODSUMOWANIE
Czy pizzeria Da Michele we Wrocławiu smakuje tak, jak w Neapolu? Na to pytanie nie potrafię odpowiedzieć, bo w mieście Maradony jeszcze nie byłem. Mogę jednak z pewną stanowczością stwierdzić, że L’Antica pizzeria Da Michele we Wrocławiu to ciekawostka, intrygujące otwarcie, dobra pizza, ładny lokal, ale też brak możliwości zszokowania wrocławian. Ciężko byłoby wywołać jakikolwiek efekt WOW w mieście pełnym dobrej pizzy. Ważniejsze jednak jest to, jakie oczekiwania przed pizzą sobie stawiamy? Osobiście do tematu pizzy podchodzę bardzo na luzie, nie staram się jej rozkładać go na czynniki pierwsze, a od pizzy oczekuję, żeby była po prostu smaczna i ta jest. To chyba zdrowe podejście, a szans Da Michele upatruję w tym, że ich pizza nie posiada wielkich brzegów, od których powoli się odchodzi po wielu latach popularności w kraju. Jeśli mam podsumować pierwszą wizytę w Da Michele, to mogę powiedzieć: przybyłem, zobaczyłem i na chwilę obecną się zadowoliłem, ale żeby być uczciwym, nie zostałem dotknięty ręką pizzowego boga.
Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

