Nie spodziewałem się, że aż taka dyskusja wywiąże się pod moją wrzutką na Facebooku, ukazującą coś takiego:
Z pozoru zwykłe zdjęcie menu w jednej z restauracji. Z pozoru też dość standardowo jak na polskie warunki, z doklejoną jedną częścią na innym papierze, niechlujnie, bez ładu i składu. Clue programu jest jednak treść (pisownia oryginalna).
W przypadku zamówienia jednej 1 pizzy 25 cm na więcej niż 1 osobę doliczone będzie 5 zł za dodatkową usługę (druga osoba 5 zł).
I dalej:
W przypadku zamówienia 1 pizzy 33 lub 42 cm na więcej niż 2 osoby doliczone będzie 5 zł za dodatkową usługę. 3 osoba 5 zł, czwarta osoba 5 zł. W przypadku grup powyżej 8 osób doliczone będzie 10% za obsługę.
Dyskusja poszła szeroko, rozciągnęła się na trzy dni, a jednym z uczestników był sam właściciel pizzerii Bube. Ogólnie dominowało oburzenie na takie praktyki, ale pojawiło się tez kilka głosów broniących, a przynajmniej próbujących wytłumaczyć zmiany prowadzane w lokalu.
Taka niewinna w sumie wrzutka przyśpieszyła moją decyzję o rozpoczęciu nowego cyklu. Cyklu, nad którego powstaniem zmóżdżałem się od jakiegoś roku. Otóż w komentarzach pod moimi wpisami często natrafiam na krytykę wynikającą z niezrozumienia danego tematu lub jego nieznajomości. Świetnym przykładem jest tutaj pizza neapolitańska i słynne spalone brzegi. To zresztą będzie prawdopodobnie temat drugiego odcinka Gastro hasło.
Dzisiaj jednak temat bezpośrednio związany ze zdjęciem, które zobaczyliście na początku wpisu. Bo że Włoch, właściciel Bube wymyślił coś takiego, dziwić nie może. Dziwić może forma podania takiej wiadomości.
Hasło dnia – COPERTO
Z czym to się je, co to takiego, kto wymyślił i dlaczego wzbudza tyle kontrowersji? Na te wszystkie pytania postaram się Wam ekspresowo, bez zbędnego przedłużania odpowiedzieć. Z założenia cykl ma dostarczać najważniejszych informacji, odpowiadać na nurtujące pytania, i tyle. Bez kombinacji i przedłużania.
Z CZYM TO SIĘ JE?
Coperto to w zasadzie opłata za nakrycie. Wieść niesie, że pochodzi z okresu średniowiecza, kiedy to zatrzymujący się w przydrożnych gospodach goście nie mieli wielu funduszy na żywienie się w nich, więc zjadali głównie przywiezione ze sobą produkty. Właściciele, żeby jednak zarobić cokolwiek, wymyślili opłatę za zajmowane przez nich miejsce oraz sztućce i talerze. Obecnie to po prostu standardowa, tradycyjna, zakorzeniona kulturowo opłata naliczana do rachunku właśnie za nakrycie i obsługę. Informację o takim dodatku na 100% znajdziecie w menu. Najczęściej niewielkim drukiem, ale będzie. Często również w formie coperto trafi na Wasz stolik jakaś przekąska czy chleb z masłem, oliwą. Ogólnie coperto występuje w całych Włoszech, z wyłączeniem regionu Lazio.
WYSOKOŚĆ COPERTO
Waha się od 50 centów do nawet – w skrajnych przypadkach – 5 euro za osobę siedzącą przy stoliku. Jedząc więc we Włoszech w restauracji warto zwrócić uwagę na końcowe koszty posiłku, żeby doliczone coperto lub pane e coperto, bo takie pozycje mogą znaleźć się na rachunku, nie obarczyły Was zbyt dużymi kosztami, a uważać warto zwłaszcza w mocno turystycznych miejscówkach.
COPERTO A NAPIWEK
To dwie różne kwestie. Coperto trafia do kieszeni właściciela, napiwek z kolei wędruje do kiesy pracownika, choć samo dawanie napiwków we Włoszech wcale nie jest tak powszechne, więc raczej nikt się na Was nie obrazi i nie spojrzy krzywo, kiedy akurat zabraknie Wam drobnych.
COPERTO W POLSCE
Super! 🙂
Super, że na to wpadli. To faktycznie kiepsko, kiedy osoby przychodzą tylko posiedzieć w restauracji, to oczywiste, że są obciążone kosztem miejsca. W pełni rozumiem Bube.