fbpx
18.8 C
Wrocław
niedziela, 25 września, 2022

Gdzie je WPK #14 – ukraińskie pierożki, tatary i risotto

Gdzie zjeść we Wrocławiu? Od jakiegoś czasu odpowiadam na to pytanie w mojej serii Gdzie je WPK. Dzisiaj już czternasty odcinek, a w menu m.in. pyszne risotto, pierożki w ukraińskich barwach, dwa tatarki oraz piwo dla Ukrainy. Smacznego!

Gdzie je WPK #1 | Gdzie je WPK #2 | Gdzie je WPK #3 | Gdzie je WPK #4 | Gdzie je WPK #5 | Gdzie je WPK #6 | Gdzie je WPK #7 | Gdzie je WPK #8 | Gdzie je WPK #9 | Gdzie je WPK #10 | Gdzie je WPK #11 | Gdzie je WPK #12 | Gdzie je WPK #13

ŚLEDŹ WPK NA BIEŻĄCO NA INSTAGRAMIE

Pracownia Dim Sum Garden

Kontynuując ukraińskie wątki w mojej serii, wpadam do Pracowni Dim Sum Garden na Tęczowej, gdzie w ramach dania miesiąca przygotowano specjalną opcję w barwach ukraińskiej flagi. Pięknie wyglądają te pierożki, zwracają na siebie uwagę, a i smakują bardzo przyzwoicie. Soczyste, bardzo mięsne wnętrze wieprzowo-wołowe szczelnie wypełnia cieniutkie zawiniątko. Po wrzuceniu ich zdjęcia w social media przeczytałem, że to przesada. Uważam, że fajny, bardzo miły gest, który doceniam.

Woo Thai streetfood

Kiedy tylko w prognozie pogody pojawiły się pierwsze ciepłe dni, zachciało mi się zjedzenia czegokolwiek w plenerze. W słoneczku, korzystając z pierwszych promieni i otwartości wrocławskich zielonych terenów. Wybór padł na zamówione przez WOLT jedzenie z pobliskiego Woo Thai streetfood, które wróciło po krótkiej przerwie na swoje miejsce. Szybka akcja, zamówionko, jazda do parku Szczytnickiego i jemy. Co jemy? Klasyka, a więc smażony ryż z jajkiem, warzywami i kurczakiem. Porcja solidna, ogromna wręcz, a przy tym przyjemna do jedzenia. Delikatny ryż, lekka słoność, trochę warzyw i można przystępować do drugiego dania. Pad Ba Me, czyli noodle z kurczakiem i warzywami. Bardziej wyraziste od ryżu, z chrupiącymi warzywami. To jest streetfood, który zdecydowanie trafia w moje gusta.

RAGU pracownia Makaronu

Kiedy idę do RAGU jem… tatara oczywiście. Grubo ciachanego, z majonezem miso i pieczonymi pomidorkami oraz orzeszkami. Kłaniam się przed nim nisko i nawet pisząc te słowa mam jego smak w głowie. Świetny jest i kiedy w końcu powstanie mój tatarowy przewodnik po Wrocławiu, umieszczę go na wysokim miejscu. Z kolei Gnudi di bufala to comfort food o jaki nic nie robiłem. Te obłędne, mięciutkie kuleczki z ricotty dosłownie, bez żadnej przesady, rozpływają się w ustach, a otoczone sosem pomidorowym, szczodrze obsypanym parmezanem potrafią poprawić nawet najgorszy humor. I w takim zestawie z RAGU wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że zjedzenie go za jednym zamachem powoduje, że najbliższy posiłek można przyjąć dopiero kolejnego dnia.

Mercado tapas&bistro

Kiedy ktoś pyta mnie o kulinarny top Wrocławia, zawsze podrzucam nazwę Mercado. Dla mnie to już po prostu obowiązkowy punkt programu, równy poziom i pewna jakość. Z Mercado jest tylko jeden problem – ciężko znaleźć tam miejsce, a najczęściej zdarza mi się odbić od drzwi, jako że w kolejkach stać nie lubię. Traf chciał, że akurat w jeden z dni tygodnia umówiłem się pod nasypem ze znajomymi, ale dotarłem na miejsce szybciej i udało się podejść do Mercado właśnie. Szokująco znalazłem miejsce przy wspólnym stoliku na środku sali, uprzedzając o kilka kroków kolejnych gości. Co było jedzone? Wiadomo, że tatar, choć nie legendarny, z którego zasłynęło Mercado.

Tatar z jamon, rzodkiewką, burakiem, chrzanem i gorczycą to równie silna pozycja. Jest momentami słodki, schłodzony i idealnie kruchy. Tatarowe love, moi drodzy. Drugi talerzyk to escabeche z moją ukochaną grillowaną makrelą. Sam smak tej ryby mi wystarcza, aby się cieszyć, ale cały zestaw gra tu pięknie. Jest kwaśno, jest wytrawnie, jest morsko. Smacznie, po prostu. Mercado jak zawsze na propsie.

Riso Bar

Jeszcze jeden ukraiński przystanek we wrocławskim gastro. Riso bar to prowadzona przez dwóch chłopaków z Ukrainy restauracja z krótkim, ale bardzo konkretnym menu. Tytułowe risotto gra tu pierwsze skrzypce, ale jest są i arancini, prosecco, a także ostrygi. Jest w tym miejscu coś fajnego, ma ono swój kameralny klimacik, a przede wszystkim można z całą odpowiedzialnością i stanowczością powiedzieć, że robią dobre jedzenie.

Tym razem jadłem risotto z ragu wołowym, burratą i groszkiem. Ekstra rzecz, ugotowana ze smakiem, do której ciężko byłoby przyczepić się z technicznego punktu widzenia. I nie jest to banał, choć w sumie sam pomysł dość prosty. Natomiast siłą jest wykonanie! No i pierwsze dobre arancini we Wrocławiu. Z ryżem nieposklejanym, dużą ilością lejącego się wewnątrz sera i ragu. Riso, róbcie tak dalej!

Piwa dla Ukrainy

W okresie kilku tygodni od rozpoczęcia się wojny w Ukrainie nastąpił wysyp piw poświęconych tej tematyce. Swoje piwa wypuściły m.in. browary Nepomucen, Funky Fluid, PINTA czy Browar Zakładowy ze swoim Putin chuj. Jaki prezentują poziom? Piwo z Zakładowego to jedno z ich najlepszych IPA od dawna, świetny jest Pokój z Browaru Cztery Ściany, a piękna grafika wzbudza jedynie pozytywne odczucia.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 9 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły