fbpx
15.2 C
Wrocław
wtorek, 21 lipca, 2026

Istria – gdzie zjeść i co zobaczyć? Subiektywny przewodnik

Jedziesz do Chorwacji i myślisz: Split, plaża, piwo, klasyczna powtórka z rozrywki. Zrób sobie przysługę, zabierz rodzinę i rusz w trasę na Istrię. Trufle prosto z ziemi, ostrygi prosto z kanału, makaron robiony ręcznie od pokoleń – to jest poziom, którego nie znajdziesz w typowym kurorcie na All Inclusive. Oto moje sześć dni, kilkanaście miejsc i zero ściemy. Co zjeść i co zobaczyć na Istrii – masz to niżej.

ISTRIA – CO ZJEŚĆ?

Chorwacja to dla Polaków przede wszystkim plaża, piwo i ćevapi w kurorcie nad morzem. Istria łamie ten schemat totalnie. Tu nikt nie krzyczy „sea food platter”, tu na talerz trafiają trufle wykopane przez psa dwie godziny wcześniej, ostrygi wyłowione z kanału na Twoich oczach i makaron skręcany ręcznie przez babcię, która robi to od pięćdziesięciu lat. Sześć dni, kilkanaście adresów, zero kompromisów. Oto mój przewodnik po tym, co naprawdę warto zjeść na Istrii.

Na początek kilka słów wstępu. Kuchnia istryjska ze względów geograficznych cudownie przemieszała się z wieloma włoskimi wpływami, tworząc niepowtarzalny charakter lokalnych smaków. Przede wszystkim królują tu ryby i owoce morza, a gnocchi czy prsut, a więc tutejszy odpowiednik prosciutto, spotkacie na każdym kroku. Podobnie jak dobre sery czy trufle, uznawane przez miejscowych za jadalne złoto. Przez sześć dni odwiedziłem kilkanaście miejsc, dzięki czemu udało mi się stworzyć mini przewodnik kulinarny po Istrii.

Konoba Nono

Umaška ul. 35, 52470, Umag

Tu wszystko się zgadza od samego wejścia. Wiekowy pan kelner, sprawiający wrażenie jakby znał się doskonale z każdym jednym klientem. Pełen parking lokalnych aut to prawdopodobnie najlepszy wyznacznik jakości w Chorwacji. Jeśli są miejscowi, to znaczy, że jest dobrze.

I jest dobrze – selekcja miejscowych serów i wędlin powoduje uruchomienie ślinianek. Cudownie smakuje wino – zarówno to z bąbelkami, jak i klasyczna, lekka malwazja z Winnicy Fiore.

Cielęcina z grilla to ukoronowanie pysznej uczty, podobnie jak bardziej wytrawny, niż słodki deser, któremu słodyczy dodaje figowa konfitura. Jeśli chcecie zobaczyć w jaki sposób ucztują Chorwaci, wpadajcie właśnie tutaj.

Winnica Fiore

Srbarica 48/L, 52470, Kmeti

Skoro już wspomniałem o winie, udało się także odwiedzić właśnie jedną z popularniejszych tutaj winnic. Na miejscu możecie podegustowac, w dodatku z małym poczęstunkiem od lokalnych producentów serów, pieczywa i wędlin. Nie zabraknie na pewno oliwek, a czarująca właścicielka da wam solidny wykład na temat winiarstwa, podejścia jej rodziny do tego aspektu chorwackiego życia oraz walorów akurat używanych tu szczepów. Oczywiście na miejscu zaopatrzycie się w butelki i uwierzcie, ciężko będzie wyjść z tylko jedną. Ceny są bardzo przystępne, bo wahają się między 9 a 14 euro.

Karlic tartuffi

Paladini 14, 52420, Buzet

To było jedno z najlepszych przeżyć kulinarnych w moim życiu. Karlic tartuffi to istryjska firma rodzinna zajmująca się hodowlą trufli. Truflową farmę można odwiedzić, a także w przypadku większej grupy ugotować razem z gospodarzami. Przede wszystkim jednak wybrać się na poszukiwanie trufli przy pomocy psów.

I ta atrakcja stanowi totalny game changer dla miłośników trufli. Psy wyszukują trufle przy pomocy swojego węchu, a fakt, że karmione są truflami i truflowymi produktami, sprawia iż wyczucie mają wybitne. Co kilka minut wynajdują kolejne okazy, a zadaniem będącego z nimi człowieka z rodziny Karlic jest dobiec jak najszybciej, aby psy nie zdążyły ugryźć znaleziska. Z rodziny, ponieważ cały proces poszukiwania trufli to tajemnica przechodząca z pokolenia na pokolenie, co dodaje całemu procesowi dodatkowego smaczku.

Cała sytuacja jest bardzo widowiskowa, dostarcza mnóstwo emocji, a przy okazji pozwala nabrać jeszcze większego apetytu na truflowe przysmaki. Razem z panią Leną – jedną z niewielu kobiet zajmujących się wyszukiwaniem trufli, przygotowaliśmy gnocchi w sosie truflowym, na przystawkę podano przeróżne przekąski, a na deser totalne zaskoczenie – paczki nabijane truflowymi kremami czekoladowymi. 

Totalnie świetne, jedyne w swoim rodzaju przeżycie, a że trufle kocham, możliwość obcowania z nimi tak blisko, było dla mnie czymś wyjątkowym.

Humska konoba

Hum 2, 52425, Hum

Położenie na jednym ze wzgórz Istrii miasteczko Hom to najmniejsze z podobnych na całym świecie. Zamieszkuje tu ledwie 27 osób, ale co najważniejsze, u podnóża skalistych zabudowań znaleźć można Homską konobe.

Działa tu od kilkudziesięciu lat, wystrój prawdopodobnie nie zmienił się od początku, a widok z tarasu należy do topowych w całej Istrii.

Wartością dodaną jest menu, będące pochwałą dla prostoty, szacunku do lokalnego produktu i po prostu smaku. Jako, że trafiliśmy na sezon dzikich szparagów, który trwa wyjątkowo krótko, trafiliśmy w dziesiątkę. A dzikie szparagi są jednymi z najpopularniejszych produktów Istrii. Zjadamy jakże prosty i smaczny makaron Pljukanci ze szparagami właśnie oraz prsutem. Doskonały jest gulasz wołowy z gnocchi, a ciekawostkę stanowi Nedeva, a więc chlebowa, gotowana rolada podana ze schabem i posypana truflami. To jedno konkretne danie na całym świecie spotkanie tylko i wyłącznie tutaj.

Ostrygi

Limski kanal, 52352, Kanfanar

Wspomniane powyżej poszukiwania trufli było absolutnie genialnym doświadczeniem, a równość przy nim mogę postawić chyba tylko w przypadku poławiania ostryg na ich farmie. U końca Kanału Limskiego znajduje się Tony’s oyster shack, a więc hodowla ostryg w tutejszych wodach. Niesamowite miejsce, z którą zetknąłem się pierwszy raz w życiu.

Spróbować ostryg wyłowionych przed chwilą podczas wyprawy w głąb Kanału? Cudo! Zresztą, wyłowić można ostrygi, mule czy vongole. Cały ten anturaż wprawia w błogi nastrój – odrobina cytryny, szybkie przeszkolenie z otwierania muszli oraz chłodna malwazja w kieliszku. Lepiej być nie może.

La Puntulina

Ul. Sv. Križa 38, 52210, Rovinj

Restauracja umieszczana w przewodniku Michelin zachwyca genialnym wręcz położeniem. Jedna jej część wyrasta na równi z innymi zabudowaniami, ta poniżej wystaje ze skał wprost na zatokę z cudownymi widokiem. Jeśli Puntulinę oceniać jedynie na podstawie walorów estetycznych, wystawiłbym jej ocenę 11/10.

Ale jedzeniowo także jest dobrze – specjalizują się w owocach morza i rybach, i ten seabass namawia do grzeszenia. Świeżość, ponownie prostota w najlepszym wydaniu, bez żadnych frytek i sosów czosnkowych. Produkt, masło, trochę warzyw i heja. Deserom dorzucam jeszcze jedną ocenę i wstawiam do dziennika 12/10. Moje mile feuile totalnie rozbiło bank.

Tunaholic

Zdenac 11, 52210, Rovinj

Streetfood nie był celem moich podróży po Rovinju, ale skoro w obrębie wzroku pojawiły się stynki, trzeba było się skusić. I jeśli kogoś nie przerażają ich małe oczka, bierzcie śmiało. Tunaholic to sieciowy bar z ulicznym jedzeniem, w którego menu rządzą kanapki z tuńczykiem w różnym wydaniu.

Premantura restaurant

Selo 50, 52100, Premantura

Kolejne bardzo klasyczne miejsce z całym przekrojem miejscowych specjałów. Udało mi się nawet wskoczyć na chwilę do kuchni i podglądnąć jak sympatyczne panie gotują te wszystkie rzeczy. I tak – monkfish zyskuje, kiedy jest podany w panierce, a jego struktura bardziej przypomina mięso. Fanem żabnicy jednak nie zostanę. Najważniejsze było tu jednak risotto z krewetkami i szparagami. Dużo krewet, krewetkowy bulion, dużo masła i lekka goryczka – bardzo dobrze to ze sobą współgra. Do tego w lodówce traficie na lokalne kraftowe piwo, a w karafce znajdziecie oczywiście Malwazję.

Oliwy Chiavalon

Ulica Salvela 50, 52215, Vodnjan

Nie przez przypadek oliwy Chiavalon uznawane są za jedne z najlepszych na świecie. Na miejscu zobaczyć można proces ich produkcji, ale i wziąć udział w tastingu, podczas którego właściciele w niezwykle interesujący sposób opowiedzą o świecie chorwackich oliw.

To tutaj zrozumiałem na czym polega różnorodność oliw, z czego wynika ich smak, w jaki sposób próbować, a także z czym komponować. Ich oliwy trafiają regularnie na stołu klientów w restauracjach z gwiazdkami Michelin, i wcale się nie dziwię. Pyszne miejsce!

Gelateria Leone

Brionska ul. 5, 52212, Fažana

Tak cudownych cytrynowych lodów, jak w Leone nie jadłem chyba nigdzie na świecie. Przepyszne smaki, luźny klimacik i punkt obowiązkowy, jeśli traficie do Fazany w upalny dzień.

Stara konoba fazana

Trg stare škole 1, 52212, Fažana

Nic nie odda lepiej klimatu portowego miasteczka od knajpki niemal stykającej się z linią brzegową oraz z lokalesami na sali.

Jedzenie? Absolutny klasyk w postaci talerza owoców morza ze zdecydowaną przewagą sardynek w czterech różnych postaciach – solonych, smażonych, ceviche oraz nadzianych w papryce. Na uwagę zasługuje szalenie pyszna, nieprzesadnie rybna pasta, a ośmiornica w zimnym wydaniu to na Istrii standard, ale mi osobiście niespecjalnie podchodzi.

Konoba da Rocco

Krnica, 52208, Krnica

Zapiszcie sobie ten adres i koniecznie odwiedźcie podczas istryjskich wakacji. Piękne miejsce do ucztowania, ale nade wszystko smaczne. Potwornie smaczne. Ravioli z truflami rozbija bank, ręcznie skręcany makaron z wołowiną nie odstaje zbyt mocno, a gnocchi z dziczyzną ustawiam na topie. A to jeszcze nie koniec, ponieważ na grillu smaży się wołowy rostbef. Minimalizm i podanie z przygotowanym totalnie zgodnie ze sztuką gratin kupuje mnie w całości. O dobrym winie pisać nie muszę, prawda?

Vorichi

Orihi 58, 52207, Barban

Tutaj zjecie tylko w weekend, ale uwierzcie, warto czekać. Klimatyczny ogród z winoroślami, live cooking z krojeniem świeżego makaronu oraz prsutu. Malwazja? Obecna na pokładzie. Zresztą wybór win w Vorichi wywołuje solidny zawrót głowy.

Rozpocznę od rzeczy wybitnej i to nie tylko w skali Chorwacji, ale i całej Europy. Tiramisu śni mi się po nocach do tej pory i nigdy nie przestanie. Wspaniała pozycja! Makaron ze szparagami? Miłość od pierwszego wejrzenia. To właśnie to, czego szukam w podobnych miejscach. Prosto, smacznie, sezonowo, uczciwie po prostu. Sporo masła, pasta i szparagi. Bang, bang, bang, nokaut kulinarny.

Vesna Loborika

Loborika 31, 52206, Marčana, Chorwacja

W drodze na lotnisko w Puli trafiamy jeszcze do jednej z najsłynniejszych serowarni na Istrii. Vesna Loborika chwali się drugim najlepszym serem na świecie podczas konkursu World Cheese Awarded – Pegula. I ser jest faktycznie wyborny, a w miejscowym sklepiku zlokalizowanym tuż przy restauracji, obkupicie się mocno w sery krowie, kozie czy owcze.

ISTRIA – CO ZOBACZYĆ? ATRAKCJE

Poza jedzeniem Istria ma jeszcze jeden atut, a jest nim gęstość atrakcji na kilometr kwadratowy. Winnice, rybackie miasteczka i wyspa, na której swoje prywatne safari urządził sobie Tito. Istria to półwysep, który wciąż czeka, aż Polacy go na dobre odkryją. Sprawdziłem to na własnej skórze i przygotowałem listę atrakcji, które naprawdę warto zobaczyć na Istrii.

Miasteczko Rovinj

Przepięknie położone miasteczko z mnóstwem kolorowych, wspinających się wzwyż kamieniczek. Jeśli zgubicie się w poszukiwaniu tej najpiękniejszej, bez obaw – wszystkie drogi prowadzą do portu z setkami łódek, jachtów czy motorówek. Ba, w Rovinj wręcz należy się zgubić i po prostu przechadzać się od uliczki do uliczki, wskakując po drodze a to na wino, a to na szybkie owoce morza.

Warto odwiedzić tutejszy niewielki, ale bardzo klimatyczny targ. Na kilku stoiskach spotkacie trufle, na innych świeże warzywa, a w sklepikach graniczących z targowiskiem odnajdziecie lokalny targ rybny z naprawdę ciekawym wyborem owoców morza oraz sklep z sezonowaną wołowiną.

Brijuni

Wyspa będąca przez długi czas siedzibą jugosłowiańskiego władcy Josipa Braz Tito, który na miejscu urządził sobie mini safari zorganizowane przy pomocy prezentów przekazywanych mu przez władców innych krajów. Prezentów w postaci dzikich zwierząt z różnych strona świata. W taki sposób trafiły tu żebry, słoń, lamy i sporo innych zwierząt.

Na wyspę dotrzecie w 15 minut promem z rybackiej miejscowości Fazana. Safari można zwiedzić na nogach lub wynajmując meleksy oraz rowery. Niewątpliwie to bardzo warte uwagi miejsce, pełne roślinności, zwierząt, a także będące gratką dla fanów golfa, ponieważ na terenie wyspy znajduje się pełnowymiarowe pole.

Aha, gdyby Wasze dzieci fascynowały się dinozaurami, tuż przy kamienistej plaży natraficie na prawdziwe ślady dinozaurów, których jest tu kilkadziesiąt. Jeśli będziecie mieć trochę szczęścia do pogody, zapewne nie będziecie się specjalnie śpieszyć na prom będący jedyną możliwością opuszczenia wyspy.

Istria mnie urzekła swoją naturą, świetnymi ludźmi, ale przede wszystkim kuchnią. Kuchnią, smakami, a także szacunkiem do jakości jedzenia. Wspaniałe miejsce, które dzięki naturze, historii oraz bliskości Włoch jest tak inne od reszty Chorwacji. Bardzo mocno polecam.

INFORMACJE PRAKTYCZNE – ISTRIA

  • Jak dolecieć na Istrię? Opcje są dwie. Albo bezpośrednio na lotnisko Pula, albo nieco okrężną drogą, do Wenecji i potem na kołach przedostać się na Istrię. To jednak zajmie Wam jakieś trzy godziny.
  • Kiedy jechać na Istrię? My byliśmy w maju i to był strzał w dziesiątkę. Pogoda i tak momentami zaczynała być nieznośna, bo upały wchodziły na ponad 30 stopni, ale przez większość dnia jednak dało się funkcjonować. W lipcu i sierpniu upały są już ogromne.
  • Ceny na Istrii? Mogę wypowiedzieć się głównie o tych jedzeniowych. O ile w sklepach ceny nie różnią się za bardzo od tych w Polsce, tak musicie przygotować się na solidne wydatki w restauracjach. Pojedyncze danie – nawet gnocchi czy makaron to koszt około 20 euro. Ryby czy owoce morza potrafią jeszcze mocniej nadszarpnąć domowy budżet. Tanio nie jest, umówmy się.

Zapraszam do moich innych przewodników:

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 2 Votes
0

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły