SeaFood Bar&Market budzi Oporów


Okolice Oporowa znam dość dobrze, bo najpierw bywałem tu często ze względu na pracę mojej żony, a w ostatnich latach to ja działam tutaj, prowadząc zajęcia z przedszkolakami. Kiedy myślę sobie, co jadłem w przeciągu ostatnich miesięcy w pobliżu, do głowy przychodzą mi dwa miejsca – niezniszczalna pierogarnia Kubiel oraz przedziwna restauracja FitBack. Obok tej ostatniej miejscówki miała się otworzyć – jak można było wyczytać z plakatów – najlepsza restauracja we Wrocławiu. Traf chciał, że nigdy się nie otworzyła, za to w tym samym lokalu wystartował koncept bardzo dobrze znany wrocławianom – SeaFood Bar&Market.

Pierwsza myśl – zaskakująca miejscówka jak na ten projekt. Druga – przecież mieszkający w okolicy ludzie właśnie na to czekali! Faktycznie Oporów jest jedną z tych czarnych dziur na mapie wrocławskich gastro regionów, gdzie chęć zjedzenia czegokolwiek wiąże się z koniecznością wybrania się w inny rejon miasta. Fakt, że na Oporowie dominuje niska zabudowa i wcale nie ma tu wielkich skupisk ludzi, ale jednak brak gastronomii mógł dokuczać. Do teraz.

SeaFood działa na wrocławskim rynku od końcówki 2017 roku, kiedy to wystartował ich pierwszy lokal na św. Mikołaja. Od tego czasu wydaje się to być jeden z tych gastro biznesów z Wrocławia o najbardziej ugruntowanej pozycji, ze sporą rzeszą wiernych gości oraz mocnym działaniem promocyjnym w social media. Restauracja na Solskiego jest mniejsza, jakby dostosowana do potrzeb tamtejszego rynku, ale urządzona w seafoodowym stylu, z ogromną, robiącą wrażenie, wymalowaną na ścianie ośmiornicą, na którą nie sposób nie spojrzeć, przechodząc obok.

Menu składa się z kilku pozycji, w których główną rolę odgrywają krewetki i ryby, a przekrój dań miksuje w sobie naleciałości streetfoodowe, azjatyckie i śródziemnomorskie. 

Do tej pory na Solskiego zawitałem trzykrotnie, zawsze w okolicach godzin obiadowych, tuż przed pracą. Obsługa idzie sprawnie, potrawy wychodzą z kuchni dość szybko, a to w sytuacji, kiedy nie ma się zbyt wiele czasu, najważniejsze. Na początek – krewetki w tempurze (33 zł), inaczej być nie mogło. Te argentyńskie, maślane, soczyste, przemawiają do mnie za każdym razem, a kiedy dorzuci się do nich frytki – cienkie, jedne z lepszych dostępnych, okazuje się, że zjedzenie całości do najłatwiejszych zadań nie należy. Wpadek nie ma – krewetki w punkt, chrupkość panierki w punkt. 

Laksa (19 zł) to bardzo luźna interpretacja tej orientalnej zupy, podana ze sporą ilością owoców morza – w środku znajdziecie mule, krewetkę i kawałki ryby. W chłodne dni przyjemnie rozgrzeje, mocno syci, choć jak dla mnie przydałoby się tu trochę więcej kwaśnego, orzeźwiającego przełamania dla słodyczy i ostrości. Fish and chips (26 zł) to kolejna bomba kaloryczna, która wystarcza spokojnie na pół dnia. Ponownie na podstawce pojawia się podobny zestaw jak przy krewetach – ryba w panko, sporo frytek i coleslaw. Raz jeszcze imponuje chrupkość panierki, ryba jest na pograniczu przeciągnięcia, ale zachowuje odrobinę soczystości. Umówmy się, to fastfood, który je się z przyjemnością. 

Interesująco prezentuje się shrimp roll (32 zł), a więc kanapka podawana na zimno, inspirowana znanym głównie w Stanach lobster roll. Pokrojone drobno krewetki zostały zmieszane gęstym sosem majonezowym i odgrywającym tu decydującą rolę smakową porem. Pyszna jest maślana, zgrillowana bułka, której lekkość rekompensuje moc wypełnienia. Na dokładkę oczywiście frytki, tym razem w wersji na słodko, z batatów, i można iść spać, ponieważ ponownie ilość kalorii powala.

Z wyżej opisanych powodów jestem fanem i cieszę się z tego, że również w takich miejscach jak Oporów, powstają knajpki niekoniecznie ze słabą pizzą czy kebabem, a już sprawdzone, znane i lubiane. Marzy mi się podobne otwarcie na moim Zakrzowie, ale na ten moment to chyba tylko życzeniowe myślenie. SeaFood bar&market potwierdza swoją mocną pozycję we wrocławskim gastro światku, potrafiąc dostosować się do potrzeb, przygotowując jedzenie smaczne w streetfoodowym segmencie, a do tego z dobrym produktem i porcjami, na które nikt nie powinien narzekać. Oporów rozpoczął ekspansję, pytanie – gdzie kolejne lokale? Smacznego.

SeaFood Bar&Market

Solskiego 6

FB


Spodobał Ci się mój tekst? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage.

Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 21 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments