Bar Miś, czyli legenda


Barów z niedrogim jedzeniem opisałem wam już na blogu sporo, ale ciągle brakowało tego jednego, najbardziej znanego – Misia. Tak się szczęśliwie zdarzyło, że w słoneczne, piątkowe popołudnie znalazłem się na Rynku, ale nie miałem zbyt wiele czasu na szukanie poważniejszych restauracji. Wybrałem sprawdzony, przynajmniej w studenckich czasach, bar. Właściwie zawsze, kiedy proszę was na naszym Facebooku o podanie miejsc z dobrym i tanim jedzeniem, pada przynajmniej kilka odpowiedzi na temat niepozornego baru na ulicy Kuźniczej, w bliskim sąsiedztwie Uniwersytetu Wrocławskiego.

W Misiu byłem ostatni raz jakieś 4-5 lat temu, ale po wejściu, na pierwszy rzut oka, jedno na pewno się nie zmieniło – tłumy. Kolejka chyba zawsze ciągnie się aż do wejściowych drzwi, a wolnego stolika się nie uświadczy. Standardem jest dosiadanie się do innych osób. Kolejność działania w Misiu jest następująca: swoje trzeba odstać w kolejce, w międzyczasie z dużej tablicy można wybrać swój obiad, zamówienie składa się u pani, która pracuje w tym miejscu chyba od zawsze, a następnie z paragonem udać się do baru, gdzie otrzymamy obiad.

bar miś 1bar miś 2

bar miś 3 bar miś 4

Jak widzicie, ceny szokują. Miś jest jednym z niewielu dofinansowywanych barów mlecznych, stąd tak niskie i wyliczone co do gorsza ceny. Kiedy jako student bywałem czasami w Misiu w 99% przypadków decydowałem się na dania jarskie, ponieważ ciężko było mi się przekonać do tych mięsnych. Tym razem jednak postanowiłem na próbę zamówić kotleta mielonego za 4,60 zł, który okazał się najdroższą (!) pozycją na rachunku. Zupa pomidorowa z makaronem kosztowała 1,34 zł, porcja pierogów ruskich 3,16 zł, a kluski śląskie z mięsem 4,16 zł.

Całość zamówienia otrzymuję od razu, na jednej tacy. Zupa nalewana jest z bemara. Kotlety usmażono wcześniej, a kluski i pierogi są wyciągane na talerz wprost z gotującej się wody. Co do pierogów, to miałem szczęście, bo wziąłem przedostatnią porcję, a nie było jeszcze godziny 14.00.

bar miś 5

bar miś 7

Porcja zupy ogromna, głęboki talerz został wypełniony po brzegi, a w dodatku pani nakładająca moje zamówienie nie pożałowała makaronu. Jeśli weźmiemy pod uwagę cenę zupy, to jest to arcydzieło. Zdecydowanie pozytywna odskocznia od dostępnych niemal wszędzie kremów. Porządna, słodko-kwaśna zupa pomidorowa, lekko doprawiona i zagęszczona śmietaną.

bar miś 6 bar miś 9

Kluski z mięsem, które ja znam jako pyzy. Wydały mi się lekko przegotowane, specjalnie nie zachwyciły, ale nie mogę napisać, że były fatalne. Mięso dobrze doprawione, ale ciasto okazało się za grube. Zdecydowanie kupił mnie jednak kotlet mielony. Chrupiący, doskonale wysmażony, mocno pieprzny i z dużą ilością cebulki w środku. Tak dobrego mielonego jadłem ostatnio u mojej mamy. Jak widać, nie należy się bać dań mięsnych w Misiu, a wręcz przeciwnie, można śmiało zamawiać.

bar miś 8 bar miś 10

Niejako na deser zostawiłem danie będące trochę wyznacznikiem barów mlecznych. Porcja ruskich składa się z ośmiu sztuk pierogów dość obszernie wypełnionych farszem. Mały minusik za cebulkę, ugotowaną, a nie usmażoną, ale pierogi jak najbardziej na plus. Ciasto nie za cienkie, ale za to farsz przyzwoity, uczciwy, z dużą ilością sera. Za 3,16 zł to właściwie rarytas, dlatego też tak ciężko dostępny.

Jak wspomniałem wyżej, do Misia wróciłem po sporej przerwie, ale odniosłem wrażenie, że nic się tu nie zmieniło, z cenami włącznie. Idealne miejsce dla posiadających ograniczony budżet studentów, ale nie tylko. Za te pieniądze z chęcią jeszcze nie raz wstąpię na zupę pomidorową, a i pierogami nie pogardzę. Przed laty jadałem namiętnie leniwe pierogi z bułką tartą i cukrem. Jeśli oczekujecie wykwintnych dań, to lepiej do Misia nie wstępujcie, jeśli jednak – jak ja – lubicie klimat mlecznych barów, wpadajcie na bardzo uczciwie i smaczne jedzenie.

Bar Miś

ul. Kuźnicza 48

Total 16 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments