9.2 C
Wrocław
środa, 28 września, 2022

LATO – bez radości

Jestem takim gościem, dla którego pierogi są świętością. Za te dobre potrafię ozłocić, za złe zrównać z ziemią. Zwłaszcza, kiedy ktoś z pierogów robi flagowy punkt prowadzonej przez siebie gastronomii. Pierogarnie z fatalnymi pierogami? Wydaje się to niemożliwe, a jednak. Takich we Wrocławiu pod dostatkiem, a za przykład niech posłuży fakt, że przygotowując ranking najlepszych pierogów w mieście, nie udało mi się do tej pory znaleźć nawet pięciu miejsc, które mógłbym Wam polecić z czystym sumieniem. Z tym większym zaciekawieniem przyglądałem się pierwszym miesiącom działalności nowego food trucka na wrocławskich ulicach o wdzięcznej, optymistycznej nazwie – LATO.

LATO, a właściwie właściciele auta przywędrowali do stolicy Dolnego Śląska, ustawiają się przy wejściu na Wyspę Słodową od strony ulicy Dubois, choć nieregularnie i jest to pierwsza rzecz, która mnie irytuje. Ostatnio pisałem o największych błędach popełnianych przez właścicieli w gastronomii i to jeden z tych głównych – brak informacji na temat lokalizacji. Jeśli prowadzisz food trucka, masz facebooka w telefonie, a danego dnia nie możesz dotrzeć na czas, poinformuj o tym swoich klientów, to nie boli. Właśnie do LATO robiłem trzy podejścia, z których dwa pierwsze skończyły się fiaskiem, bo auta przy Wyspie zwyczajnie nie było, a na Facebooku cisza.

Za trzecim razem mi się udało, choć też jechałem w ciemno, bo w social media cisza o aktualnej lokalizacji i godzinach otwarcia. Dobra, koniec narzekania, niech każdy prowadzi własną działalność według swoich zasad, tylko niech później nie płacze.

LATO oferuje swoim gościom trzy opcje pierogów wegetariańskich oraz dwie wegańskich. Mięsa tu nie uświadczycie, ale akurat nie ono jest najważniejsze podczas przygotowywania ukochanego dania Polaków. Zamawiam połowę ruskich właśnie i połowę laserowych, za które płacę w sumie 14 zł. Na pytanie o dodatek – śmietanę czy cebulkę, proszę o obie wersje.

IMG_0419 IMG_0386

Oczekiwania mam duże, jak wobec każdego, kto na swojej stronie chwali się, że serwuje:  „nie jakieś tam zwykłe pierog – najlepsze na świecie”. Poprzeczka postawiona wysoko. 

Pierogi otrzymuję dość szybko, w międzyczasie udaje mi się przeczytać jedynie kilka stron książki. Spory pojemnik z logo food trucka, wypełniony mniej więcej do połowy pierogami, trafia w moje ręce, a ja wypatruję cóż jeszcze znalazło się w nim poza daniem głównym. Śmietana w sporej iloci oraz cebulka – nie usmażona na świeżo, a ugotowana i rozmiękła.

Same pierogi potwierdzają tylko moje przypuszczenia – jeśli ktoś pisze, że robi najlepsze pierogi, wiedz, że robi słabe. I takie są te z LATO, słabe. Zapewne przygotowywane własnoręcznie, bo zakręcona falbanka na brzegach raczej wyklucza produkcję maszynową, ale już grubość ciasta woła o pomstę do nieba. Nie to, że ono nie jest wystarczająco cieniutkie, ono jest grube, a w zestawieniu z niewielka ilością farszu, jaka znalazła się wewnątrz, daje to bardzo mało udane połączenie. 

Sam farsz to klasyka „najlepszych pierogów na świecie”. Stosunek ziemniaków do twarogu w ruskich obstawiam na 80-20%, przez co wkład jest mdły do granic możliwości. Nie inaczej jest w pierogach laserowych, a więc z pieczarkami i żółtym serem, które stanowią kremową, apetycznie wyglądającą, szarą masę. Niestety, kompletnie nijaką, niedoprawioną masę. 

IMG_0392

Na prostym produkcie łatwo się wybić, ale jeszcze łatwiej osunąć się w przepaść. Pierogi to jeden z tych produktów – niby banalny, ale jak widać, nie do końca. Owszem, przyjmuję tłumaczenie, że nie wszędzie stosunek twarogu i ziemniaków w farszu wynosi po 50%. Ja preferuję nawet przewagę nabiału, ale do diaska, to nie tylko w tym problem, bo poza głównymi składnikami trzeba te pierogi doprawić, co ekipę LATO póki co przerasta. Fajny pomysł, ale wykonanie kuleje. Mam nadzieję, że właściciele wezmą sobie uwagi do serca, bo najwspanialsza w pierogach jest prostota ich wykonania, minimum składników, ale i ich jakość, a także cudne cieniutkie ciasto. Tutaj coś nie gra, po prostu.

ranking3

LATO 

Drobnera 5/7

facebook.com/BarLATO

Total 17 Votes
7

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

26 KOMENTARZE

  1. Jak to nie można znaleźć 5 pierogarni? Ja widzę, że samych siedzib pierogowa będzie 6szt. Z nieoczywistych: Pobite Gary w Krynicznie, bo ruskie wydają się tam być naprawdę dobre..Ale ja się nie znam..Zaznaczam, że nie jest to danie wiodące w lokalu, więc nie zawsze są. Za to jest aktualne menu na facebooku 8szt. za 15zł to niemało, ale są tez półprocje. Zawsze pytam nawet jak na fb ruskich brak, bo miłe Panie nie takie rzeczy potrafią wyczarować.

    • „przygotowując ranking najlepszych pierogów w mieście, nie udało mi się do tej pory znaleźć nawet pięciu miejsc, które mógłbym Wam polecić z czystym sumieniem. ”
      – Przecież to nie jest napisane w jakimś obcym trudnym do zrozumienia języku.

      • Dzięki Evuniu, ale oryginał mojej wypowiedzi to: „Jak to nie można znaleźć 5 pierogarni? Ja widzę że samych siedzib pierogowa będzie 6szt.(żart matematyczny)”, ale zastosowałem złe nawiasy i wycięło cały sens..Wiedziałem, że żeby żartować trzeba umieć dobre nawiasy stawiać (nie-ostre). Dorzuciałabyś lepiej jakiś ciekawy namiar na bar pierogowy..

  2. Jedne z najlepszych pierogów we Wrocławiu można zjeść w barze mlecznym WIKING przy pl. Legionów. Dużo twarogu i pyszne (mimo, że ciut za grube) ciasto. Check it out!

  3. 13 zł ruskie z foodtruck’a, 5-11zł cena w barach…ciekaw jestem co takiego mają w głowach właściciele takiej budki, że bardziej cenią jedzenie z bezczynszowego auta, niż podane w lokalu. Może ktoś kto pracował/prowadził foodtrucka mnie oświeci skąd takie ceny, bo choćby Bratwursty pokazały, że można tanio i dobrze…

    • Przyznam, że też lekko mnie to szokuje. Tzn. jestem w stanie zrozumieć, jesli byłyby to genialne pierogi, ale nie są.

    • Tak na prawde jest to ciekawy temat do dyskusji. O ile na festiwalach ceny przestaly dziwic i jest to oczywista sprwa przynajmniej dla wlascicieli jedzenia na kolach to cenny w takich miejscach jak wyspa slodowa sa zadziwiajace. Koszty lokalu odpadaja (oczywistym jest ze cena utrzymania trucka nie jest wysoka – w kazdym razie na pewno nizsza niz lokalu) wlasciciele pracuja najczesciej sami dla siebie i w godzinach jakie im pasuja (widac na przykladzie). Jakos skladniow daje sie rozniej odczuc… rozna czesto bardzo tania. Skad wiec te ceny ? Kazdy chce zarobic to jasne, praca sezonowa- w wielu przypadkach na pewno. Mimo wszystko skad te ceny ?

      • Myślę, że musicie sami otworzyć foodtruckowy biznes, by przestać się dziwić 😉 To tylko tak bajecznie wygląda, że kolesie trachają pierogi i budują wille po roku. Proponuję, byście otworzyli jakikolwiek biznes i wtedy pogadali o cenach. Jak się pracuje na etacie u kogoś, to świat wygląda inaczej, niż jak się samemu coś próbuje zrobić.

        • TOMEK: Argumentacja z d***, nigdy nie pracowałem u nikogo, zawsze tylko na siebie. I z Twojej wypowiedzi dalej nie wynika, czemu w lokalu na czynszy opłaca się za 6zł, a w foodtrucku bez czynszu cena x2, albo i x3 czasem…
          P.S. Rozumiem, że Bratwursty robią jedzenie z pasji, nie biznesu skoro u nich smażony ser w bułce i z dodatkami i sosemzjem za dyszkę, a trochę wody, mąki i twarogu kosztuje 13 :||||

          • Jeszcze raz (choć wyżej) – to nie są lokale bez czynszu. Jak znajdziesz mi miejsce we Wrocławiu gdzie można stać za darmo daj proszę znaka.
            Nie wspominam już o dotacjach dla barów mlecznych (dzięki którym owe bary funkcjonują i miejmy nadzieję, że jak najdłużej).

          • To kup sobie trochę wody mąki i twarogu w sklepie i zjedz, ciekawe czy będzie smakowało. Pierogi są pracochłonne. Trzeba zrobić więcej żeby nie brakło a nigdy nie wiadomo ile się sprzeda. To nie burgery których mięso można przechowywać w lodówce 2-3 dni a smażysz jak masz zamówienie.
            Paweł ma rację że foodtruck to żadna rewelacja jeśli chodzi o zarobki. Znaleźć miejsce na stałe graniczy z cudem. Jak już znajdziesz to trzeba normalnie za nie płacić często nie mało bo właściciele terenów też myślą że foodtruck to żyła złota. Na samych zlotach i imprezach nie utrzymasz auta. Jeśli chodzi o ceny to ja na przykład kupuję tam gdzie ceny mi odpowiadają i nie krytykuję sprzedawcy że ma za drogo.

      • Maniek: Sezonowość rozumiem, modę również – dobre argumenty, ale przy pierogach??:)) I jak dobrze zostało napisane, za dobre jedzenie zawsze jestem skłonny zapłacić więcej, ale częściej jednak w foodtruckach trafiam na przerost formy nad treścią 🙁 (Oczywiście są wyjątki i chwała tym firmom za to!)

    • Koszty lokalu odpadają ale pojawiają się koszty dzierżawy działki, koszty wywozu śmieci, i regularne koszty utrzymania kuchni itd. (czyli lokalu jak by nie było). Do tego dochodzą koszty utrzymania foodtrucka (których przecież właściciele lokali nie mają) (koszty budowy, benzyny, napraw itd).
      Właściciele pracują sami ale czy to oznacza, że mają zarabiać mniej ?
      Założenie, że składniki są w food truckach są tanie, jest trochę przesadą. To samo przecież tyczy się restauracji i generalizowanie nie pomaga ani jednym ani drugim.

      • Ty to cwaniak jesteś, będą piątki w gimnazjum jak już zdasz 🙂 Powodzenia w każdym razie i proszę nie komentuj, bo już się pośmialiśmy, a ja naprawdę jestem ciekaw zdania kogoś, kto ma coś do powiedzenia, a nie oderwał się od Harrego Potera. All the best!

    • Jak mówi poeta: „Cenna jest moda na papu z samochoda”. Był sezon na sushi, był sezon na kebab, sezon na sezonowość. A teraz sezon autożywienia. Posunięty czasem tak daleko, że klyentella gotowa pożreć przepracowany olej silnikowy podany jako bezglutenowe smoothie z odrzańskich alg w sytuacji, gdy autożywicielom skończą się zapasy.

  4. Szkoda, że wszędzie o ruskich piszą, bo dla mnie to model niezjadliwy. W powyższej budce ciekawa jestem jedynie tych z jagodami, skoro mięsa niestety brak.
    Ps. Popieram bostonera. Samo Pierogowo to kilka barów, choć nazwa ta sama 😉 Pierogi z mięsem mają pyszne, tak samo jak krokiety. Przy Jedności też były smaczne pierogi (niedaleko przystanku Jedności, po prawej stronie zabudowań). Dobre pierogi jadłam też w Brajcie, ale polecam tylko wersję w wody z cebulką, bo pieczone są pełne oleju i robione, jak frytki, w głębokim oleju. Podobno bywa u nich różnie, ale ja trafiłam na bardzo smaczne pierogi.

  5. Ruskie i pozostałe (podobno najlepsze są ze szpinakiem – podobno, bo ja akurat amatorka szpinaku nie jestem) z Barbika w Domarze na Braniborskiej robią robotę 🙂

  6. Kusiło mnie, ale jedzenie w miejscach nieserwujących mięsa kłóci się z wyznawaną przeze mnie ideologią. Po tekście wychodzi na to, że dobrze mi to służy.

  7. Ta cebulka jest smażona ale tak wygląda już po około 30 minutach od ostygnięcia… a jest pewien sposób na zawsze świeżo usmażoną cebulkę 😉

    • A ty Romek jesteś też Atomek, bardzo fajnie, ale nie kompromituj się tymi komentarzami z jednego IP. Jeśli chcę sobie zrobić w domu, to robię, ale jeśli ktoś pisze, że robi najlepsze pierogi na Świecie, to próbuję. Co do cebulki, to tak, ona jest usmażona wcześniej, co wystarczająco osmiesza kucharza.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły