W Oparach Dim Sum Bar – na tropie azjatyckich smaków


Pamiętam, kiedy jakoś w trakcie wakacji znajomy podrzucił mi informację o planowanym na niedługo otwarciu pierwszego we Wrocławiu baru z pierożkami dim sum. Start miał nastąpić szybciej, ale jak to w gastronomii bywa, opóźnił się dość znacząco, zmuszając zniecierpliwionych gości do uruchomienia odpowiednich zapasów cierpliwości.

No dobra, ale czym tak naprawdę są te wspomniane dim sum? Jeśli próbować przyrównać, to w jednej rodzinie z nimi znajdują się m.in. hiszpańskie tapas. Dim sum to niewielkie przekąski przygotowywane na parze w bambusowych koszykach, wywodzące się z Kantonu, gdzie serwuje się je podczas przedpołudniowego herbacianego rytuału yum cha. W przypadku otwartego pod koniec października W Oparach Dim Sum Baru, zmieniono koncepcję dim sum, bo w lokalu na Hubskiej właśnie pierożki są właściwie jedynymi pozycjami, stając się automatycznie daniem głównym.

Wybór ogranicza się do ośmiu pozycji – głównie mięsnych, choć w menu znalazło się także miejsce dla dwóch opcji wege. Właściciele W Oparach Dim Sim nie próbują na siłę wciskać nam, że serwują oryginalne chińskie potrawy. Tutejsze pierożki są inspirowane azjatyckim specjałem, ale nie odwzorowują go jeden do jednego. Jedna porcja, na którą składa się osiem pierożków, kosztuje 16 lub 17 zł. Standardowo nie ma możliwości zmieszania różnych wersji ze sobą, ale korzystając z debiutanckiego zamieszania na barze, udało mi się wyprosić o połowę mniejsze porcje, aby w relacji zmieściło się więcej materiału. 

Posiłek rozpoczynam od bardzo świeżego kimchi (6 zł). Jak na mój gust, to bardziej odświeżająca surówka z kapusty, z delikatnym mignięciem ostrości. Jestem fanem bardziej sfermentowanego kimchi, dlatego to niespecjalnie przypadło mi do gustu. Jeśli chodzi o pierożki, sam czas parowania zamyka się w kilku minutach i jedynie od obłożenia malutkiego lokalu zależy czy będziecie czekać właśnie tyle, czy jednak trochę więcej.

Z przetestowanych dim sum zdecydowanie najbardziej cenię sobie opcję z wołowiną i kimchi (17 zł). Mieszanka soczystego mięsa z kwaskowo-ostrą kapustą sprawdza się znakomicie. Nie dość, że wołowina, to jest umami w postaci kimchi. Można jeść na kilogramy. Wieprzowina z krewetką jest opcją dla miłośników mniej wyrazistych smaków. W tym wypadku smak wydaje się być uładzony, odpowiednio zbalansowany, choć bez konkretnego kopa smakowego. Soczewica ze skórką pomarańczową skrywa w sobie faktycznie cytrusowy charakter złączony z gładką teksturą soczewicowego wkładu. 

Na osobny akapit zasługuje z kolei tak ważne we wszelkiego rodzaju pierogach ciasto. Ciasto, które nie dominuje, jest cieniutkie, a przy tym elastyczne i stosunkowo estetycznie sklejone, choć akurat nad tym ostatnim elementem na pewno wypadałoby jeszcze popracować. Problem pojawia się w momencie otrzymania bambusowych parowników, bo ciasto lubi przywierać do papieru, którym wyłożone są koszyki. Ale to w skali całego przedsięwzięcia jedynie mały problem. 

Pewien kłopot sprawia także brak sosów innych od tych na bazie sosu sojowego. Dostępna jest wersja czysta, czyli sos sojowy, a także chili i z sezamem. Wydaje mi się, że miejsce tak mocno sprofilowane na jeden produkt, powinno zadbać o większą różnorodność.

Czy bar w W Oparach Dim Sum mnie urzeka? Jedno wiem na pewno – czuć tutaj dużo serca wkładanego w każdego pojedynczego pierożka, w każde jedno zestawienie farszu. Jak dla mnie to ciekawe miejsce na szybki lunch w azjatyckim klimacie, ale bez założenia, że przychodzimy się najeść pod korek. Co to, to nie, bo porcje nie należą do tych z górnego pułapu wielkości. Natomiast pamiętać należy, że dim sum to jednak pewna forma przekąski spożywanej na luzie i tak należy podchodzić do tego właśnie baru. Jak dla mnie bardzo poprawny początek.

W Oparach Dim Sum Bar

Hubska 72

FB

Total 6 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments