Promocja Lidla – Homo Sovieticus zaatakował


Kiedy myślisz sobie, że przeżyłeś już wszystko, że nic w zachowaniu twoich rodaków nie jest w stanie cię zdziwić, co jakiś czas pojawia się coś nowego. Nie, nie chcę dzisiaj pisać o polityce, bo ta wzbudza we mnie zbyt negatywne emocje i mógłbym posiłkować się niezbyt wybrednym językiem, a tego wolę uniknąć.

Rok temu w Polsce wybuchło wielkie oburzenie, kiedy znienawidzony w pewnych kręgach Jarosław Kuźniar opowiedział o swoich doświadczeniach z Walmartu podczas podróży w USA. W skrócie – wraz z rodziną zaopatrzyli się w niezbędne do podróżowania sprzęty zaraz po przyjeździe do Stanów, a na koniec, tuż przed powrotem, wrócili wszystko, tłumacząc, że produkty jednak nie pasowały. Takie zasady zwrotów obowiązują w Walmarcie, Kuźniar postanowił się pochwalić swoim cwaniactwem, za co wizerunkowo zapłacił niemało. O wiele więcej aniżeli kosztowały rzeczone sprzęty, ale nie o byłym prezenterze TVN-u dzisiaj.

lidlsatysfakcja

26 października akcję na wzór tej z Walmartu wprowadził Lidl, a nazwano ją: Sprytnie i tanio kupować marki Lidla! Absolutna satysfakcja lub zwrot pieniędzy! Zamysł zarządców dyskontu może i sensowny – promocja marek własnych, stanowiących ważny element sprzedażowy i promocyjny każdej z sieci. Ktoś chyba jednak nie przewidział, co może wydarzyć się w ciągu miesiąca, kiedy promocja ma obowiązywać. Na początek najważniejsze wycinki z regulaminu:

2. Klienci mogą dokonywać zwrotów produktów marki Lidl… zakupionych w terminie od 27 października do 30 listopada.

5. Za zwrócony produkt marki Lidl Klient otrzymuje zwrot uiszczonej przez niego ceny…

6. Dokonując zwrotu produktu marki Lidl Klient zobowiązany jest przedstawić:

II. Opakowanie zwracanego produktu marki Lidl, przy czym jego zawartość może być w stanie nienaruszonym lub częściowo zużytym, bądź zużytym

Rozumiecie? Możecie zjeść paczkę kiełbasy, zużyć/wyjąć tabletki do zmywarki czy wypić sok, a następnie udać się do najbliższego sklepu, z rachunkiem i pustym opakowaniem, po zwrot kasy. Możecie, choć osobiście nie przyszłoby mi to do głowy. Lidl reklamuje swoją akcję jeszcze jednym hasłem – W Lidlu jesteśmy tak pewni jakości naszych marek, że gwarantujemy absolutną satysfakcję lub zwrot pieniędzy. Czyli w pewnym sensie zostawiają Wam furtkę – próbujcie produktów naszych marek własnych, liczymy na Wasz feedback, a jeśli nie będą smakować, nie spełnią oczekiwań, oddajcie bez konsekwencji.

W tym momencie pojawia się jednak pewne ale. Lampka ostrzegawcza zapaliła się zapewne każdemu, kto przeżył w tym kraju kilka/naście/dziesiąt lat. W kraju skażonym genem homo sovieticus, koniecznością wiecznego kombinowania, „radzenia” sobie, cwaniactwa i przechytrzenia własnego państwa. Co ważne, ta lampka nie zapaliła mi się przypadkowo. Już pierwsze komentarze na Facebooku Lidla 27 października świadczą o tym, że cwaniaków może znaleźć się przynajmniej kilku.

lidl

No dobra, ale po co Wam o tym piszę, spytacie. Otóż mam znajomą pracującą w jednym z wrocławskich marketów Lidla pośpieszyła mi donieść – stosując terminologię używaną w słusznie minionej epoce – o dantejskich scenach, jakie mają miejsce w niemieckim dyskoncie od kilki dni. Przykłady?

  • ludzie robią zakupy na 1000 zł, wypakowują towary w domu, a na drugi dzień przyjeżdżają do sklepu z koszykiem wypchanym pustymi pudełkami
  • niektórzy nie czekają całego dnia, tylko robią zakupy po 500-700 zł, wypakowują wszystko w aucie na parkingu i po godzinie wracają zwrócić opakowania. Sporo osób robi to po kilka razy dziennie.
  • znajoma opowiadała, że wieczorami po prostu brakuje im pieniędzy w kasie, bo tyle mają transakcji zwrotów
  • spożywka, maszynki do golenia, podpaski, wszystko. Półki właściwie wymiecione

Zapewne pod tym wpisem pojawi się sporo komentarzy w tonie – po co bronisz ten niemiecki sklep, przecież i tak nas codziennie okradają. Tak, tak, a samoloty w tym kraju rozbijają małe brzozy. Skoro pozwalają oddawać, to dlaczego mamy tego nie robić, wolno nam. Tak, wolno Wam, Polakom wszystko wolno, ale jeśli uważacie, że uczciwym jest zjeść paczkę chipsów lub wypić mleko i bez stwierdzenia, że Was nie zadowala, oddać produkt, a właściwie puste opakowanie, to gratuluję samopoczucia. Dokładnie to samo robią ci żenujący klienci restauracji, którzy zjedzą całe danie, po czym wołają kelnera i proszą o zwrot kwoty, bo im nie smakowało albo na talerzu był włos.

Żeby była jasność – Lidl sam strzelił sobie w kolano i nie jest mi ich szkoda, ale nikt nie dopracował promocji, bo na ich Facebooku osoby odpowiedzialne za social media same się gubią i udzielają mylnych informacji na temat „promocji”. Ktoś chyba nie przewidział skali albo wręcz przeciwnie, zrobił to bardzo dobrze, wiedząc, że przy okazji jednorazowej akcji będzie się o niej sporo mówiło. Może to jakiś sposób ominięcia podatku, żeby spisać oddawany towar na straty? Może. Jedno jest pewne, pomijając motywację sklepu – jak można być tak bezczelnym, pozbawionym poczucia podstawowej przyzwoitości, żeby wykorzystywać akcję promocyjną do zarabiania? Nie bądźcie dziadami, bo wstyd. I pomyślcie o tym, jakie wartości przekazujecie swoim dzieciom.

 

Total 265 Votes
39

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments