fbpx
13.8 C
Wrocław
sobota, 2 marca, 2024

Cimone Piccolo – mały a wariat

Gdzie zjeść najlepszą pizzę we Wrocławiu? W podobnych rozważaniach pojawi się na pewno nazwa Cimone. Czy wśród najlepszych miejsc z włoskimi kanapkami wymieniać będziemy niebawem Cimone Piccolo? Wszystko na to wskazuje.

Gdzie? Wielkopolska 72

FB

MIEJSCE

Cimone to pizzeria, której historia rozpoczęła się w Brzegu Dolnym, a w 2022 roku pizzeria z certyfikatem pizzy neapolitańskiej AVPN trafiła do Wrocławia. Trafiła do Leśnicy, gdzie w znanej bardziej z weselnych imprez Starej Garbarni, otwarto Cimone_863, z czego cyferki oznaczają numer przyznanego certyfikatu. Szybko okazało się, że Leśnica to strzał w dziesiątkę. Brak solidnej gastronomii w okolicy oraz dobra jakość produktów sprawiła, że każdego dnia pojawiają się tu wielbiciele włoskich smaków.

Cimone Piccolo ulokowano w budynku obok, w lokalu powierzchniowo nieprzystosowanym raczej do warunków restauracyjnych, stąd pewnie pomysł na to miejsce. A pomysł jest dość klarowny – włoskie delikatesy, kanapki z włoskimi wędlinami oraz serami i desery. Raczej w wersji na wynos, niż w środku, gdzie udało się zmieścić ledwie kilka stolików.

MENU

Skoro mamy do czynienia z foccacerią znaną z włoskich ulic, pierwsze skrzypce grają tu właśnie kanapki podawane w chrupiących foccaciach. Takich opcji w karcie jest osiem, a ich ceny wahają się od 32 do 36 złotych. Do tego dochodzą słodkości przygotowywane przez właściciela cukierni Water Lilly House oraz cały przekrój włoskich produktów w delikatesach. Są sery, wędliny, makarony, słodkości, pistacje. Sporo tego.

JEDZENIE

Ciekawa jest sobotnia godzina otwarcia – 10.45, nakierowująca w pewnym sensie na pomysł tej działalności. Niewątpliwie tego typu kanapki to nie tylko obiadowe przekąski, ale i właśnie super pomysł na konkretne śniadanie. Jedzmy!

Spośród ośmiu dostępnych w menu kanapek, zamawiamy dwie. Atutem większości z nich jest typowo włoska prostota. Dwa, trzy składniki i starczy. Na pierwszy plan wysuwa się pieczywo – coś pomiędzy focaccią i pinsą. Super pachnie, jest mocno wyrośnięte, chrupie, a przy tym imponuje puszystością oraz lekkością. Dla mnie to jeden z lepszych rodzajów pieczywa stosowanych do podobnych kanapek, jakie miałem okazję jeść.

Bologna to w moich przypadku wybór oczywisty. Mortadela, straciatella, pesto pistacjowe i oliwa – klasyka nad klasyki, chyba najbardziej oczywiste i kojarzone z Włochami połączenie smaków. I jak? Dobrze! Sporo tej mortadeli w środku, śmietankowego sera również, choć mimo wszystko zastanowiłbym się nad rozmiarem pieczywa, a dokładniej nad jego stosunkiem do ilości dodatków. Bo o ile rozumiem, że więcej mortadeli czy straciatelli wiązałoby się z zaświeceniem na czerwono ich wskaźników w Excelu, tak momentami samej focacci jest nieco za wiele. To jednak moja uwaga, natomiast rozumiem, że taki zestaw to pewien kompromis w stronę polskich klientów, którzy jedzenia muszą mieć dużo. No to rzeczywiście porcja jest duża, nawet bardzo i ciężko będzie mi zrozumieć, kiedy ktoś z Was napisze w komentarzu, że te kanapki są małe. Nie są. I Bologna przy tym jest po prostu smaczna.

Perugia z kolei to pozycja dla osób lubiących ostrzejsze smaki. Salami ventricina ma swój pikantny charakter, współgrający przyjemnie z łagodzącą smak burratą. Pojawiający się w menu miód truflowy traktuję bardziej w ramach ciekawostki, bo realnie ciężko mu się przebić przy mocnym posmaku salami. W każdym razie – również pozytywna opcja.

Jest jeszcze sekcja deserowa i trzeba powiedzieć to wprost – wygląda lepiej, niż dobrze. Croissant z pistacjami – tak przynajmniej nazywa go obsługa, choć pewnie Włosi z niektórych regionów mogliby mówić o cornetto – to perełka. Lekko chrupiące ciasto wypełnione solidną porcją pistacjowego kremu, który jest słodki w opór. Kto lubi pistacje, powinien być ukontentowany.

W witrynce spotkacie również monoporcje. I tutaj również smakowo wszystko się zgadza. Serniczek mango z liczi to super lekkie ciasto, dające sporo orzeźwienia po spożytych wcześniej kaloriach. Konkretną dawkę słodkości dostarczy do Waszego organizmu na pewno także bezowy dacquoise.

PODSUMOWANIE

Niewątpliwie nowa odsłona Cimone to ciekawy krok, ponieważ podobne miejsca kojarzą się głównie z popularnymi, bardziej turystycznymi lokalizacjami z większym ruchem przy ulicy. Cimone Piccolo rozpoczyna w nieco innych realiach, ale przy tym z dobrą historią poprzedniej restauracji. Dla mnie ważny jest przede wszystkim aspekt odwagi właścicieli, aby wystartować z zupełnie nowym, mało znanym we Wrocławiu konceptem i to wystartować bardzo udanie. Włoskie kanapki z wędlinami jednoznacznie kojarzą się nam z wakacjami, z tamtejszym streetfoodem i jakością. W momencie startu brakuje z tego zestawu tylko wakacyjnych temperatur, ale to jakoś da się przeżyć. Ja zostawiam dużego plusa.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 33 Votes
4

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły