1.9 C
Wrocław
poniedziałek, 28 listopada, 2022

YacoTaco – jako czy taco?

Każda kolejna tex-mexowa miejscówka w mieście wzbudza moje zainteresowanie, bo mało która z kuchni świata, przypadła mi do gustu jak ta. Od lat zgłębiam wiedzę na jej temat, testuję i eksperymentuję samodzielnie w domu. Wielkim przeżyciem było kilka lat temu otwarcie Panczo, później ogromne wrażenie zrobiło El Gordito oraz gdańskie Suavemente. Tex-mex ma w sobie ten swoisty luz, streetfoodowe korzenie i właściwie brak jasno określonych ram, wokół których należy się obracać.

Pod koniec 2018 roku na ulicy Ruskiej pojawił się nowy bar – YacoTaco, dokładnie w miejscu kawiarni Dwie Mały, prowadzonej zresztą przez te same osoby. Doświadczenie w gastronomii więc jakieś jest, pytanie jak uda się to przełożyć na realia wrocławskiej sceny tex-mexowej.

Po wejściu do lokalu nieco mnie zamurowało, nie ma co ukrywać. Spora kuchnia, a poza nią ledwie trzy miejsca na wysokich krzesłach dostawionych do przytwierdzonej przy witrynie lady. Trzy osoby robią tłum, kolejne zmuszone są jeść na stojąco, co znacząco obniża komfort przebywania w tym miejscu. Nie mnie jednak oceniać czy to dobry, czy jednak niespecjalnie pomysł. Na pewno może to stwarzać pewne problemy w kwestii wygody gości, a lepiej będzie dopiero w chwili otwarcia ogródka letniego.

Wizyty był dwie, z czego pierwsza sprawiła, że bardzo długo zbierałem się do kolejnej. Premierowo trafiłem na promocję – każde taco za 5 zł. Najpierw jednak chili con carne, też za 5 zł. Bardziej jednak coś w stylu dość kwaśnej pomidorowej z mielonym mięsem. Trochę gumowym mięsem. Zarzut numer jeden – brak wyrazistości i tak charakterystycznego dla tego rodzaju kuchni uderzenia smaków. Umówmy się jednak, że w przypadku potraw podobnych do chili con carne, ich głębia wynika z długości przygotowywania, gotowania. Tutaj tego zabrakło.

Smutno zrobiło mi się w przypadku tacos. Zamówiłem trzy rodzaje, a chwilę po ich zjedzeniu wysłałem kumplowi wiadomość brzmiącą w następujący sposób: „jeszcze nigdy nie jadłem tak nijakich tacos”. Wychodząc, zagadnięty przez osobę z za baru, odpowiedziałem zgodnie z prawdą, że dużo pracy przed ekipą YacoTaco, zwłaszcza w kwestii wypracowania sobie sposobu właściwego doprawiania. W odpowiedzi usłyszałem, że początkowo choćby mięso przygotowywano inaczej, ale „zdarzały się głosy, że jest doprawione za bardzo, więc złagodziliśmy smaki”. Nie tędy droga moi drodzy.

Pierwsza wizyta

Pierwsza wizyta

Coś mi podpowiadało, aby jednak wdepnąć do YacoTaco raz jeszcze i w sumie cieszę się z takiego obrotu sprawy. Może nie zmieniłem swojego poglądu na nowy tex-mexowy lokal o 180 stopni, ale już 120 raczej tak. Po kolei. Z menu wyrzucono burrito, została zupa oraz tacos w cenie: sztuka za 8 złotych, dwie po 7, a trzy po 6,50 zł. Wybrałem ostatnią opcję, aby raz jeszcze podjąć próbę odnalezienia mexico smaków.

Pierwszy plusik za tortille. Wyrabiane na miejscu, a dokładniej na żywo przed podaniem. Za pierwszym razem pękały przy próbie zgniecenia, za drugim ciężko było im cokolwiek zarzucić, a ten piękny kukurydziany aromat placków jest absolutnie niepodrabialny. Z tercetu wieprz, kurczak, wołowina, najlepiej wypada ta ostatnia. Coś tam się już zadziało, jest ta poszukiwana od początku złożoność – jakiś element słodyczy, ostrości, wędzonki. Swego rodzaju problemem jest za to kwestia suchości mięsa. Ono musi się rozpadać, rozpływać, a momentami jednak stawiało dość skuteczny opór moim zębom. Ogólnie przy drugim teście poczułem już ten znany mi z wcześniejszych tacosowych przygód, uśmiech na twarzy po ugryzieniu tortilli.

Czy YacoTaco jest miejscem, do którego pójdę w najbliższym czasie na taco? Najpewniej nie. Swoimi spostrzeżeniami się już podzieliłem i choć cieszy postęp w stosunku do samego początku działalności, w dalszym ciągu mam pewien problem z tego typu barami. Jaki? Otóż nie do końca potrafię pojąć, jak to się dzieje, że na tak nasycony rynek wypuszcza się produkt, który nie jest dopracowany. Pamiętając jednocześnie o wadze pierwszej wizyty w danym lokalu i możliwym zniechęceniu po pierwotnej wpadce. Na wrocławskim gastro rynku bufor bezpieczeństwa jest niewielki. Raz nawalisz i drugiej szansy może już nie być. W moim wypadku była i cieszę się z tego powodu, bo udało się zatrzeć początkowe złe wrażenie. Nie do końca, bo wiele pracy przed ekipą YacoTaco, ale pozostaje mi trzymać kciuki i mieć nadzieję, że uda się też zapanować nad smakiem i ustabilizować go.

YacoTaco

Ruska 10

FB

Total 11 Votes
3

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

1 KOMENTARZ

  1. Pierwszy raz byłam pod koniec marca b.r z polecenia kolegi.
    Byłam mile zaskoczona i ceną i dość dobrym con carne,chć faktycznie zbyt kwaśne,ale cena 8zł, super i wypełnione po brzegi na maxa.Dziś ponownie się skusiłam i zdziwko mnie chwyciło,kubek zapełniony tylko w 3/4 i cena 10zł,to nie wróży niczego dobrego :/

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły