1.9 C
Wrocław
poniedziałek, 28 listopada, 2022

Zielona Oliwka Kiełczów – lepsza wersja Sielskiej Zagrody

Niemal dokładnie rok wcześniej zamknięta została Sielska Zagroda, która w każdy weekend ściągała tabuny rodzin z dziećmi. Powody były jednak poważne, bo zaniedbana infrastruktura faktycznie zagrażała już zdrowiu dzieci, a z tym żartów nie ma. Wydawało się, że ten teren na dłużej pozostanie niezagospodarowany i pogrąży się w marazmie, ale rzeczywistość obeszła się z nim łagodniej, a że za organizację nowej Sielskiej Zagrody wzięli się ludzie z pomysłem i rozmachem, efekty rewitalizacji są więcej, niż zadowalające.

Zmienił się nie tylko teren przeznaczony do zabaw, o czym zaraz. Do tej pory gastronomicznym specjałem Sielskiej Zagrody był pstrągi – smażone, pieczone, często bez wyrazu. Pstrągi zostały w niewielkiej budce wewnątrz całego kompleksu, natomiast pojawiło się miejsce, w którym można zjeść coś więcej – Zielona Oliwka, a więc druga restauracja o tej samej nazwie, choć o nieco odmiennym profilu w stosunku do tej z Karłowic.

Zanim o jedzeniu, najpierw kilka słów na temat placu zabaw i atrakcji, które zostały zapewnione dzieciakom. Dobrze to wygląda, bardzo dobrze. Ogromny plac zabaw, dmuchańce, zwierzęta w minii zoo, zgrabnie poprowadzone alejki. Niesamowita odmiana w porównaniu do rozpadających się huśtawek, jakie był atrakcją jeszcze rok wcześniej. Obstawiam, że ciężko będzie znaleźć niezadowolone dziecko, chyba że w momencie wychodzenia. Aha, za wejście zapłacicie 5 zł, ale to absolutnie symboliczna kwota jak na jakość infrastruktury.

Menu w 100% oddaje rodzinny klimat tego miejsca. Karta stanowi klasyczny misz masz popularnych pozycji wśród obywateli naszego kraju i kilku opcji dziecięcych, z nieodłącznymi nuggetsami na czele. Sama Zielona Oliwka mieści się w dobrze utrzymanym budynku pamiętającym na pewno początek poprzedniego stulecia, ale całość po liftingu wygląda naprawdę dobrze. Niewątpliwym problemem jest liczba stolików i nie jest to problem gości, którzy dzięki dwóm użytkowym piętrom i ogródkowi restauracyjnemu, nie powinni mieć problemu ze znalezieniem miejsca. Kłopoty zaczynają się w chwili sporego obłożenia, z którym nie najlepiej radzi sobie zarówno obsługa, jak i kuchnia. 
Swoje więc odczekaliśmy, kolejne dania trafiały na stół w dość przypadkowej kolejności, ale jakoś udało się zaspokoić głód. 

Rosół z kołdunami (15 zł) to esencjonalny, treściwy, minimalnie za słony, ale bardzo konkretny, poprawny wywar. Kołduny naturalnie mogłyby zostać przyrządzone na cieńszym cieście, ale nie czepiajmy się. Pierogi ruskie (19 zł), podobno domowe, prezentują modną ostatnio interpretację farszu – ziemniaki, ziemniaki i ziemniaki, z odrobiną pieprzu. Określenie domowe kojarzy mi się pozytywnie, te pierogi raczej nie.

Za to udaną pozycją jest golonka w pomidorach (37 zł) z pieczonym ziemniakiem i korzeniowymi warzywami. Niewielką, ale zgrabną golonkę zdobi chrupiąca skórka, pod którą skrywa się tłuściutkie, miękkie i przyjemnie słodkie mięso. Do tego chrzan, musztarda i ziemniak a’la z ogniska. Ciężko wymagać więcej, zwłaszcza w takim miejscu. Schaboszczak domowy (27 zł) rozbity na pół talerza, usmażony we fryturze, ale o dziwo zaskakująco soczysty i miękki. Szkoda tylko tej bezwiednie rzuconej na talerz sałaty, a zdecydowanie lepiej sprawdziłaby się marchewka z groszkiem lub buraczki, skoro mowa o domowym klasyku. 

Jedzenie w Zielonej Oliwce jest akceptowalne, tym bardziej, że stanowi jedynie wartość dodaną do wszystkich atrakcji, dla których przyjeżdża się do Kiełczowa z dziećmi. Powiedzmy sobie szczerze – to nie jest miejsce, gdzie można przesadnie eksperymentować na kuchni. Ma być prosto, zjadliwie i względnie znośnie cenowo, i w sumie raczej tak jest, a przekraczając próg restauracji w takim miejscu niejako godzimy się na ewentualnie niedoskonałości, choć to oczywiście i tak ze sześć poziomów wyższy standard, aniżeli ten spotykany w nadmorskich restauracjach, obleganych przez podobne hordy ludzi. Największą zaletą tego miejsca jest pole do zabaw dla dzieciaków i uważam, że raz na jakoś czas na pewno warto wpaść.

Zielona Oliwka

Kiełczów, Rzeczna 58

FB

Total 37 Votes
22

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

7 KOMENTARZE

  1. Jak dla mnie frytura i nuggesty oraz frytki (z frytury, gotowce ze sklepu z tłuszczem palmowym) jako główna propozycja dla dzieci są nie do zaakceptowania, ja sama nie jadam takich potraw. Może i jest to dodatek do placu zabaw, ale skoro tak, to naprawdę nie trzeba wielkich przygotowań i kulinarnej fantazji żeby zaoferować coś świeżego i zdrowszego, albo fryturę zamienić na olej bądź piekarnik. Zwłaszcza, jeśli ktoś otwiera restaurację a nie budkę z przekąskami. Kids menu jest słabe, oprócz makaronu wszystko smażone we fryturze. Nie oceniam placu zabaw i atrakcji, bo strona traktuje o kulinariach.

  2. Sprostuję tylko, że budynek, w którym mieści się Zielona Oliwka nie jest jak napisałeś z początku ubiegłego stulecia tylko sprzed około 10 lat. Poprzedni właściciel zbudował go ze starych rozbiórkowych cegieł i w starym stylu. Naprawdę można się pomylić patrząc teraz na tą restaurację.

  3. Szkoda tylko, że króluje tam polbruk. Jasne, stan Sielskiej Zagrody był zły, ale klimatu to ten teren teraz nie ma. Ciekawe czy wrócą knedle ze śliwkami ?

  4. Jeżeli ktoś krytykuje Zieloną Oliwkę to albo tam nie był albo myślał że wszystko dostanie na tacy za darmo.Byliśmy tam wczoraj i jesteśmy zauroczeni tym miejscem.Płoty uważam że są dobrym pomysłem bo jest większa kontrola nad dzieckiem..Jedzenie za te pieniądze? Smaczne…to nie restauracja 5*

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły