fbpx
4.8 C
Wrocław
wtorek, 5 marca, 2024

Gdzie zjeść najlepsze pączki we Wrocławiu – TOP 10 (2022)

W której kolejce ustawić się w Tłusty Czwartek, aby zjeść najlepsze pączki we Wrocławiu? Po przetestowaniu kilkudziesięciu pączków z całego miasta wybrałem dziesięć miejsc z najlepszymi pączkami w mieście. Smacznego, kalorycznego czwartku Wam życzę!

To bezdyskusyjnie najsłodszy, najbardziej kaloryczny i najprzyjemniejszy z rankingów, które regularnie tworzę. Nie jest to zadanie łatwe, aby zjechać Wrocław wzdłuż i wszerz, kupić co trzeba i każdego dnia przez prawie trzy tygodnie testować, testować i jeszcze raz testować. Ranking jest absolutnie subiektywny, jak i każde moje zestawienie tworzone na potrzeby bloga. Nie namawiam Was na wizyty tylko w poniższych cukierniach czy kawiarniach. Tłusty Czwartek to święto szczęścia, więc idźcie po prostu do ulubionej cukierni, kupcie ile trzeba i cieszcie się pączkami, jakie preferujecie.

W trakcie testów wrzucałem Wam sporo zdjęć do moich social mediów i właściwie za każdym razem w komentarzach poniżej toczyły się bitwy – za mało nadzienia, za dużo, zbyt małe, zbyt duże, za suche, za mokre, zbyt wymyślne, za banalne, i tak dalej. Ogólnie Polska w zwierciadle. Nawet w temacie pączków polaryzacja zmierza w niebezpieczne rejony.

Niektórzy mogą się na mnie obrazić, że nie ma ich ulubionych, klasycznych, wiekowych cukierni. Ja też żałuję, ale postanowię to wytłumaczyć na przykładzie legendarnego wrocławskiego Baru Miś. Kocham go nad życie, darzę ogromnym sentymentem i czasami wpadam, aby wesprzeć. Nie umieszczam jednak Misia w rankingach najlepszych restauracji, po prostu. To nie ten świat, nie ten produkt i podejście.

Tegoroczny wysyp ciekawych pączkowych projektów pokazał, że choć klasyka w dalszym ciągu jest najbardziej popularna, to jednak pączki nie muszą być nudne i banalne. Nie muszą być też tradycyjne, bo każda tradycja – zwłaszcza kulinarna – jest po to, aby móc zaszaleć i ją nieco odmienić. Na lepsze oczywiście. Tradycjonaliści powiedzą, że świętości się nie tyka. Może i przyklasnąłbym tej teorii, gdyby najbardziej znane stare cukiernia z Wrocławia uszanowały tradycję i robiły uczciwe, smaczne pączki. Gdzieś to jednak uciekło i jest mi z tego powodu przykro. Wszechobecne wyroby pseudocukiernicze, gotowe, niskiej jakości marmolady i kapciowate, suche ciasto. Szanujmy tradycję, ale szanujmy też klientów.

Pierwsza trójka w porównaniu do zeszłego roku się nie zmieniła i jak dla mnie zdecydowanie przeważa nad resztą, co absolutnie nie świadczy źle o reszcie z tej listy, bo z kolei kolejna siódemka wyprzedza resztę wrocławskich pączkarni o kilka długości. Aha, nie brałem pod uwagę jedynie pączków z różą, bo też nie nie one są jedynym wyznacznikiem smaku i jakości. Pączek to cały organizm – polewa, nadzienie i ciasto, a inne smaki to tylko wyraz rozwoju cukiernictwa. Podczas przygotowywania zestawienia brałem pod uwagę jedynie te miejsca, w których dało się zjeść pączki przed Tłustym czwartkiem 2022, a to z oczywistego względu, że standardowo publikuję ten ranking dzień przed nim.

Smacznego Tłustego Czwartku!

Kredens Wilkszyn

Marszowicka 12, Wilkszyn | FB

Wilkszyn to nie Wrocław, cóż począć. Każdy miłośnik pączków doceni kilka minut trasy od tabliczki z napisem Wrocław. Te pączki są synonimem piękna i smaku, smaku i piękna. Ciasto jest żółciutkie i delikatne, a skrywa w sobie nieprzebrane ilości nadzienia. Ta malina jest jakimś totalnym hitem, jej kwaśność tak cudownie współgra ze słodyczą ciasta i lukru, że właściwie pisząc te słowa zlizuję ślinę z klawiatury. Przepyszne! Róża? Pozostawia na podniebieniu ten pyszny kwiatowy posmak, a w środku jest jej tyle, że ani na sekundę nie daje o sobie zapomnieć. Kredensie, robicie to dobrze!

Gigi cukiernia

ul. Świeradowska 51/57 | FB

Na temat mojej miłości kierowanej w stronę Gigi napisano już wszystko, a jeszcze więcej napisałem ja sam. Gigi wielbię od dawna, a ich pączki grają w innej lidze. To jest niedostępna dla wielu Liga Mistrzów i to ścisły jej finał. Po pierwsze – wyglądają tak, że stojąc w kolejce chcesz wskoczyć za tę ladę i zabrać wszystkie tylko dla siebie. Po drugie – ich ciasto jest niepowtarzalne, miękkie, genialnie kształtne i choć wszystkich kremów i konfitur jest wewnątrz cały ogrom, ono dzielnie wszystko znosi i nie ginie pośród dodatków.

Co ze smakami? Pomarańczowa ricotta zmiata z powierzchni ziemi i życzę każdemu z Was zjeść ją choć raz w życiu. Róża? To róża nad róże, aromatyczna i kwiatowa w posmaku, jak tylko się da. Każda babcia postawiła by akcept przy tym pączku. Krem waniliowy na laskach wanilii Bourbon z Madagaskaru położy swą kaloryką niejednego giganta. Pewnego grubcia powalił bez problemu. Próbowany był jeszcze słony karmel i krem orzechowy. Wszystko z jednej strony dość ciężkie, z drugiej tak wciągające i pyszne, że po skończeniu jednego pączka sięgasz po drugiego i nie pytasz o liczbę kalorii. Pani Justyno wraz z resztą załogi, ślę niskie pokłony za pysznie wykonaną robotę.

Piekarnia Poolish

ul. Horbaczewskiego 21 a | FB

Poolish debiutowało w rankingu rok temu i swoją pozycję za zdecydowanymi liderami utrzymało bez większego problemu. Tutejsze pączki wedle najnowszych trendów otaczane są w drobnym cukrze, a wypełnienie niemal wypływa na zewnątrz. Ciekawostką niewątpliwie jest pączek z czekoladą lub jak kto woli – z toną czekolady. Faktycznie to solidna porcja tejże zmieściła się w środku. Mnie urzeka najbardziej krem patissier – gładki, budyniowy, rozkosznie ciężki i wypełniający każdy jeden osobny gryz. Swoją siłę ma również słodziutkie różane nadzienie.

Julia’s Cakes

ul. Piłsudskiego 79 | FB

Tutaj do czynienia mamy z absolutnie bezkompromisowym i kontrowersyjnym podejściem do tematu pączków. Jak to niektórzy pisali w komentarzach pod moim postem – to nadzienie przełożone pączkiem. I jest w tym coś prawdziwego, ale czy nie o to właśnie chodzi w Tłustym czwartku? To święto łasuchów i każdy z nich w tej maleńkiej cukierence przy Capitolu nacieszy zarówno oko, jak i brzuch. Białą czekolada jest lekka, jak piórko. Czekolada ciężka, niczym młot Anity Włodarczyk, a sernik z jagodami pozwala wrócić na chwilę do babcinych wypieków.

Piekarnia food&garden

Niedźwiedzia 5 | FB

Warsztatowa piekarnia działa od stosunkowo niedługiego czasu, więc to tak naprawdę ich pączkowy debiut. Debiut całkiem udany, a to ze względu na miękkie, lekkie ciasto wytrzymujące napór budyniu lub czekolady. Róży niestety nie dostałem podczas wizyty, a w ogóle ich pączki to dobry wygląd, dobre ciasto i wnętrze, które spodoba się wszystkim lubiącym niewiele nadzienia. Takich osób wbrew pozorom jest całkiem dużo.

Słodki Chłopak

ul. Kluczborska 25 | FB

Sytuacja jest niemal zbieżna z pomysłem Julia’s cakes, czyli załadujmy dużo, ekipie będzie się podobać. I tak, ten solony karmel! Karmel faktycznie wylewa się z wnętrza pączka po przekrojeniu i pół rodziny ściga się, aby uszczknąć coś dla siebie. Cholera, dobre to!

Bite a donut

ul. św. Mikołaja 43/1 | FB

Królestwo instagramerek, różowych deserów i donutów, które robią wrażenie. Ja wiem, że ten donut nie doskakuje choćby strukturą ciasta do pozostałych. On spełnia jednak inną rolę. Cieszy oko, a dla największych miłośników pączków w różnym wydaniu także podniebienie. Ze spróbowanych smaków creme brulee z gotową do rozbicia warstwą cukru na zewnątrz w połączeniu z budyniowym kremem zbiera pochwały na prawo i lewo. W Bite a donut znajdziecie wymyślne, kolorowe, momentami przesadzone, ale zdecydowanie ładne pączki z dziurką i choćby ten z Twixem sprawia, że nie mogę go nie zamówić. No i malina z białą czekoladą – idealnie się komponuje kolorystycznie i smakowo.

Chleboteka

ul. Wit Stwosza | FB

Pączki z Chleboteki w moim mniemaniu to taki łącznik pomiędzy nową falą cukiernictwa a klasyką. Róża dopchana jest na maksa, ciasto sprężyste, choć mogłoby być mniej suche, a na górze pokrojona w kostkę skórka pomarańczowa. Plusem Chleboteki – pieczywo u nich jednak zazwyczaj mi nie smakuje, jest możliwość zaopatrzenia się w pączki w kilku miejscach w całym mieście, więc polujcie, bo pączki wychodzą im całkiem, całkiem.

Mińska 38

ul. Mińska 38 | FB

Sytuacja jest tu podobna, jak w przypadku Warsztatu. Udane, sprężyste ciasto i jednak nie aż tak dużo nadzienia. Dobrego nadzienia, żeby nie było. Zarówno róża, jak i sernik pokazują pazur, są konkretne, a same pączki całkiem spore.

Ale Ciacho

ul. Chabrowa 2, Smolec | FB

W tym roku znowu rzutem na taśmę lądują w czołówce. Ekipa spod Wrocławia, ale to właściwie nasze miasto, więc nie narzekajmy. Ta róża sprawia, że pozostałe niedopracowane elementy zostają skutecznie przykryte. Dobrze wyrośnięte ciasto ma piękny kształt oraz pełny smak.

Na koniec jeszcze słów kilka o tematach różnych. Po pierwsze ceny. Nie podawałem ich, abyście nie tworzyli swych odczuć względem konkretnych miejsc tylko na podstawie cyferek. Cyferek, które w obecnym momencie i tak galopują. Jeszcze trzy lata temu płaciłem za pączka w jednym z miejsc 5 zł i czytałem, że chyba ktoś upadł na głowę, aby za tyle go sprzedawać. Nie było ważne, że to był najlepszy pączek we Wrocławiu. Ważne było, że drogi. Obecnie 5 zł kosztuje pączek w klasycznej cukierni Łomżanka, a 4 zł u Spychały, w którym nie ma właściwie żadnego nadzienia. Co ciekawe – to właśnie w tych klasycznych cukierniach wzrost cen wynosi niejednokrotnie 100% na przestrzeni 2-3 lat i jest o wiele wzrostu cen w wymienionych przeze mnie powyżej miejscach.

Po drugie – to o o czym wspominałem już we wstępie, a więc jakość, rozmiar i ilość tego, co wchodzi do wnętrza pączków. Niestety tutaj notuję ogromny spadek formy w wielu lokalach. Poniżej fotki poglądowe z kilku miejsc, abyście sami ocenili czy faktycznie podjąłem złe decyzje.

A Wam, które wrocławski pączki smakują najbardziej?

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

 

Total 171 Votes
31

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

12 KOMENTARZE

  1. Bite a donut! Serio?! No nie, przecież to miejsce to dramat, to jak plastikowe owoce u babci na stole, niby wyglądają ładnie, ale się ich nie je! No słabo, słabo bardzo. Smutno, ze wrzucasz tu taki gniot.

    • to chyba jemy w innych bite a donut. Jedno z lżejszych ciast na pączki, po którym wrażliwe na nietolerancje pokarmowe brzuchy nie wysiadają. Trochę rozczarowaniem za to było dla mnie doświadczenie w Gigi, gdzie ciasto zbite i już męczyło pod koniec (farsz był ok, ale pączka jemy w całości)

  2. Byłeś w Smolcu i nie jadłeś paczków z Harnasia?? Serioooo? Te z ale ciacho to totalna lipa w porównaniu z tymi ze smoleckiego Harnasia:) polecam naprawić swój błąd 🙂 miłego dnia!

  3. Chleboteka nie powinna się tu znaleźć! W tym roku pączki są obrzydliwe, twarde ciasto, kwaśne nadzienie, stara skórka pomarańczowa, a adwokat po prostu śmierdzi. Nigdy więcej.

  4. Chlebotekowe pączki to nadzienie z pączkiem. Ciężko zjeść. Kiedyś najlepszę pączki były w Ła Scali. Pyszne wspomnienie.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły