Gdzie zamówić jedzenie na dowóz we Wrocławiu?


Tegoroczny sezon na rynku delivery wyjątkowo związany jest nie tylko z zakończeniem lata, ale i z kwestią dotyczącą nas wszystkich, a wiec pandemią koronawirusa. Skoro więc lepiej zostać w domu, warto zadać sobie pytanie – gdzie zamówić najlepsze jedzenie na dowóz we Wrocławiu. Na szczęście wybór jest spory.

W ramach rozpoczęcia współpracy z firmą Wolt, podczas której przez kilka następnych miesięcy postaram się przybliżyć Wam świat dostaw, przyjrzałem się ważnemu tematowi – gdzie zamówić jedzenie na dowóz we Wrocławiu. Samych restauracji w aplikacji Wolt jest ponad 200, a jak się za chwile przekonacie, ich różnorodność oraz poziom napawa optymizmem. Ważnym elementem aplikacji jest fakt, iż można nie tylko zamawiać jedzenie z dowozem, ale i wybrać odbiór osobisty, a przede wszystkim złożyć zamówienie z wyprzedzeniem o kilka godzin – to opcja dla osób potrafiących planować swój dzień. U mnie różnie z tym bywa, dlatego większość zamówień odbywa się w danej chwili, a wtedy najważniejszy jest czas dostawy.

Gdzie zamówić smaczne jedzenie online na dowóz we Wrocławiu? Sytuacja wielu restauracji wydaje się być niespecjalnie ciekawa, dlatego tym razem to my, korzystający z opcji dostaw jedzenia, możemy okazać się niezwykle ważnym elementem układanki, pozwalającym utrzymać się na powierzchni ulubionym knajpkom. Wydarzyło się to już podczas pierwszego etapu pandemii w marcu i kwietniu, nie inaczej jest teraz. To co, pomagamy? Zabieram Was na wycieczkę po najciekawszych restauracjach, w których można zamówić jedzenie na dowóz.

ŚNIADANIA

Swoją kulinarną podróż rozpoczynamy z samego rana, dlatego choćby w przypadku tak popularnego ostatnio trybu home office, najważniejsza jest poranna kawa i posiłek na pobudzenie, a że Wolt dostarcza posiłki do naszych domów średnio w 35 minut, można usiąść do pracy i czekać na swoje zamówienie. Moje wybory obracają się wokół czterech miejsc. Bajgle z Central Cafe znane są od lat i nie trzeba przesadnie ich zachwalać, bo bronią się same. Osobiście wybieram zazwyczaj klasykę w postaci bajgla z serkiem śmietankowym z trzema zielonymi dodatkami do wyboru. Jeśli nie należycie do przesadnych fanów tego cudnego, okrągłego pieczywa rodem z Nowego Jorku, wybór jest szeroki, obejmuje m.in. frankfurterki oraz pancakes na słodko. Nieco inne, mniej standardowe podejście do tematu śniadań na dowóz preferuje restauracja Folgujemy. To tutaj zamówicie gofry czekoladowe, szakszukę czy jajko po szkocku w białej kiełbasie, ale zawiedzeni nie będą także miłośnicy prostej jajecznicy. Specjalizujące się do pewnego czasu tylko w kawie ETNO Cafe od pewnego momentu mocno poszerzyło swoją ofertę śniadaniową, obecną w tym momencie także z dowozem, i tak – mamy sałatki, pakcakes, bajgle, ale i bardzo ciekawe zestawy dla dwóch osób zawierające śniadanie i kawę. Hummusy i bowle to z kolei domena zaangażowanego w kawę speciality Gniazda.

PIZZA

Pizza z dostawą jedzenia połączone są silnymi więzami, które ciężko będzie kiedykolwiek rozerwać. Bezdyskusyjnie to właśnie włoski specjał należy do najczęściej zamawianych dań z dostawą na świecie. Jaką pizzę na dowóz zamówić? Z dostępnych na Wolt pizzerii, mocno na czoło wysuwa się Iggy Pizza. Co prawda ich neapolitańska pizza canotto z ogromnymi brzegami najlepiej smakuje na miejscu, ale sytuacja jest, jaka jest i należy przyjmować ją z całym dobrodziejstwem. Moje typy poza klasyczną margheritą? Zdecydowanie kompozycja na ostro – idealna na zimowe chłody, a więc kalabrysjka kiełbasa n’duja, papryczka habanero, parmezan, salami i creme fraiche.

AZJA

Właściwie wszystkie kuchnie azjatyckie cieszą się ogromną popularnością wśród foodies z całego świata, i nie inaczej jest oczywiście w najpiękniejszym mieście nad Odrą. Różnorodność, fantastyczne aromaty, mnogość smaków, to główna siła potraw z kontynentu azjatyckiego. Moim niewątpliwym faworytem w tej kategorii jest znane chyba każdemu wrocławskiemu miłośnikowi jedzenia Thali. Ich indyjskie potrawy stały się niemal kultowe, a jednocześnie świetnie spisują się podczas przewozu z restauracji do klienta, tracąc najmniej ze wszystkich rodzajów kuchni, dzieki swojej konsystencji. Butter chicken to w Thali obowiązek, a bardzo mocno reprezentowany jest dział wege – warto przyjrzeć się mu bliżej, bo dania z serem paneer pysznie sycą, pachną, a przy okazji pozwalają uniknąć nadmiaru mięsa. A, koniecznie skosztujcie genialnie korzennego smażonego ryżu Biryani, cudo!

O ile Thali gwarantuje ogrom smaku, ciężko w kilku słowach opisać moc kuchni tajskiej, reprezentowanej w moim zestawieniu przez dwa miejsca. Po pierwsze zlokalizowana we Wroclavii restauracja tajska Coco Chang, mająca swoje mocne korzenie w legendarnym wrocławskim Splendido. Na mój gust to jedna z dwóch najlepszych tajskich restauracji w mieście, a koniecznością jest spróbowanie intensywnej wieprzowiny z trawą cytrynową na przystawkę, a także tutejszego curry – zielonego lub massaman. Autentyczność oraz bogactwo Coco Chang robi wrażenie. Z mniejszym menu do gry wchodzi mocny zawodnik wrocławskiej sceny streetfoodowej, a więc HulThai. Jeśli należycie do fanów najsłynniejszego tajskiego makaronu, powinniście czym prędzej przetestować Pad Thai od charakterystycznej, żółtej ekipy. Jedzenie przyjeżdża w niepozornym żółtym kubeczku, którego wielkość pokonuje jednak największych głodomorów. Sam pad thai imponuje balansem smaków, delikatną słodyczą, mieszającą się z tamaryndowym kwasem.

Wspomniana przed chwilą kuchnia tajska posiada wielkie właściwości rozgrzewania dzięki ilości przypraw oraz ostrości, ale chyba jeszcze lepiej w tej roli sprawdza się popularny od kilku lat ramen, a skoro ramen, to zdecydowanie OKAMI. Moje ślinianki pracują mocniej na samą myśl o ostrym, konkretnym, podawanym z mielonym mięsem Tantanmenie. Jeśli jednak poszukujecie formy bliższej klasycznym zupom, zwróćcie się w stronę Tokyo Ramen, który swoim mocnym smakiem intryguje już od pierwszego kęsa. Wcześniejsze miejscówki specjalizują się w jednej konkretnej kuchni, natomiast Dim Sum Garden to idealny wybór dla osób niezdecydowanych lub lubiących mieszać smaki. Przekrój jest spory, a każdy otrzymuje szansę na wyprawę od tajskiego Pad Thaia, poprzez chińską wołowinę XO z makaronem udon, indyjskie chicken tikka masala, aż po parowane pierożki dim sum w różnych kolorach i konfiguracjach smakowych. Właśnie te rozkoszne pierożki doskonale sprawdzają się w roli luźnego obiadu ze znajomymi, podczas którego możemy dzielić się daniami i smakować wielu potraw. Na koniec jeszcze nie może zabraknąć dobrych znajomych m.in. z mojego bloga, a więc Yemse2. To prawdopodobnie najpopularniejszy wrocławski sushi bar, który poza japońskimi rolkami w najlepszym wydaniu, specjalizuje się w ramenie. Ramenie przez duże R. Zamawiaj\cie w ciemno – jest konkretny, tłuściutki, mięsny, ogromny.

STREETFOOD

Z Azji dość szybko przeskakujemy w świat ulicznego jedzenia, ale nie oddalamy się aż tak mocno od poprzedniej stylistyki kulinarnej, w którą pięknie wpisują się weterani wrocławskiego świata streetfoodowego – team Osiem Misek. Kto nigdy nie jadł ich buły maślanej z pulled pork, nie zna prawdziwego smaku ulicy. Wrocławska rodzina streetfoodowa ma się dobrze, tym bardziej, że posiada zdecydowanego lidera, mocnego zawodnika znanego w całym kraju – Pasibus dowozi swoje burgery z kilku lokalizacji, dzięki czemu możecie liczyć na maksymalnie szybką akcję, kiedy najdzie Was ochota na kanapkę z solidnym kawałem wołowiny. Nie zapomnijcie jednak zaopatrzyć się w dodatkowe kuleczki serowe, aby uzupełnić i tak niespecjalnie niską kaloryczność.

Inne podejście do tematu burgerów prezentuje z kolei Balkan Burger. Specjalnością zakładu są bałkańskie odpowiedniki burgerów, podawane w innej, cieńszej bułce, ze świeżymi warzywami oraz mięsem do wyboru – wołowym lub baranim. Dla osób lubiących wyzwania – Król Nokautu z potrójnym mięsem oraz dodatkowo boczkiem. Wrocław mocnymi markami stoi, a Shrimp House to kolejny obok Pasibusa produkt eksportowy. Ich popularność wybiega daleko poza stolicę Dolnego Śląska, ale umówmy się – kto nie lubi krewetek w panierce. Oczywiście stwierdzenie, że Shrimp House to tylko krewetki, byłoby małym niedopowiedzeniem. Shrimpowe menu zaprasza w podróż po najdalszych zakątkach świata. Mamy więc tajską zupę tom yum, włoski makaron czy indyjski butter shrimp – wszystko z krewetkami ma się rozumieć, choć i tak niezniszczalne są zestawy z chrupiącymi, panierowanymi krewetkami. Z równie oryginalnym menu w świat dostaw wkroczyła druga z wrocławskich marek zajmujących się owocami morza, a więc SeaFood bar&market. Poza klasyką w postaci krewetek w tempurze czy sosie pomidorowym, ważnym elementem karty są bułki – burger ze stekiem z tuńczyka lub krewetkami.

WEGE

Każdy wegetarianin wie, jak wspaniałą historię posiada bar VEGA. Znajdujący się na samym Rynku pierwszy wegetariański, a obecnie wegański lokal działa już od 1987 roku do tej pory nie tracąc nic ze swojej prawdziwości. Wegańskie pierogi ruskie są równie dobre, jak ich standardowe odpowiedniki, i mówię to jako pierogowy psychofan. Siłą napędową wrocławskich wege restauracji są te wyspecjalizowane w szeroko pojętej kuchni arabskiej. W IBO Falafel śmiało należy zamawiać wszystko, co zawiera w sobie tytułowe falafele. Zielone, aromatyczne, mokre, zawijane w tortille. Na samą myśl cieknie mi ślinka. W podobnym klimacie, choć jeszcze bardziej zwariowanym funkcjonuje znana z kilku polskich miast FALLA. Kimchi wrap, i wszystko jasne. Totalnie pojechane połączenie smaków, kultur, skutkujące absolutnie genialnym streetfoodowym jedzeniem. Aha, lepiej nie jedźcie nic przed zamówieniem czegoś u nich, bo porcje są ogromne. Do wyboru są też różnego rodzaju hummusy, ale jedna pozycja mocniej chwyta mnie za serce – to smażony ser, którego nie potrafię sobie odmówić.

KUCHNIE ŚWIATA

Wycieczkę kończymy oczywiście ze smakiem, nie inaczej. El Gordito to moja miłość od dawna, a że kuchnia meksykańska należy do moich topowych, korzystam często i nigdy się nie zawiodłem. Ileż tu jest smaku, ileż tu jest energii i ciekawych opcji w menu. Najbardziej do gustu przypadł mi projekt zapoczątkowany podczas pandemii koronawirusa, a mianowicie zestawy do samodzielnego tacos. W jednej paczuszce otrzymujecie siedem mini tortill, mięso, dodatki oraz sosy i całość składacie sobie już w domu – na imprezie, do meczu, na wspólny obiad z rodziną. Do wyboru wersję mięsne oraz wege, a dla większych leniuszków oczywiście także gotowe dania, z których najwięcej mojej sympatii zostawiam quesadilli al pastor oraz burrito chili con carne. Z Meksyku szybko przenosimy się na inny kontynent, dokładniej rzecz ujmując na Kaukaz. Chinkalnia na dobre zadomowiła się już we Wrocławiu, a przygotowywane przez nich ręcznie cudne pierożki chinkali z mięsem oraz wypływającym wprost do ust bulionem, powodują szybsze bicie serca. To jednak na przystawkę, a z konkretów warto chwilę przystanąć przy pieczonych plackach chaczapuri, a zwłaszcza wersji po Adżarsku z nie do końca ściętym żółtkiem i sporą ilością sera. Lubię!

Skoro rozpoczynam współpracę z Wolt, nie może się odbyć bez korzyści dla Was, a te są dwie:

  • po pierwsze KONKURS – ma dla Was 3 vouchery o wartości 100 zł w Wolt Credits na jedzenie zamawiane przez Wolt. Co zrobić, aby wygrać jeden z trzech voucherów na jedzenie zamawiane przez aplikację Wolt? Wystarczy w komentarzu pod tym postem na Facebooku napisać – z kim ze znajomych wykorzystacie voucher oraz wymienić nazwę restaurację z Wolta, w której chcielibyście zjeść. Konkurs trwa do godziny 23.59 w poniedziałek 26. października.
  • po drugie zwolnienie z opłaty za dowóz przy użyciu kodu WOLTXWPK, który daje 3×4,99 zł w Wolt Credits na pierwsze zamówienia w dostawie. Nie zwlekajcie zbyt długo, bo kod jest ważny do 31.03.2021. Pobierzcie aplikację lub zamówcie przez stronę. Smacznego!
Total 27 Votes
13

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments