PEZZI PIZZA – gdzie Rzym, gdzie Krym


Pizza we Wrocławiu. Mówiąc pokrótce, temat rzeka, wyczerpywany w każdym możliwym stylu, zazwyczaj na dobrym poziomie. Czy jest tu jeszcze miejsce dla pizzy rzymskiej sprzedawanej na kawałki? Moim zdaniem tak, ale za pomysłem musi iść odpowiedni poziom.

Moje pierwsze wrocławskie skojarzenie z pizzą na kawałki to dość mgliste już wspomnienie sprzed kilkunastu lat, kiedy to po nocnych zmianach na barze, udawaliśmy się na delikatny napitek w Rynku, a wcześniej konsumowaliśmy trzy kawałki pepperoni w cenie dwóch ze znanej nam wszystkim sieciówki z amerykańskim rodowodem. Wtedy jeszcze pewnie nikt nie mógł przewidzieć, że za około dekadę przez Polskę przewinie się prawdziwa pizzowa rewolucja, a wypieki wychodzące spod ręki tutejszych pizzaiolo uznawane będą za czołowe w kraju. Flashback numer dwa – pizza na kawałki w Rzymie. W stolicy Włoch widok małego punkciku z pizzą na grubszym cieście, ciętą na kwadraty czy prostokąty, to nieodłączny element krajobrazu. Co ciekawe, we Wrocławiu mieliśmy już jedno podejście do tematu – dokładnie w lokalu Cru.dop na Grunwaldzie, gdzie Nestor Grojewski próbował przemycić włoski specjał do naszego miasta. Trzeba przyznać, że zestawienia smakowe dawały nadzieję, ciasto również i ogólnie byłem niemal przekonany, że samo miejsce odniesie sukces w lokalizacji gromadzącej najpewniej największą liczbę studentów. Coś jednak nie zagrało.

Kiedy na początku lipca dostrzegłem nazwę Pezzi Pizza w social mediach, zapaliła mi się lampka. Pezzi w wolnym tłumaczeniu oznacza właśnie kawałek, więc szybko dodałem jeden do jednego i wyszło mi, że pojawi się pizzeria sprzedająca swoje specjały niczym w Rzymie. Kibicuję takim projektom, ponieważ pizza al taglio to ten obszar, który niewątpliwie pozostaje do zagospodarowania we Wrocławiu, a jednak nie udaje się tego nikomu zrobić. Swoją pizzę na kwadraty zapowiadała sprzedawać Gruba Focca, ale póki co w tym temacie cisza.

Kibicuję Pezzi, ale nie ukrywam, że jednocześnie podziwiam za podjęte ryzyko. Za pierwszym razem, kiedy szukałem lokalizacji Pezzi Pizza, zajęło mi to… ponad 15 minut. Co prawda ulica Zakładowa mocno się rozbudowuje, nowe budynki wyrastają z ziemi, jak grzyby po deszczu, ale doprawdy ciężko wytłumaczyć mi ideę, jaka przyświecała osobom wybierającym akurat ten lokal. Otóż nie znajduje się on przy głównej ulicy. Nie mieści się również nigdzie pomiędzy blokami. Peezi Pizza znalazło swoje lokum na samym końcu osiedla, gdzie nawet mapa Google nie do końca sobie radzi, bez widocznej witryny, w zakamarku z widokiem na… wał. Szanuję, zwłaszcza, że pizza na kawałki to raczej koncept na zasadzie – kup i idź dalej. Tutaj ciężko będzie, aby trafił do nich ktokolwiek przypadkowy. Chyba, że zamysłem było trafienie do wszystkich osób mających spacerować po nieodległej promenadzie – stąd nazwa osiedla Promenady Wrocławskie – ale na ten moment nie widać tam przesadnych tłumów.

Odłóżmy na bok kwestie lokalizacyjne, to w końcu problem raczej właścicieli, aniżeli nasz. Skupiamy się na tematyce jedzeniowej, bo to najważniejszy punkt programu. Ciekawostką jest temat godzin otwarcia. Otóż początkowo praca rozpoczynała się tutaj o 16.00, dlatego też przy pierwszym podejściu odbiłem się od drzwi. W międzyczasie zaszły zmiany, więc wpadam o 13.00, w sam raz na obiad. W lokalu pusto – można usiąść też w środku, ale ja zamawiam cztery kawałki i zabieram je ze sobą. Zanim jednak zabieram, mija dobrych kilkanaście minut, co trochę zaprzecza idei szybkiego, ulicznego jedzenia.

Z czego wynika ten czas? Obstawiam, że z błędów technologicznych, ale tego mogę się tylko domyślać już po spróbowaniu końcowego produktu. Upieczona już pizza czeka w witrynie, ułożona w blachach, i tutaj właściwie jeden do jednego pozostajemy na rzymskich ulicach. Z pięciu dostępnych pozycji – niezbyt wymyślnych, a właśnie zabawa formą i dodatkami to według mnie wielki atut pizzy al taglio – wybieram cztery, płacę i czekam. Czekam, i czekam, i czekam. Kawałki najpierw są ucięte zgodnie ze sztuką nożyczkami, następnie trafiają do pieca na zapleczu. Pieca, w którym odgrzewane są dobrych dziesięć minut, co już samo w sobie rodzi w mej głowie pewne podejrzenia.

Jemy! Na temat różnorodności składników już pisałem, ale rozumiem – może to kwestia pewnej rozwagi w początkowej fazie działalności, braku odwagi, ok. Jest więc margherita, jest salame, alla norma z bakłażanem oraz wersja z pieczoną papryką. Trzy ostatnie to koszt 9 zł, z kolei za margheritę płacę dwie złotówki mniej. Sos – ziołowy, trochę kwaśnawy i ciężki. Mozzarella? Wiórkowana, raczej alla mozzarella. Czy te składy się bronią? Nie.

Najważniejsze zostawiam jednak na koniec, bo bywa i tak, że ostateczny odbiór pizzy, słabszych składników, potrafi wybronić, wyciągnąć za uszy do góry genialne ciasto. Niestety, nie w tym wypadku. Zgodnie z przewidywaniami, po tak długim czasie w piecu, ciasto jest kamieniem. Twardym, sucharowatym kamieniem, a szkoda, bo po przyjrzeniu się przekrojowi, w niektórych miejscach wygląda przyzwoicie, jakby osoba przygotowująca ciasto miała jakieś podstawy do jego wykonania. Siłą rzymskiej odmiany nie jest jej twardość, a chrupkość połączona z lekkością, mocna, trzymająca całość skórka i bogate, glutenowe wnętrze. Ciasto o wysokiej hydratacji – jak właśnie w pizzy rzymskiej, nie lubi przesadnie długiego wypiekania, które powoduje odparowanie wody i zbyt mocne twardnienie właśnie, do czego przyczynić się może również za duża ilość tłuszczu.

Czegoś w przypadku PEZZI PIZZA zabrakło, ewidentnie. Może jeszcze się uczą, może tak miało być, może… W każdym razie szkoda zmarnowanej moim zdaniem szansy, bo forma pizzy na kawałki posiada spory potencjał, który należy odpowiednio opakować i przedstawić w przyjemnym wydaniu. Kto nie lubi chrupiącego kawałka ciasta z ciągnącym się serem, no kto? Każdy lubi, bez wyjątku, przynajmniej tak mi się wydaje. Chciałbym jednak, aby ten kawałek sprawiał przyjemność, a nie obawy o stan uzębienia po zjedzeniu. O lokalizacji już było, tutaj niewiele da się zmienić. Choć to właśnie lokalizacja zapewniać ma odpowiedni przemiał i zejście, aby pizza nie była zeschnięte, gumowatą czy stara. Trzymam kciuki za poprawę technologii przygotowywania ciasta i jego odgrzewania, a powinno być przynajmniej przyzwoicie. 

Pezzi Pizza

Zakładowa 26

FB

Total 36 Votes
22

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments