Pappatore – #foodporn, #pastrami, #dieta


W końcu nadszedł ten dzień, dzień w którym ostatecznie wszedłem na drogę zmiany swoich przyzwyczajeń żywieniowych. Owszem, na przestrzeni ostatnich lat, zwłaszcza odkąd prowadzę ten blog, sposób mojego odżywiania, patrzenia na produkt – jego jakość i pochodzenie, zmienił się diametralnie, co zawdzięczam także temu, iż udało mi się poznać całe grono fajnych ludzi ze świata gastronomii. Pozytywnie zakręconych, dbających o jakość i przede wszystkim dzielących się wiedzą. Jednocześnie poszerzanie swojej wiedzy, umiejętności i doświadczeń, poszło w parze z poszerzaniem pasa, a bardziej ze zwiększaniem wagi. I tak krok po kroku, w końcu tu i ówdzie przybyło za dużo, więc postanowiłem to zmienić. Pisałem Wam więcej na ten temat całkiem niedawno, a w poniedziałek otrzymałem od pani dietetyk plan odżywiania na najbliższe tygodnie, oczywiście z zawartymi obiadami na mieście. Szacunek dla Pani Agaty za poskładanie tego wszystkie w całość, bo łatwo na pewno nie było.

Ok, ale dzisiaj nie o tym, choć o moich postępach w odchudzaniu będę Was także regularnie informować. Ostatni dzień przed porządnym rozpoczęciem diety – małe zmiany wprowadziłem już od pierwszego września – postanowiłem wykorzystać na spróbowanie czegoś ekstra, a właśnie coś takiego wypatrzyłem na tablicy w restauracji Pappatore. Od kiedy tylko usłyszałem, że Szef Kuchni jednej z moich ulubionych wrocławskich knajpek sam przygotowuje pastrami, pewnym było, że muszę go spróbować.

1474320588365

Akcja jest szybka – podjeżdżam po pracy na ulicę Wietrzną, gdzie mieści się Pappatore, bez czytania menu zamawiam burgera z dodatkowym pastrami, gorgonzolą i kurkami (45 zł) oraz espresso. Wewnątrz panuje typowo poniedziałkowy luźny klimat, kelner, Pan Tomek, zagaduje nielicznych gości, a z kuchni dochodzą odgłosy przygotowywania kolejnych dań.

Skąd w ogóle taki hype na pastrami? Zapewne z powodu jego braku we wrocławskich restauracjach, a już kompletnie niemożliwym jest zjedzenie wołowiny przygotowywanej w ten sposób na miejscu w restauracji. W większości lokali, gdzie dostępne jest pastrami – jak choćby w Zenka Cafe, używany jest produkt od Pastrami Deli, któremu – żeby być sprawiedliwym – też niewiele można zarzucić, choć po prostu staram się bardziej docenić pracę kucharzy, działających w tej kwestii na własną rękę.

Piętnaście minut, po nich na stolik przy okno trafia deska, a na niej kolejno – wiaderko z frytkami, sos BBQ, miseczka z surówką coleslaw, no i to – ziszczenie marzeń o food pornie, znanym jedynie ze zdjęć na Instagramie. Tak, jeśli o jakimkolwiek jedzeniu można pomyśleć jako food porn, to burger z pastrami w Pappatore nim jest.

Zwarta bułka do samego końca stara się utrzymać w ryzach wołowego burgera, plastry pastrami i resztę dodatków. Sprawy nie ułatwia mieszanina soków wyciekających z mięsa i sosu holenderskiego. Taka uwaga – przed rozpoczęciem konsumpcji zaopatrzcie się w paczkę chusteczek, a najlepiej rolkę ręcznika papierowego. Co się dzieje w smaku? Doskonały aromat zapewnia dość mocno wysmażony burger, podkreśla go jeszcze kremowy sos, do tego dochodzi wyraziste, zdecydowanie ziołowe pastrami i gdzieś w tle pikantny ser. W całości gubią się nieco kurki, a lekkiej kwasowości nadają cieniutko skrojone pikle. Dzieje się tu, wcale niemało, a ogrom całego zestawu mógłby na samą myśl przyprawić o zawał niejednego dietetyka. Ale cholera, dobre to, bardzo dobre, akurat do zjedzenia w momencie, kiedy chce się postawić cezurę pomiędzy etapami obżerania się i chudnięcia. Tak na do widzenia.

1474320667350 1474320626601

Dotychczas znałem Pappatore z innej strony, ale jak widać ich mocną stroną jest także umiejętność dostosowania się do panujących trendów i wymagań rynku, ale bez chodzenia na skróty i kompromisy. Przygotowywane tu pastrami smakuje świetnie, jest odpowiednio soczyste i właściwie rozpada się w ustach, a jednocześnie pozwala mi zrozumieć po części faktycznie wysoką cenę zestawu. Smak to jedno, a do tego dochodzi jeszcze długi proces przygotowywania pastrami, który do najłatwiejszych nie należy, o czym przekonało się już wielu. Na koniec – jeśli macie ochotę na #foodporn, idźcie na to monstrum do Pappatore, warto. Ja natomiast czekam już na ich kanapkę jedynie z pastrami, ale to już po diecie.

ranking5

Pappatore

Wietrzna 24

facebook.com/pappatorepl/

 

Total 17 Votes
6

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments