Młoda Polska bistro&pianino – takiej Polski chcemy!


O tym, że na Placu Solnym powstanie nowa restauracja w lokalu, gdzie wcześniej mieściła się m.in. Fuzja na Solnym, dowiedziałem się kilka dobrych miesięcy wcześniej, ale jako że nie była to informacja oficjalna, nie chciałem robić zamieszania. Dopiero po jakimś czasie, a dokładnie pod koniec maja Beata Śniechowska ogłosiła swoje odejście z Menu Motto, informując jednocześnie o starcie nowego projektu – Młoda Polska bistro&pianino.

Sama nazwa delikatnie romansuje z epoką literacką sprzed ponad wieku, ale jej znaczenie jest dużo łatwiejsze do wytłumaczenia, a korepetycje z polonistą nie będą niezbędne. Otóż Młoda Polska to świeży głos młodego, kompletnie inaczej myślącego pokolenia osób z różnych dziedzin współczesnej gastronomii, chcących odczarować m.in. stereotypowe myślenie na temat kuchni polskiej, której znaczenia nie zna prawdopodobnie nawet sam Robert Makłowicz. Na czele Młodej Polski ustawiła się Beata Śniechowska, przechwytując ze swojej poprzedniej restauracji niemal cały zespół, co już na starcie ustawia nowe miejsce w dość uprzywilejowanej pozycji w świecie ciągłych poszukiwań pracowników. Młoda Polska to jednak nie tylko restauracja, ale również cocktailbar, za który odpowiadają dwaj młodzi, ale już cenieni i doświadczeni – Tymon Straburzyński oraz Michał Przywara. Ten pierwszy znany jest m.n. z Lotu Kury, drugi z RumBaru. Zespół uzupełnia znany m.in. z browaru Doctor Brew Tomasz Czechowski, czy manager Szymon Duszkiewicz, z doświadczeniem choćby z Monopolu.

Na dobry początek na naszych złączonych w jeden kilku stolikach lądują… trunki. W końcu to bar, a nie kuchnię widzimy w pierwszej kolejności po wejściu. Przed nami pojawia się kilka pozycji z liczącej ponad sto listy polskich destylatów, piwo z Doctor Brew, a na samym barze miksują się kolejne koktajle dla zainteresowanych gości, co wygląda bardzo atrakcyjnie, kolorowo i sprawia wrażenie, że w restauracji cały czas coś się dzieje.

Jeśli chodzi o jedzenie, zamawiamy dla ułatwienia wszystkie pozycje z menu. Na start przekąski, których jest w sumie sześć. Ogórek gruntowy (14 zł) z wędzonym pstrągiem, miodem i pesto to kwintesencja letniej świeżości i lekkości. Prawdziwym hitem jest jednak kanapka ze ściętymi w cienkie plastry sercami wołowymi (18 zł). Ta niespecjalnie popularna obecnie część wołowiny została wykorzystana w doskonały sposób, łącząc w sobie jednocześnie głęboki smak mięsa, słodycz połączoną z kwaśnością malin oraz gorycz gorczycy. Ekstra! Interesujące jest podanie białej kiełbasy (16 zł) – maksymalnie minimalistyczne, z zasmażaną kapustą oraz kromeczką chleba, dzięki czemu główne role rozdaje właśnie kiełbasa. Dobra, domowa, mocno mięsna kiełbasa. Smalec z kaczki oraz fasoli (8 zł) spełniają rolę klasycznej przekąski do czegoś mocniejszego, aby posmarować sobie chleb i zagryźć. Co do chleba, to jest to jeden z elementów, nad którym na pewno wypadałoby popracować. Co ciekawe z kolei, bardziej do gustu przypadł mi smalec, czy też pasta z fasoli, wzmocniona ogórkiem i piklowaną cebulką.

Tatar (35 zł) ze świecy i polędwicy został drobno przesiekany oraz przygotowany w dość klasyczny sposób, więc ortodoksyjni specjaliści od tatarów nie powinni czuć się zawiedzeni. Jest ogórek, jest pokrojona w pióra czerwona cebula, jajko, trochę skórki z limonki. Po zmieszaniu całości powstaje gładki miks, którego smak wynagradza kilka sekund ruszania widelcem. Dobre mięso, odpowiednia struktura, ciężko wymagać więcej. W dalszej kolejności jeszcze jeden hit – tuk wołowy (27 zł) z cudownie tłuściutkim wnętrzem, mieszającym się z szarpaną wołowiną, pietruszką oraz prażoną gryką. Czy da się opowiedzieć ten smak? Myślę, że się da – złoto.

Kolejne talerze, to kolejne mocno klasyczne połączenia w udanym wydaniu – śledź, gzik, ziemniak (24 zł). Dymna, delikatna ryba, gładki, choć lekko niedosolony twaróg, o to chodzi. To jedno z tych dań, które wpisują się mocno w pomysł na samą Młodą Polskę, przedstawiające tak bardzo proste, a udanie dobrane smaki. Swego rodzaju ciekawostkę oraz kolejny powrót do słusznie minionej epoki stanowi sałatka jarzynowa (24 zł), która jednak nie powstała z rozgotowanych warzyw z rosołu, a sprawnie połączyła ziemniaka, marchewkę, ale i kiszone jajko przepiórcze oraz chrupiące edamame i trufle, żeby nie było zbyt prosto. Raz jeszcze pozytywne zaskoczenie. Zimnym nóżkom (23 zł) zabrakło naszym zdaniem trochę kopa, choć sytuację ratował mocno chrzanowa suróweczka z selerem.

Moje serce ucieszył widok barszczu z buraków z tłuczonymi ziemniakami (19 zł). To wspomnienie domowych obiadów przygotowywanych przez mamę. Wielbię ten smak, to połączenie słodyczy z ziemniakami, choć technicznie popełniono tu jak dla mnie maleńki błąd, wynikający z dodania ziemniaków do bardzo rzadkiego płynu, przez co wszystko zamieniło się w nieprzyjemnie wyglądającą breję. U mnie ziemniaki kładło się na talerzu obok, dzięki czemu udawało się uniknąć tego rozpłynięcia w talerzu. Aczkolwiek smakowo to mój comfort food z najpiękniejszych snów.

Wzorowo przygotowana została kaczka (48 zł), podana z długimi kopytkami oraz intrygującym, kwaskowo-słodkim sosem. Sezonowane steki z antrykotu oraz rostbefu (129 zł) to wysoka półka, a rozpływające się różowiutkie mięso rozkłada na łopatki zarówno jeśli chodzi o doznania, jak i kalorycznie. Pewnym rozczarowaniem okazały się pierogi z groszkiem, bobem i twarogiem (37 zł). Brak soli to jeden z grzechów, dziwna kwaśność oraz nasączenie kurek drugi, ale może wynikało to po prostu z oczekiwań względem pierogów jako takich, bo kocham je w każdym wydaniu. W każdym razie po prostu zabrakło mi w nich mocy, jakiej mogły dostarczyć wspomniane produkty w połączeniu jeszcze z oscypkiem. Sztuka mięsa (39 zł) to jak rozumiem odpowiedź Młodej Polski na klasyczną potrawę słusznie minionej epoki sztukamięs, choć ona chyba zwyczajowo przygotowywana była z wołowiny. Tutaj mamy do czynienia z pieczoną szynką wieprzową w słodkawej glazurze, podaną z jakże kojarzącą się z letnim obiadem sałatą ze śmietaną. Obstawiam, że docelowo mięso ma być bardziej soczyste, ale uznajmy to za błędy młodości.

Czy Młoda Polska to nowa siła na wrocławskim rynku/Rynku? To wręcz oczywiste, a już sam pomysł na lokal, na zagospodarowanie tematu, jakim jest szeroko rozumiana kuchnia polska, zasługuje na duże brawa. Cóż może kojarzyć się nam lepiej, niż połączenie comfortfoodowych potraw pamiętanych z dzieciństwa, dobrego produktu i trunków, z których słynie nasz kraj? Młoda Polsko, błędy młodości wybaczam, dziękuję za szpik, serca wołowe czy barszcz, i proszę o więcej, bo właśnie takiej twarzy gastronomii we Wrocławiu bardzo nam brakuje. Powodzenia!

Młoda Polska bistro&pianino

plac Solny 4

FB

 

Total 19 Votes
4

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments