Wrocław StrEAT food truck festival – relacja (pierwszy dzień)


Sezon foodtruckowy we Wrocławiu rozpoczął się już co prawda trzy tygodnie wcześniej podczas Wrocławskich Ulicożerców, ale dopiero festiwal Wrocław StrEAT ma szansę stać się prawdziwym wzorem jeśli chodzi o organizację tego typu imprez.

Po pierwsze – miejsce. Teren przed Uniwersytetem Przyrodniczym spokojnie można nazwać najlepszą miejscówką na tego typu imprezy. O ile w Browarze Mieszczańskim jest klimatycznie, tak brakuje nieco miejsca. Okolice Hali Stulecia i Pergoli to także świetny klimat, ale chyba nie dla ulicznego jedzenia. Natomiast deptak pomiędzy Pasażem Grunwaldzkim a Kredą i Ołówkiem jest zwyczajnie idealny. Łatwość dojazdu, ewentualny parking w Pasażu, sporo miejsca, niech to wystarczy. A jeśli dodamy do tego czas trwania eventu, a więc trzy dni, wychodzi nam impreza wzorowa. Jeśli tylko dopisuje pogoda, jest ok.

Tak właśnie było pierwszego dnia Wrocław StrEAT. Dzień nietypowy, ale w sumie szczęśliwy. W piątek nie doświadczyliśmy wielkich tłumów, ogromnych kolejek i zniechęcenia. Wręcz przeciwnie, było bardzo przyjemnie. Szkoda tylko, że zabrakło trochę czasu. Nie dałem rady zjawić się od początku imprezy, ale i tak, po wyrwaniu się z pracy, w ciągu dwóch godzin udało się trochę zjeść, zostawiając jednocześnie siły na dzień kolejny.

Z samego rana przejeżdżając przez Plac Grunwaldzki zerknąłem tylko w stronę rozkładających się właśnie aut przez szybę swojego samochodu.

streat 26 streat 27Dopiero po kilku godzinach pojawiłem się już na miejscu gotowy do konsumpcji.

streat 16 streat 22 streat 28 streat 29 streat 30

Szybkie espresso od mobiCafe i można ruszać. Do tej pory starałem się podczas zlotów odpuszczać wrocławskie food trucki, ponieważ mogę je odwiedzić na miejscu, a skupiałem się na przyjezdnych. Ostatnio jednak miałem problemy ze złapaniem we Wrocławiu ośmiu misek, więc pierwsze kroki skierowałem wprost do nich.

streat 21W menu dwie opcje bułek maślanych z wkładem i dwa makarony. Wybieram pozycję numer jeden, zachwalaną zewsząd bułę maślaną z pulled pork. Cena niewielka (9 zł), obsługa w postaci uśmiechniętej pani, bardzo przyjazna, no i brak kolejki. Proszę o jak najostrzejsze dodatki, czekam cztery minuty, po czym do moich rąk trafia zawiniątko.

streat 23 streat 24Bułka gotowana na parze, a właściwie pampuch, została wypełniona krótko piklowanym ogórkiem, sosem na bazie chili i limonki, świeżym chili, orzechami, szczypiorkiem i oczywiście porcją pulled pork. Kurcze, za tę cenę, to naprawdę okazja. Ciekawa, bardzo orzeźwiająca kompozycja, a do tego bardzo aromatyczna. Szarpana wieprzowina rozpadała się w ustach, choć jak na mój gust była nieco za mokra, o konsystencji niemal pasztetu. Nie zmienia to faktu, że to bardzo udana pozycja, jedna z lepszych pierwszego dnia.

Jakby było mało ostrego, postanowiłem podkręcić swoje kubki smakowe i poszedłem do sprawdzonego już wcześniej Wheel Meal.

streat 25Ich chimichangę jadłem rok temu, wypadła niezwykle okazale, teraz przyszła pora na taco. Wybieram pozycję zwaną Taco Krowa, a więc z wołowiną za 10 zł. Ponownie upominam się o najostrzejszą wersję, na co niezwykle rozgadana i uśmiechnięta ekipa ochoczo zareagowała skrojeniem papryczek habanero.

streat 17 streat 18Cóż, porcyjka do największych nie należy, ale ciężko jej coś zarzucić. Miękki placek, a w środku kilka dość tłustych kawałków różowiutkiej w środku wołowiny, mnóstwo kolendry, sałata, czerwona fasola i salsa pomidorowa. Aha, no i habanero. Ostrość była wyczuwalna, wyciskająca łzy z oczu, tak jak lubię. Mięso rozpadające się bez problemu przy każdym gryzie, orzeźwiające pomidory i nadająca charakteru kolendra. Warto.

Nie udało się podczas Ulicożerców, kiedy zabrakło towaru, za to nie było problemów za drugim podejściem, aby w końcu poznać Andrzeja, pomysłodawcę najciekawszego food trucka, a właściwie przyczepy – Zapiekanek Tradycyjnych i spróbować jego specjału.

streat 15 streat 19 streat 20 streat 6 streat 7 streat 8Klasyka od A do Z, rozpoczynając od wyglądu przyczepki, poprzez wyposażenie i tradycyjny opiekacz, na klimatycznym menu kończąc. Podchodzę, zamieniamy kilka zdań, w międzyczasie wypieka się moja zapiekanka, a jakże – Firmowa, ale mała, bo nawet mój żołądek nie jest z gumy. Zamówienie nie byłoby kompletne bez produkowanej od 1948 roku oranżady, smaku dzieciństwa.

streat 11

Zapiekanka Firmowa, a więc bagietka, ser, pieczarki i kiełbasa wiejska. Bułka wybitna, chrupiąca i lekko przypieczona od zewnątrz, a w środku niesamowicie puszysta, delikatna. Jak powiedział Andrzej, robiona na zamówienie w jednej z dwóch najlepszych piekarni w Warszawie. Dodatki standardowe, ciągnący ser, posiekane pieczarki i nadająca ostatecznego sznytu lekko podwędzana kiełbasa, mistrzostwo. Dzięki za powrót do czasów, kiedy miałem kilka lat i jadłem bardzo podobne na Placu Kromera.

W międzyczasie trafiłem jeszcze do Fresh Burgers, ale na burgera się nie skusiłem. Wybrałem jedynie bardzo zachęcające frytki. Mała porcja za 7 zł. Zapłaciłem, a po minucie otrzymałem pudełko do rąk.

streat 13 streat 14Grubo ciachane, z dodatkiem jedynie soli. Bardzo uczciwa porcja, a same frytki smaczne, puszyste wewnątrz i z chrupiącą powłoką.

W tym momencie ciało mówiło NIE, ale mały diabełek na ramieniu podpowiadał, aby coś jeszcze zjeść. Wygrało łakomstwo i miłość do makaronów, a także ciekawość trucka Italian Food Truck, tych samych właścicieli co obecnego także tym razem we Wrocławiu American Food Truck.

streat 9 streat 10 streat 5Szybka decyzja – makaron z owocami morza za 22 zł. Cztery minuty czekania i gotowe. Całkiem spora porcja makaronu barwionego sepią z dużą ilością krewetek koktajlowych i omułek. Smakowo w porządku, aczkolwiek zabrakło jakiegoś błysku, bo całość wypadła delikatnie mdło. Jak dla mnie zabrakło jakiegoś ziołowego dodatku.

Wracając już do auta, natrafiłem jeszcze na dwa ciekawe miejsca.

streat 4Na watę cukrową się nie zdecydowałem, za to skusiły mnie pierogi z karpiem od Fish Food Truck, w którym kuchnią rządziła znana z Master Chefa Beata Śniechowska.

streat 3Trzy sztuki, cztery złote, bardzo uczciwa cena, a na dodatek zamówienie podano właściwie od ręki. Poza tym udało się skosztować paprykarza z karpia.

streat 2 streat 1Pierwszą rzeczą, o której pomyślałem przy pierogach, to genialne, cieniutkie i sprężyste ciasto. Pierogi podsmażone na patelni, polane cebulką. Farsz bardzo ciekawy, rybny, ale z dodatkiem grzybów i mocno pieprzny. Ciekawa odmiana.

Pierwszy dzień Wrocław StrEAT należy uznać za udany. Nie straciłem właściwie w ogóle czasu w kolejkach, pojadłem kilka ciekawych rzeczy i bardzo pozytywnie nastawiłem się na dwa kolejne dni festiwalu. Aha, jeszcze jedno zdanie do wiecznych malkontentów i narzekaczy. Jak widać da się zjeść smacznie i oryginalnie nie zamawiając podczas zlotów burgerów, chociaż niektórzy uważają, że podczas festiwali food trucków obecne są tylko one.

Piotr Gładczak

Total 0 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments