fbpx
0.4 C
Wrocław
środa, 30 listopada, 2022

CUDO(wne) zabawy z wegańskim sushi

Czy da się namówić mięsożercę do zjedzenia wegańskiego sushi? W teorii może to być misja niemożliwa do wykonania. Niemożliwa do momentu, kiedy ta osoba pierwszy raz spróbuje kilku rolek w CUDO vegan sushi, które otworzyło się we Wrocławiu.

Słyszysz sushi, myślisz o rybie – tak właśnie ten japoński specjał pojmuje większość z nas. I nic w tym dziwnego, bo taki sposób podawania sushi został najbardziej rozpowszechniony i istnieje w naszej świadomości. Okazuje się jednak, że można robić sushi w totalnie wegańskim wydaniu, w dodatku nie tylko dla wegan, sprawiając jednocześnie radość swoim gościom bez wyjątku. Jak, kto, gdzie?

KTO

Sam wrocławski lokal jest franczyzowy – pierwsze CUDO powstało w Poznaniu. Natomiast osobą odpowiedzialną za całe zamieszanie jest Szef Kuchni, o którym w ostatnich latach zrobiło się bardzo głośno w gastro świecie Orson Hejnowicz. W historii jego kulinarnej kariery znajdują się zarówno gwiazdkowe restauracje, jak i epizod wrocławski. Nawet nie epizod. W sumie ośmioletni związek z naszym miastem, z pracą w Hotelu Monopol czy restauracji jadka w CV. W swojej najnowszej historii uznawany jest z jednej strony za wizjonera, z drugiej za osobę tworzącą trendy, a przede wszystkim przygotowującego dobre jedzenie kucharza.

MIEJSCE

CUDO działa już od kilku lat w Poznaniu i na tamtym rynku zyskało sobie miano lokalu niemalże kultowego. O jego popularności ogólnopolskiej niech świadczy pewien fakt. Kiedy tylko swoimi ścieżkami dowiedziałem się o planowanym otwarciu CUDO w stolicy Dolnego Śląska, posty na ten temat osiągały rekordy popularności na moich social mediach. Martwił mnie jednak trochę dobór samego miejsca, bo ulica Jodłowa – delikatnie mówiąc – nie należy do tych najbardziej uczęszczanych we Wrocławiu. Dosadniej – to totalnie cicha uliczka, gdzie ciężko jest nawet zbłądzić. Pierwsze dni działalności potwierdzają jednak, że lokalizacja to jedno, a siła konceptu, jego rozpoznawalność i marka drugie.

Przyjemna jest sama miejscówka. Urządzona w nowoczesnym, acz dość skromnym stylu. Przede wszystkim jest jasno, wewnątrz dominują dwa kolory – kremowy i pomarańczowy, którym obudowany jest również spory bar. Bardzo przyjemne miejsce, bez przepychu i niepotrzebnych zdobień.

MENU

Kiedy patrzysz na menu, w pierwszej chwili czujesz się jak w klasycznej suszarni. Uramaki, futomaki, nigiri, hosomaki. Dopiero zagłębiając się mocniej w każdą kolejną pozycję, zaczynasz rozumieć w jakim miejscu jesteś. Korniszonmaki to tylko jedna z bardziej charakterystycznych rolek, a jest ich bardzo dużo. Awokado, pieczony burak, bananowiec, wegański łosoś i seleryba gwarantują, że będzie wesoło. Jedzmy!

JEDZENIE

Przychodzimy tuż po dwunastej we wtorek, w chwilę po weekendzie otwarcia. Lokal jest jeszcze niemal pusty, ale dosłownie z minuty na minutę zapełnia się i pod koniec naszej wizyty ciężko o wolny stolik. Przypominam, jest wtorek. Na początek wybieramy przystawkę w postaci warzyw w tempurze (16 zł). Klasyk z bardzo udanym, wędzonym sosem BBQ.

Jeszcze jedna rzecz, na którą koniecznie trzeba zwrócić uwagę w CUDO. Porcelana przez duże P. Kolorowa, optymistyczna, niebanalna, a te małe talerzyki na pojedyncze kawałki urzekają sposobem barwienia. Na stół kolejno trafiają kolejne rzeczy, a spośród nich najpierw zestaw składający się z 24 sztuk sushi, Cudo degustacyjne (79 zł). Chodziło mi o spróbowanie jak największej ilości rolek, więc to wydało mi się najlepszą opcją. Oczywiście nie jedyną.

Nasz Kazik zajada się rolką pollo yolo z nie kurczakiem, rzepą, szpinakiem, brokułem i paloną kukurydzą. Moją ciekawość wzbudza pozycja o jakże intrygującej nazwie – to nie jest gołąbek. W tym wypadku w rolę glonów wchodzi młoda kapusta otaczająca ryż. Już sam ten pomysł wprawia mnie w świetny nastrój. Sam smak dodatków jest tutaj nieco w cieniu musztardowego sosu, ale forma, zabawa dodatkami – ekstra.

Ej, gościu, mówiłeś że w CUDO nie ma ryb, a co to jest na zdjęciu poniżej? To RIIL FISH, czyli wegański łosoś. Szanuję za przygotowanie takiego odwzorowania, ale to również jedna z lepszych opcji w menu. Świetnie tu wszystko gra – jest ryż, jest delikatnie galaretowata struktura łososia, do tego lekka ostrość na górze w postaci soli chimichurri i chrupiącego tenkatsu. Jesz to i mówisz – czapki z głów CUDOwni państwo. Z rzeczy bardziej jednowymiarowych mamy grzybomaki ze skrojonym w paski portobello i pastą truflową, która wybija się tu absolutnie na sam przód.

Miłe odświeżenie stanowi gunkan purple flower z piklowanym kalafiorem. Spora kwasowość, lekkość i atrakcyjny wygląd. Kupuję w ciemno. Gunkan z kremem z awokado pcha się na afisz swoim jasnozielonym kolorem, a kawior sojowy to jeszcze jedna zabawa z pogranicza kuchni molekularnej ukazanej w oryginalnym, luźnym wydaniu.

Na koniec moje dwa hiciory. Pierwszy ze względu na formę raz jeszcze. Nigiri tempura ebi z krewetką… z marchewki. Ciężko nie uśmiechnąć się widząc to rozkoszne zestawienie. Tak, krewetka z marchewki. Będąca doskonałym przykładem jakie cuda można wykombinować z warzyw, kiedy masz odrobinę wyobraźni, luzu i potrafisz się bawić zarówno wyglądem, jak i smakami. No i last but not least – taco roll (28 zł) moi drodzy! TACO ROLL! Zapiszcie sobie tę nazwę i wykrzyczcie głośno pani kelnerce już na wejściu. Polak kocha smażone, wiadomo. Co my tu mamy? Solidną rolkę w panierce z nachosów, masło orzechowe, wegański ser, kiszone pomidory i sriracha mayo. Coś chrupie, coś jest ostre, coś lekko słodkie. Super bogata pozycja, więc nawet nie próbujcie wyjść z CUDO bez zjedzenia jej.

PODSUMOWANIE

Zastanawiam się w jaki sposób podsumować w wizytę w CUDO i nie dostrzegam specjalnych wad w tym miejscu. Po tak udanym początku cieszyć może fakt, że właściciele konceptu zauważyli potencjał na otwarcie we Wrocławiu i przygotowali się do tego ruchu bardzo rzetelnie. Sushi to prostota, uczciwość i produkt, więc wegańskie sushi w wydaniu CUDO otrzymuje ode mnie dużego plusa. Smaki są mocne, pomysł oryginalny, a koncept w pewnym sensie skierowany do współczesnego, młodego pokolenia nie jest przekombinowany i sztuczny, niczym pewna pizzeria z różowo-fioletowymi ścianami, gdzie jedzenia zwyczajnie nie da się przełknąć.

W CUDO jest dokładnie odwrotnie. Wnętrze zachęca do posiedzenia, poszczególne pomysły na stworzenie wegańskich odmian dla tradycyjnego sushi powodują, że chcesz zamawiać kolejne i testować całe menu. I nie, nie musisz być weganinem, aby polubić to miejsce. Wystarczy chęć poznawania nowych smaków, przełamywania schematów i minimalna otwartość. Takich konceptów chcemy we Wrocławiu więcej – oryginalnych, bez kopiowania, za którymi stoi wiedza, znajomość biznesu i wyczucie smaku. CUDOwne brawa dla Was.

CUDO wro

ul. Jodłowa 4

FB

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 32 Votes
1

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły