Yemsetu – rozsmakuj się w tej atmosferze!


Nie ma wielu miejsc we Wrocławiu, do których wpadam regularnie, mimo że bardzo bym chciał. Zwycięża proza życia człowieka prowadzącego taki blog jak WPK – zwyczajnie staram się odwiedzać jak najwięcej nieopisanych na stronie miejsc. Są jednak wyjątki, do których niewątpliwie należy choćby Concept Stu Mostów, gdzie dość często jadam śniadania, a także Yemsetu, dzięki któremu przekonałem się do sushi. O tych drugich pisałem już dwa razy, za każdym razem dość entuzjastycznie, a tym razem zebrałem do kupy kilka pojedynczych wizyt na Placu Piłsudskiego i postanowiłem o nich trochę opowiedzieć.

W komentarzach na facebookowym profilu restauracji, przy negatywnych ocenach można wyczytać, że w środku panuje zbyt luźna, głośna atmosfera, a właściciele z obsługą krzyczą za bardzo. I tak, i nie. Zdecydowanie nie jest to miejsce, w którym w zacisznym kąciku, w ciszy możecie spędzić randkę z ukochaną. Nie – po pierwsze nie ma tu tyle miejsca, po drugie – taka jest specyfika Yemsetu. Kontakt z klientem jest bezpośredni i należy to zaakceptować po przekroczeniu progu. Osobiście mi to bardzo odpowiada, ale myślę, że w dużej mierze zależy to od otwartości konkretnej osoby, zwłaszcza w sytuacji, kiedy jedzenie zdecydowanie wyrasta ponad średnią. W miarę możliwości zajmuję miejsce przy barze, skąd mam najlepszy ogląd na pracę sushimasterów, a przy okazji chłonę ten – za głośny dla niektórych – klimat. Klimat pozwalający na przełamanie kanonu nudnej polskiej restauracji.

Za co cenię Yemsetu? Za niebanalność, za próby eksperymentowania, ciągłą zajawkę tworzeniem czegoś nowego. Jeśli szukacie niesztampowego miejsca z azjatyckimi daniami, zdecydowanie warto poznać się z nimi bliżej. Pierwszym z brzegu przykładem jest poke z tuńczyka (30 zł), a więc tradycyjna hawajska przystawka, której do tej pory nie miałem okazji jeść w Polsce. To wspaniała, bogata w smaki, kolorowa miska z pokrojoną w kostkę rybą, ryżem oraz składnikiem decydującym ostatecznym odbiorze, fistaszkowym furikake. Całość nie tylko pięknie wygląda, ale i pachnie, a struktura zamarynowanego mięsa tuńczyka odgrywa w tym zestawieniu rolę wisienki na torcie. Danie zaskakuje różnorodnością, orzeźwiającym, ale mocnym smakiem. Zaskakuje sposób podania edamame (10 zł). Do tej pory dość skutecznie omijałem ten starter, mylnie sądząc, że niczym mnie nie poruszy. Tymczasem niedojrzałe strąki soi z pikantnym togarashi zyskują nowy wymiar. Kupuję go w całości, bo zaostrza apetyt na dalszą część posiłku. Na absolutnie świetne skrzydełka w słodko-ostrej marynacie trafiłem akurat w dniu urodzin Yemsetu, kiedy oprócz specjalnych dań, goście częstowani byli małym procentowym poczęstunkiem. Początkowo chciałem zachować pozory i jeść skrzydełka sztućcami, ale spotkało się to z natychmiastową reakcją obsługi – nie ma się czego wstydzić, każdy je rękami. Skończyło się na zużyciu kilkunastu chusteczek zanim doprowadziłem swoje ręce i twarz do stanu używalności, ale warto było. Cudne, odchodzące od kości mięso, porządne uderzenie ostrości, zakończone słodyczą, super.

Już same przystawki wprawiają w zachwyt, a przecież to sushi jest potrawą, z której zasłynęło Yemsetu. Futomaki w tempurze z tuńczykiem, ogromną ilością kremowego tuńczyka, szparagów i może mało azjatycką, lekko ostreą galaretką z jalapeno. Fajnie tu wszystko gra, różne tekstury się przenikają, a i tak na pierwszy plan wychodzi jakościowy kawałek ryby. Ucztą dla osób mających dość ryżu jest opcja kiburo maki z łososiem. Ryżu w tych rolkach nie uświadczycie, a ich rolę przejmuje solidna porcja ryby, wzbogaconej o sałatę i krewetkę w tempurze. I znowu to ryba – tłusta, rozpływająca się w ustach, gra pierwsze skrzypce, a chrupiąca panierka stanowi przyjemne uzupełnienie. Odmianą dla ryb jest nigiri z polędwicą wołową. Mięso zostało jedynie muśnięte ogniem, jest czerwone w środku i ciekawie kontrastuje z jedzonymi wcześniej tuńczykiem czy łososiem. Dla mięsożerców opcja doskonała, osoby wybierające ryby mogą potraktować ją jako ciekawostkę. Smaczną ciekawostkę.

Yemsetu w moich oczach wypada jednoznacznie pozytywnie – cenię ich za wspomnianą luźną atmosferę i jedzenie, które sprawia, że wychodzę stamtąd za każdym razem z szerokimi uśmiechem na ustach, a to chyba najlepsza rekomendacja. Jeśli jeszcze nie jedliście, koniecznie spróbujcie, ale spróbujcie wejść w klimat Yemsetu, rozmawiajcie z obsługą, przewijającym się gdzieś właścicielem, bo właśnie wtedy oni zrozumieją doskonale Wasze potrzeby i przygotują jedzenie w najlepszym wydaniu.

Yemsetu

Pl. Piłsudskiego 5

FB

Total 12 Votes
3

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments