fbpx
13.8 C
Wrocław
sobota, 2 marca, 2024

BABA – Beata Śniechowska zrobiła to!

Czy to najlepsza restauracja we Wrocławiu? Za wcześnie, aby wyciągać na wierzch tak mocne argumenty, bo też i każdy z nas będzie zwracał uwagę na inne czynniki podczas oceniania. Nie zmienia to faktu, że Beata Śniechowska stworzyła miejsce wyjątkowe w skali nie tylko Wrocławia, ale i całej Polski. Sprawdźmy jak smakuje BABA.

Gdzie? Nożownicza 1 d

IG

MIEJSCE

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o planach otwarcia kolejnej po Młodej Polsce restauracji przez duet Beata Śniechowska i Tomasz Czechowski, oczy mi się zaświeciły. Na ile poznałem tę dwójkę oraz obserwuję ich działania gastronomiczne, w głowach wspomnianego duetu nie mogło się zrodzić miejsce banalne. W ogóle uwielbiam rozmawiać z Beatą o jedzeniu, bo to zawsze piękny pokaz prawdziwej pasji, której wielu ludziom z restauracyjnego świata brakuje. Pierwsze przecieki mówiły o restauracji wege, powiązanej mocno z projektem ogrodu warzywnego zorganizowanego specjalnie na użytek własny.

Skończyło się na bajce wymyślonej w głowach właścicieli. Bajce powstającej na podstawie doświadczeń z podróży, smakowania potraw na całym świecie, podpatrywania lepszych, inspirujących ludzi ze świata gastro. Co jednak bardzo istotne, BABA nie jest kalką jakiegokolwiek miejsca. To projekt od A do Z złożony we Wrocławiu, z myślą o tworzeniu dobrej, nieoczywistej kuchni.

Zresztą w bistro BABA zgadza się absolutnie wszystko. Począwszy od wnętrz zaprojektowanych przez pracownię Paradowski Studio, przez doświadczonych i świetnie zorganizowanych pracowników na sali, aż po porcelanę przygotowaną na zamówienie dla Baby. Wnętrza są z jednej strony kameralnym nawiązaniem do klasyki bistro, z drugiej strony łamią schematy, łącząc barową metaloplastykę z zieloną szafą stanowiącą niejako portal prowadzący do drugiej sali. Baba pobudza emocje, ekscytuje, a momentami szokuje – na talerzu, wystrojem i podejściem do rezerwacji. No właśnie, nie wejdziecie tu z ulicy. Wszystkie stoliki rezerwować możecie online dokładnie tutaj.

MENU

W wielu restauracjach lubi się pisać piękne bajeczki na temat korzystania z lokalnych produktów, własnych upraw, o szacunku do zrównoważonej hodowli czy produkcji. W przypadku Baby jedyną bajką jest to, że właściciele rzeczywiście o te kwestie dbają. Pierwszym do tego krokiem było zorganizowanie własnego, sporego ogrodu, z którego warzywa dostarczane są do restauracji przez cały rok. Stąd także obecność w pierwszej karcie choćby selera, który to właśnie teraz przeżywa swoje dobre chwile, gdy reszta warzyw zapadła w zimowy sen. Podstawowym zapalnikiem do użycia danego produktu jest jednak jego smak i jakość. W taki oto sposób do pierwszej karty trafiła dolnośląska wołowina, halibut z Islandii, małże Bouchot czy śledź wprost z portu w Bremenhaven.

Jeśli miałbym w jakikolwiek sposób zaklasyfikować to menu, widzę w nim sporo inspiracji czerpanych z dwóch odmiennych światów – świata zawodowej gastronomii z różnych stron globu oraz domowej, polskiej, własnej tradycji. Bo przecież placek z ziemniaków zna każdy z nas, długo gotowaną wołowinę również, o śledziu nie mówiąc. Ostateczny sznyt potrawom nadają jednak te małe, acz znaczące elementy zaczerpnięte z różnych świqtowych destynacji. Sprawdźmy to!

JEDZENIE

Jemy! Muszę przyznać, że sam początek ustawia poprzeczkę na poziomie abstrakcyjnie smacznym. Opisy w karcie są dość oszczędne. Stąd w naszej gestii pozostaje czy zdajemy się na ślepy los i własną wyobraźnię, czy poprosimy kelnerów o dokładniejsze objaśnienie składników wchodzących w anatomię poszczególnych potraw. Wołowina i drożdże (49 zł) to niezwykle enigmatyczny opis tatara. Tatara, który zapada na długo w pamięci, oj na długo. Jeśli jego podanie ma być zapowiedzią pomysłu na Babę, wchodzę w ten temat w ciemno. Minimum składników, maksimum smaku. Schłodzone, przekręcone maszynką mięso o strukturze tak delikatnej, że w głowie rodzi się pytanie czy to w ogóle możliwe. Sama szefowa kuchni wydaje instrukcje, aby przed zjedzeniem nie mieszać całości. I rzeczywiście – oblewająca z góry esencja powstała na bazie uprażonych drożdży komponuje się idealnie z podstawą.

Mała przerwa na wino, choć warto byłoby przycupnąć przy nim nawet nieco dłużej. Głowa winnego projektu, a więc Iza Iskierka dobiera kartę, jakiej prawdopodobnie nie spotkacie w żadnej z innych lokalnych restauracji. Wina białe, czerwone, pomarańczowe, szampany, z winnic polskich, francuskich, włoskich czy czeskich. Główną ideą jest stawianie na niewielkich, nieszablonowych producentów. U mnie padło na dwa wina polskie, bo i mam słabość do naszych winiarzy. Zarówno Pinot Blanc od Kamila Barczentowicza, jak i Geltus z Winnicy Płochockich prezentowały dobry poziom, a zwłaszcza to pierwsze tak pięknie pachniało, że powtarzałbym częściej. Zaprawdę powiadam Wam, oddajcie się w ręce Izy, a na pewno skończy się to na dobrych winach.

Ziemniak, papryka, bita śmietana i małże bouchot (48 zł) to rodzaj placka z ziemniaków. Co gra tu bardzo ciekawie, to niewątpliwie kontrasty. Z jednej strony gładkie wnętrze, z drugiej lekko chrupiąca skórka. Ostrzejsza harissa, a za chwilę lekka bita śmietana. Intrygujące, niby proste, a jednak bardzo złożone w kwestii smaków.

Tost z cebulą, ser samiego i esencja umami (44 zł). To jest chore, popieprzone, tak totalnie wypełnione smakiem. Należę do tej połówki ludzi na świecie, dla których tosty stanowią sens życia. Mogę je jeść w różnorodnych formach codziennie. Moment, ja jem tosty codziennie. Gdybym miał opisać Wam skrótowo tę przystawkę, powiedziałbym – masło. Dużo masła. Karmelizowana mega długo cebula jest słodka, intensywna, dżemowa oraz ułożona na przesmażonym na maśle chlebie. Starty na górze ser samiego to krowi Rolls Royce w kolekcji Wańczykówki, skąd trafił do Baby. Zaskakująco dużo wprowadza rzucony dość luźno świeży tymianek. I kiedy myślisz, że to tylko tost, że jakaś tam kanapka ze startym serem, będąca w pewnym sensie nawiązaniem do bistrowej klasyki z Francji, a więc zupy cebulowej, nadchodzi coś jeszcze. Bulion cebulowy z kombu, skrywający jeszcze jedną, szybko wyczuwalną niespodziankę. Oto po wzięciu pierwszego łyka, do nosa i na podniebienie dociera aromat oraz smak palonego masła. Tej orzechowości nie da się oszukać, tego tłuszczyku również. Wow, czuję się bardzo pozytywnie zaskoczony.

Kalafior, jabłko i czarna limonka (59 zł). Kalafior trafia na nasze stoły przez okrągły rok, trafia i w Babie. To jedna z opcji wege dla tych, którzy na mięso ochoty nie mają. Forma jego przygotowania zaprzecza nieco ostatnim trendom podawania go w wersji crunchy. Kalafior z Baby jest mięciutki, pieczony mega długo, podkręcony miso, ale prawdziwą petardą staje się wypływający co i rusz kwaśny jabłkowy mus.

Żebro wołowe, czekolada i seler (144 zł). Kiedy widzę w menu czekoladę obok mięsa, do głowy przychodzi mi skojarzenie z sosem mole. Nie mamy tu jednak do czynienia z meksykańskim sosem na bazie czekolady, choć gdzieś w tle przewija się m.in. znany z niego anyż. I ta czekolada również gdzieś się przebija, ale najważniejszym atutem tego czarnego, gęstego sosu jest jego moc. Nieco słodki, nieco palony, trochę słony, a i tak w pierwszym rzędzie ustawia się żeberko ułożone na selerowym kremie. W pierwszym momencie masz odczucie dania poważnego, ciężkiego, konkretnego, i właśnie wtedy wchodzi cała na biało-zielono surówka z selera – naciowego i korzeniowego. Super odświeżający, kwaśny dodatek. 

Baba au rhum (33 zł). Jest baba, to i jest baba. Deser wytwarzany na miejscu od a do z. Babeczka jest wypiekana, potem dojrzewa dłuższy czas, a następnie kąpie się ją w mieszance kilku rumów i miodu, a na koniec jeszcze opala jej zewnętrzną część. Bardzo to smaczne, rumowe w opór, łagodzone przez creme fraiche podany z konfiturą pomarańczową.

PODSUMOWANIE

Do tej pory, kiedy w towarzystwie zaistnieje temat Beaty Śniechowskiej, pada hasło – to ta z Master Chefa? Tak, ta. Musimy jednak zmienić dźwignię – parafrazując opis menu w socialach Baby – i powiedzieć sobie to raz na zawsze: Beata Śniechowska to ta dziewczyna od Młodej Polski i Baby, nie żadnego tam telewizyjnego show.

Nie jest tajemną wiedzą, że inspektorzy przewodnika Michelin nie tyle pukają do bram wrocławskich restauracji, co już w nich bywają, aby wyselekcjonować te najlepsze. I BABA wskakuje do grona miejsc, które powinny ich zainteresować w pierwszej kolejności. To poziom europejski, choć cholernie autorski mimo wszystko.

Czytam o porównaniach do Kopenhagi. Ja widzę to tak, że Kopenhaga została w Danii, a BABA zawitała do Wrocławia. Europejskie miejsce na polskich zasadach. Pysznych zasadach. Dla głośnego nagłówka powinienem powyżej napisać „BABA pokazała jaja”, ale nie będę szedł tą drogą. Baba to ja, baba to ty, baba to każdy z nas, kto kocha dobre jedzenie i szuka rozwoju smaku oraz umiejętności. Beato, Tomku, Babo – to jest świetne!

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 57 Votes
16

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

7 KOMENTARZE

  1. Zdanie „Co jednak bardzo istotne, BABA nie jest kalką jakiegokolwiek miejsca. To projekt od A do Z złożony we Wrocławiu, z myślą o tworzeniu dobrej, nieoczywistej kuchni.” raczej jest do wywalenia 🙂 wystarczy że ktoś był w warszawskim barze Rascal – minki na zastawię, wnętrze, wygląd menu, również prywatne konto na instagramie i tysiąc innych podobieństw. Nazywanie że jest od A do Z czymś innym i wymyślonym jest troszkę przerostem nad prawdą 🙂 nie mniej jednak myślę że warto spróbować.

    • Byłem w Rascal. Jeśli chcesz porównać ich jedzenie do tego w Babie, to sorry, ale pudło. Rascal jest fajny, ale nie próbujmy nawet tego porównywać – zarówno pod względem jedzenia, jak i obsługi.

      • Piotrze, jak słusznie ktoś zauważył – nie porównałam ani jedzenia ani obsługi a wygląd menu, lokalu czy podobieństwo w zabiegach na social mediach czy zastawie 🙂 rozumiem że powinniśmy być dumni że taka restauracja wchodzi na wrocławski rynek gastronomiczny ale podobieństw nie można nie zauważyć. Nigdzie nie napisałam że jedzenie jest gorsze, czy lepsze, czy takie samo – bo nie pisałam o nim. Po prostu pisanie że to miejsce jest jedyne w swoim rodzaju i oryginalne jest kłamstwem 🙂

    • Byłem w Rascal wielokrotnie, nie mogę się zgodzić. To, że logo jest na zastawie to trend panujący na świecie, wątpie, żeby tak mocni restauratorzy, patrzyli na wine bar z Warszawy. To jest restauracja przez duże R, a Rascal to wine bar z talerzykami, przyjemny i bardzo lubię, ale nie można porównywać tych dwóch miejsc bo dzieli je galaktyka. Ja zgadzam sie w 100% z autorem tekstu, mamy do czynienia z topowym europejskim miejscem, to nie jest skala Polski, to miejsce o miedzynarodowym rodowodzie. Jaram się, że mamy we wro taką perełkę !

      • Powtórzę siebie i osobę która również to zauważyła – nie napisałam NIGDZIE o jakość obsługi czy jedzenia! Ale tylko ślepy nie zauważy podobieństw które w tym przypadku pojawiły się u Baby. Wystarczy naprawdę wpisać w Google „bar rascal” i po pierwszych zdjęciach zauważyć podobieństwo 🙂 nie ujmuję jedzenia i samego zamysłu właścicielom Baby, jednak pisanie ze „jest to projekt od A do Z wymyślony i nie ma nic takiego nigdzie” jest dla mnie przerostem formy nad rzeczywistą treścią 🙂
        Dlatego Młoda Polska ma profil publiczny na instagramie a Baba (tak jak Rascal) już nie? Dlaczego menu wygląda identycznie (rzucone składniki żeby nie domyślić się do końca co to za danie), po co te minki na zastawie? I to logo wyglądające do złudzenia podobie bo rysowane prosta kreska?
        Nie jest to tylko moja opinia bo na fb pod postem też widziałam podobne głosy. Głosy które nadal nie odjęły ani odrobinę jakości kuchni.

        • To są trendy w gastronomii na świecie. Menu w co drugiej knajpie z gwiazdką tak wygląda. Profile prywatne tak samo, personalizowana zastawa to normalka. Dobrze że właściciele widzą te trendy i aplikują po swojemu.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły