Gastronomiczne trendy, które mogą zawitać do restauracji w 2020 roku


Przewidywanie kulinarnych trendów z jednej strony wydawać się może banalne – swoje podpowiedzieć mogą liczby, niby wystarczy podpatrzeć co dzieje się choćby za oceanem, a jednak branża gastronomiczna niesie za sobą mnóstwo niespodzianek, przez co myślenie o trendach na najbliższe miesiące może przypominać trochę wróżenie z fusów. Wpływ na zmiany ma tak wiele czynników – od finansowych, przez uwarunkowania lokalne, aż po zmiany w prawie, że doprawdy nigdy nie należy tych przewidywań brać do końca na poważnie. Dlatego też zapraszam Was do swego rodzaju zabawy i spróbowania wywróżenia – jakie kulinarne trendy przebiją się w 2020 roku, co będzie hitem, co nie do końca się sprawdzi. Dajcie znać, co Wy uważacie za możliwy trend, a tymczasem poczytajcie moje wróżby dotyczące w dużej mierze naszych, wrocławskich klimatów.

Ciągły wzrost

Przez ostatnich pięć lat wartość rynku gastronomicznego w Polsce rośnie w dość równym tempie 6-7% i nic nie wskazuje, aby trend mógł się zatrzymać. Niekoniecznie sprzyjające zmiany w prawie skarbowym nie powstrzymują kolejnych właścicieli do otwierania następnych restauracji, a Polacy coraz chętniej wychodzą jeść i nie tylko poza domem. Dla dorastających roczników wychodzenie do restauracji nie stanowi już tylko czegoś w rodzaju wyjątkowego wydarzenia, a staje się właściwie jedną z wielu składowych popkultury.

Delivery

Jeszcze szybciej, a właściwie to ekspresowo rośnie rynek delivery. Polacy, idąc w ślady wielu innych europejskich nacji, zamawiają jedzenie z dowozem na potęgę, czego wynikiem choćby kolejne firmy specjalizujące się w tym segmencie rynku. Świat zamawia więcej, Polacy zamawiają więcej, czas na choć trochę więcej jakościowego jedzenia w dowozie.

Dalszy rozwój sieci/franczyz

Sytuacja ma się podobnie, jak w choćby w branży dyskontów. Jesteś większy, masz większe możliwości zakupowe, a co za tym negocjacyjne i posiadasz potencjał zarobkowy. Pasibus to chyba najlepszy przykład, ale przecież – może w mniejszej skali – na podobne pole wchodzi m.in. Shrimp House, a zapędy ma kilku kolejnych. Trzeba jednak przyznać, że to dobry czas dla potencjalnie dużych sieci idealnie wpasowujących się w lukę pomiędzy tymi ogromnymi, międzynarodowymi sieciami, oferującymi jakościową sieczkę, a tymi maluczkimi bez ambicji imperialnych podbojów.

Wzrost cen

Najgorętszy temat – ceny. Ceny w restauracjach grzały, grzeją i będą grzały opinię społeczną, a głównie tę zgromadzoną dookoła gastronomicznych grup fejsbukowych. Jako Polacy kochamy narzekać na wysokie ceny w restauracjach, ja z kolei od dawna – znając realia – uważam, że te ceny w Polsce są… za niskie. Po prostu. Jeśli ktoś wprowadza Ci wyższą z roku na rok płacę minimalną, jeśli ZUS rośnie, a sytuacja podatkowa jest niepewna, o cenach produktów, transportu i lokali nie mówiąc, kwoty za poszczególne potrawy w restauracjach muszą urosnąć. Po prostu. Kto ich nie podniesie, ten albo pracuje na słabiutkim i tanim produkcie, albo zwyczajnie upadnie, albo po prostu nie potrafi liczyć. I wie to też każdy, kto prowadzi jakąkolwiek działalność w naszym kraju.

Kuchnia roślinna

O potrzebie zmiany naszego myślenia na temat jedzenia mięsa mówi się przynajmniej od kilku lat, natomiast dopiero od niedawna zaczynam odczuwać coś na zasadzie poczucia społecznej odpowiedzialności otaczających mnie ludzi. Coraz większe grono odrzuca mięso nie tyle w ogóle, ale eliminując je w stopniu maksymalnie możliwym. Zamienniki mięsa będą miały swoje pięć minut, ale dalej twierdzę, że będą tylko chwilowym trendem. Natomiast chęć ukierunkowywania się na kuchnię roślinną dość mocno wkroczy do gastronomii zarówno tej z najwyższej półki, jak i streetfoodowych. Jednak wcale nie obstawiałbym wielkiego wzrostu w segmencie specjalistycznych knajpek wege, a raczej rozrostowi roślinnych pozycji w menu tradycyjnych restauracji.

Dobre pieczywo

Pojawienie się takich piekarni jak PLON czy Pan Kłos to pierwszy krok, a raczej początek mocnego trendu powstawania miejsc, gdzie kocha się chleb i przygotowuje go uczciwie i z pełną starannością. Chleb dla Polaków to coś więcej, niż tylko jedzenie i chyba nadchodzi moment, kiedy przynajmniej część z nas ma dość dominacji nijakiego pieczywa z Herta i Lidla, a mamy to szczęście, że jest na świecie kilku pozytywnych wariatów, którzy chcą z pieczenia utworzyć sztukę. Szanujące swoich klientów restauracje również przestają używać mrożonego pieczywa od jednego z największych dostawców żywności do restauracji.

Fermentowane lemoniady

Swoją chwilę miała kombucha, ale prawdziwym, długoletnim hitem mogą okazać się fermentowane lemoniady czy też kwasy, które nie dość, że orzeźwiają jeszcze lepiej, nie trzeba im tak dużo cukru, to jeszcze uzupełniają w naszym organizmie mnóstwo ważnych mikroelementów, a nade wszystko smakują.

Śniadania przez cały dzień

Luźna forma, która sprawia radość, daje poczucie swobody oraz ten element luzu, pozwalający przenieść trochę studenckich manier do dorosłego życia. Kto nigdy nie jadł jajecznicy na obiad, niech pierwszy rzuci kamieniem. Prawda jest jednak taka, że ta jajecznica to tylko punkt zaczepienia, a miejsca serwujące śniadania przez cały dzień przemieniają się w ambitne bistra, serwujące oryginalne potrawy w nowoczesnej formie, pozwalające równocześnie restauracjom na lepsze ogarnięcie kuchni przez cały dzień.

Złoty czas dla szybkich miejscówek

Szybkich w rozumieniu fastfoodowych, streetfoodowych, potrafiących obsługiwać swoich gości w ekspresowym tempie, przy użyciu nowoczesnych technologii. Wchodzący w dorosłe życie millenialsi to raczej pokolenie idące właśnie w kierunku nie długiego oczekiwania na usługę, a oczekiwań względem otrzymania wszystkiego tu i teraz, a właściciele siłą rzeczy w jakiś sposób muszą się do tego przygotować.

Kuchnie mniejszości

Coś oczywistego dla europejskich metropolii, coś oczywistego od kilku lat w Warszawie – patrz najbardziej oczywisty Wietnam, we Wrocławiu ten ruch dopiero się rodzi. Mocno wystartowała Korea, silna jest Ukraina, pojawia się kuchnia uzbecka, będą na pewno kolejne i na to czekamy. Przechadzając się przez centrum stolicy Dolnego Śląska ciężko nie natrafić na grupki obcokrajowców różnych narodowości, co dobrze zwiastuje i daje nadzieję na szybki rozwój również gastronomicznej części miasta.

Gastro szkoła

Tiaaaaaa. To takie myślenie życzeniowe. W związku z naprawdę ogromnym problemem na rynku pracowniczym, mam cichą nadzieję, że gastro świat wyprzedzi krok ospałej oświaty i samodzielnie zadziała w kierunku powstania szkoły edukującej kolejne pokolenia wykwalifikowanych pracowników. Rozumiem, że będzie ciężko, ale może znajdzie się ktoś chętny, bo na władzę nie ma co liczyć.


Spodobał Ci się mój tekst? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 16 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments