Centrum handlowe na Granicznej zwyczajowo omijam szerokim łukiem, zastanawiając się za każdym razem – co też pcha ludzi do tej świątyni zakupoholików. Nigdy nie byłem w stanie pojąć skąd przepotworne tłumy w tym miejscu, zwłaszcza w weekendy. Nic to, nie moja sprawa. Ja swoich zakupów dokonuję właściwie w 100% w internecie.
Udałem się na Graniczną wiedziony nie chęcią zakupienia czterdziestej ósmej pary butów, ani nawet zjedzenia w nowym lokalu Pasibusa, a spróbowaniem pizzy. Sapori Italiani otworzyło się już w lipcu i przyznam, że patrząc na ich Facebooka, mocno nakręciłem się na odwiedziny, choć początkowo sam pomysł z kolejną pizzą niespecjalnie przypadł mi do gustu. No bo ile pizzy można jeść w ciągu tygodnia.
Miejscówka została zorganizowana naprędce na tyłach sklepu Max Fliz. Wykorzystano do maksimum kawałek zieleni, ustawiono kilka leżaków, pojawiło się zadaszenie, a także kontener, w którym wypiekana jest pizza. Prosta akcja i idealny pomysł na spędzenie czasu przez mężów, znudzonych siódmą godziną latania po tych samych sklepach.
Do Sapori Italiani wpadłem w sobotę, chwilę po pracy, żeby przetestować miejsce, ale i w spokoju usiąść, odpocząć i doczytać do końca książkę, którą od dłuższego czasu wożę w samochodzie. Placków do wyboru jest jedenaście oraz jeden specjalny, zmieniany w cyklu tygodniowym.
Miejsce pomimo bliskości centrum handlowego posiada dający się polubić klimat, białe wyposażenie wprowadza w chilloutowy nastrój, a lecąca w tle włoska muzyka sprawia, że chcesz się rozłożyć na leżaku, wziąć drinka do ręki i zapomnieć o otaczającym świecie. W wybrane dni wieczorami odbywają się tu koncerty muzyki włoskiej.
Moja Diavola (24 zł) to połączenie dwóch wędlin, mozzarelli, papryczki chilli i sosu pomidorowego. Nieprzesadzona ostrość daje się we znaki zwłaszcza w pierwszym momencie za sprawą spianaty, nduji i papryczek, ale nie wypala, więc na upalne dni sprawdza się doskonale. Cieszy fakt, że produkt jest niezłej jakości i raczej nikt nie pracuje tu na specjałach z Aro. Miłośnikom mięciutkiej, niemalże lejącej się pizzy może nie przypaść do gustu struktura ciasta – chrupiącego, dość suchego, hojnie posypanego semoliną. Ranty pizzy przygotowywanej w Sapori w piecu elektrycznym nie wyrosły zbyt okazale, ale po ich przegryzieniu widać, że ciasto dojrzewało przez dłuższy czas, o czym świadczy pięknie wyglądająca włóknista siateczka.
Może pizza z Sapori Italiani nie trafi do mojego rankingu najlepszych, ale to naprawdę przyzwoita, wręcz dobra robota, a jej odbiór dodatkowo poprawia otoczenie. Dobrze jest tu usiąść, odpocząć i zjeść niezłą pizzę. Stawiam przy nich spory plusik.
Sapori Italiani
Graniczna 2 a











Siateczka w rantach ciasta świadczy o tym, że powstały 'mostki’ z glutenu – t.j. ciasto było dobrze wyrobione. Nie ma to związku z leżakowaniem (no, chyba, że mówimy o pęcherzykach pomiędzy tymi włókienkami, wtedy rzeczywiście jest to zasługa drożdży na przykład).
Zakupy robisz 100% na necie? To straszne! Gdyby tak wszyscy robili to by sporo restauracji nie bylo, poniewaz brak tlumow.
Gdyby wszyscy zamawiali jedzenie na necie? Kupowanie czegokolwiek przez neta to zlo.
co maja wspólnego zakupy cuchów i zamawianie jedzenia w necie? nie wiem.
„No bo ile pizzy można jeść w ciągu tygodnia.”
Zgadzam się nie można przesadzać – max 7 na tydzień.