8.3 C
Wrocław
sobota, 9 maja, 2026

5 miejsc we Wrocławiu z niewykorzystanym potencjałem

Natchnęło mnie ostatnio do napisania tego wpisu, kiedy przypomniałem sobie, że przy okazji każdej wizyty w okolicach Hali Stulecia, zastanawiam się jakim sposobem w tak pięknym miejscu, może być tak fatalna restauracja. Takich lokalizacji we Wrocławiu jest więcej, pozostaje zadać sobie pytanie, czy musi tak być, czy jednak można coś w tej kwestii zmienić. I żeby była jasność – ja rozumiem, że w miejscach uczęszczanych przez turystów nie można serwować super fine diningu, ale wymagajmy choć minimum jakości, oryginalności, pomysłowości.

Pergola

Kocham spędzać czas w tym miejscu. Jako dziecko bywałem tu z rodzicami zarówno w zimę, jak i w lato. Kiedy woda zamarzała, graliśmy w hokeja, kiedy było upalnie, moczyliśmy nogi. Od tego czasu nieco się zmieniło, lodowisko jest, ale obok, sztuczne. W lecie nóg też już nie można zamoczyć, co by nie uszkodzić cennej fontanny. Klimat Pergoli jednak się nie zmienił. Pięknie tu, zielono, z miejscem do spacerowania i wyłożenia się na kocu. Bliskość ZOO sprawia, że w sezonie przewijają się tędy dzikie tłumy – miejscowych i turystów. Spragnionych, głodnych, którzy mogą posilić się odmrażanymi specjałami w Restauracji Pergola. Taka restauracja w jednym z najbardziej reprezentacyjnych miejsc w mieście, to po prostu wstyd. Pod Halą stoją oczywiście food trucki, spełniające fajnie swoją rolę streetfoodową, ale nie do każdego gościa ten typ jedzenia trafia.

Foto – naszemiasto.pl

Wzgórze Partyzantów

Obiekt reprezentacyjny Wrocławia od zawsze, a dokładniej od 150 lat, kiedy został wybudowany, pełnił rolę jednej z największych atrakcji miasta, a szczyt jego popularności przypada na okres od końca XIX w. aż do rozpoczęcia drugiej wojny światowej. Mieszkańcy Breslau przybywali na Wzgórze Liebicha odpoczywać, słuchać muzyki czy korzystać z atrakcji pobliskiej fosy, a w późniejszych latach także na piwo. Już w polskim Wrocławiu podejmowano próby reaktywowania Wzgórza, w pewnym momencie wrocławianie faktycznie chętnie odwiedzali to miejsce w centrum, a jeszcze w 90-tych latach znaleźli się odważni, próbujący reaktywować restaurację na terenie monumentalnej budowli. Obecnie Gmina Wrocław nie jest nawet właścicielem terenu, na którym Wzgórze się znajduje, a cała budowla i teren dookoła niszczeją. Pomyślcie, jak fajna, klimatyczna restauracja lub kawiarnia mogłaby się mieścić na górze.

Foto – gazeta.pl

Park Południowy

Park Południowy z Agawą to tylko pretekst do rozwinięcia tego punktu. Tak naprawdę w żadnym z wrocławskich parków nie funkcjonuje sensowna gastronomia, a potencjał jest ogromny. Bo gdzie indziej można by połączyć wyjście na kawę czy obiad, razem ze spacerem z psem i zapewnieniem atrakcji dla dzieci? Właśnie w parku. Nie wymagam niesamowicie zaawansowanej kuchni, ale takiej na poziomie, z ładnie zorganizowanym ogrodem, placem zabaw i luźnym klimatem. 

Wyspa Słodowa

W czasach studenckich, jedno z ulubionych miejsc we Wrocławiu. Do tej pory wspominam ten jazgot i szum rozmów, prowadzonych przez setki wrocławian, przechodzący w każdy ciepły wieczór przez Wyspę. To miejsce wtedy tętniło życiem, teraz też, choć chyba jednak jakby słabiej. Teoretycznie na gastronomię narzekać nie można, powiecie. Bo food trucki od strony Dubois, bo Lodowa Wyspa, bo barki z piwem koncernowym. Ale to wszystko wygląda na robione trochę na wariata, bez pomysłu. Zgoda, że coś ruszyło, ale sporo jest jeszcze do zrobienia. Food trucki to na pewno pomysł trafiony, bo doskonale dopasowany do osób odwiedzających Wyspę. Marzy mi się stworzenie właśnie przy Wyspie, po obu stronach, przynajmniej w lecie, punktu, w którym mobilna gastronomia zagości na dobre. Czegoś na wzór miejsc w Warszawie i Krakowie, gdzie kilka food trucków organizuje wspólną miejscówkę, promuje się wzajemnie, a przy okazji zapewnia gościom spory wybór jedzenia. 

Rynek

Temat rzeka, zresztą poruszyłem go już ostatnio. Praktycznie zjedzenie czegoś sensownego w obrębie wrocławskiego Rynku graniczy z cudem. I tak, zdaję sobie sprawę, że to problem wielu dużych europejskich miast. Czynników jest kilka, od czynszów rozpoczynając. Uważam jednak, że aby promocja miasta była spójna, w sercu miasta, pięknym sercu miasta, potrzebne są restauracje dopasowane swoim poziomem do wspaniałej atmosfery, panującej na Rynku. Naprawdę, wstyd pokazywać licznie przyjeżdżającym turystom te wszystkie niby polskie dania w restauracjach, do których nie chodzą miejscowi. A wiecie jaka jest najlepszy sposób na trafienie do dobrej restauracji czy baru w miejscu, którego nie znamy. Sprawdzić gdzie jedzą tubylcy, a my na Rynku nie jadamy zbyt często.

 

Total 7 Votes
3

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

3 KOMENTARZE

  1. 1. Wpis bardzo podobny do Twojej relacji znad morza sprzed paru miesięcy, czyli marzenia ściętej głowy. Wymagasz od ludzi, którzy prowadzą te knajpy poczucia misji zamiast umiejętności biznesowych. Z Pergolą jest tak samo jak z nadmorskim syfem – skoro robimy najtaniej i najgorzej jak umiemy, a hajs się zgadza, to po co próbować starać się o lepszy poziom? Ludzie i tak przyjdą, i tak zapłacą.
    2. Agawa jest kultowym miejscem w Parku Południowym i moim zdaniem doskonale wpisuje się w luźny klimat tego miejsca. Żywiec z sokiem w upalny lipcowy dzień w parku? Nie ma nic lepszego. Wiem, że jesteś ortodoksem rzemieślniczego piwa, ja uważam, że jest miejsce i czas na kraft i na koncerniaki. A jedzenie w Agawie? Przeciętne, ale na pewno nie wyróżniające się in minus.
    3. Jeżeli chodzi o Wyspę Słodową, to nie bardzo rozumiem o co chodzi, bo piszesz, że brakuje foodtrucków, a zaraz potem, że są, ale problemem jest to, że nie parkują w jednym miejscu. W tym roku byłem tam parę razy, piłem dobre piwo na leżaku z fantastycznym widokiem na Odrę. Czego można chcieć więcej? Zresztą foodtrucki to temat rzeka i wcale nie uważam, że im jest ich więcej, tym lepiej.
    4. Rozumiem, że reprezentacyjny Rynek itd., ale zasadą w każdym mieście jest, że im dalej od centrum i atrakcji turystycznych – tym lepiej. Spróbuj znaleźć dobrą albo chociaż przyzwoitą knajpę w Pradze lub Budapeszcie tam gdzie jest wielu turystów. Nawet w Warszawie na Starówce i całym Krakowskim Przedmieściu nie ma uczciwej knajpy (albo nie wiadomo co jak we Wrocławiu, albo ceny z kosmosu). Co z tego, skoro idziemy dwie ulice dalej i już jest dobrze?

    • Nie no, jednak ten nadmorski był nacechowany negatywnie, bez nadziei. Tutaj nadzieja jest. Ja nie wymagam, ja właśnie marzę, a jednocześnie rozumiem aspekt ekonomiczny, tyle że jeśli będziemy siedzieć wszyscy cicho, to nigdy nie ulegnie to zmianie.
      Agawa może i jest kultowa, ale sam zauważyłeś, bardzo przeciętna. Co do tego Żywca z sokiem jednak się nie zgodzę. Dobre Session IPA pasuje mi tu lepiej.
      Na Wyspie po prostu widać, że nie ma planu. Raz trucki są, innym razem nie ma. Chodzi mi o stworzenie miejsca, pewnego przyzwyczajenia, że tam jest jakość. Żeby te auta były, żeby chciały przyjechać, żeby to była jakość, a nie kicha.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły