Revel Toast – streetfood na plus


Przechadzając się po okolicach Rynku w ostatnich tygodniach, śledziłem na bieżąco postępy adaptacji lokalu na rogu Szewskiej i Kotlarskiej. Od samego początku wyglądało mi to na remont „pod gastronomię”, i faktycznie, pod koniec marca – jeszcze bez szyldu – wystartował streetfoodowy bar Revel Toast. Początkowo podszedłem do tematu dość sceptycznie, na zasadzie – znowu streetfood. Mimo to wszedłem – zerkając z ulicy spodobały mi się wnętrza z przyjemnie zaaranżowanymi murami kamienicy.

Wewnątrz jest przestronnie, na wejściu wita nas spory bar, za którym przygotowywane są tutejsze specjały, a w całym lokalu porozstawiano wysokie stoliki z hokerami. Typowy barowy klimat, luźny, a przy tym z pomysłem i dbałością o szczegóły.

Sporo dzieje się na zawieszonym nad barem menu. Z jednej strony kilkanaście wersji tostów w cenie od 10 do 17 zł, z drugiej trzy kanapki, których cena waha się pomiędzy 20 a 25 zł. Widząc nazwę tosty, od razu na myśl przyszedł mi stary dobry Witek, ale widząc co smaży się na grillu, odrzuciłem te myśli na bok. Inny styl, inne podejście do tostów, bardziej otwarte pod względem dodatków. I tak – jest opcja z pastrami, jest coś m.in. z golonką, szpinakiem, kozim serem czy na wzór meksykański. Szybkie zerknięcie w kartę sprawiło, że zgłodniałem, więc nie myśląc długo, zamówiłem tosta z pastrami (17 zł). Po krótkim wypytaniu o wołowinę, okazało się, że właściciele przygotowują ją sami, co tym bardziej zachęciło do zakupu.

Zestaw z frytkami (5 zł), o których wolę zapomnieć, bo były blade, niedopieczone i twarde, wylądował na moim stoliku po niespełna 10 minutach. Ładnie ułożony w koszyku, z dodatkowym sosem chili. Na pierwszy plan wysuwa się tak ważne w przypadku tostów pieczywo. Konkretne, sporych rozmiarów, puszyste, a przy tym odpowiednio zgrillowane, dzięki czemu tekstura zmieniła swoją formę na bardziej chrupiącą. Dodatki się zgadzają – pokrojony w plasterki ogórek kiszony, lekko ostra musztarda i pięknie roztopiony cheddar. Ah, zapomniałbym, jeszcze główny bohater – wołowina we własnej osobie, a właściwie w postaci pastrami z idealnie pasującym dymnym posmakiem i odpowiednio wyeksponowaną miękkością. Pewnie nikt by się nie pogniewał, gdyby samego pastrami znalazło się w środku więcej, ale i tak duży plus za całość, poza frytkami oczywiście.

Pierwsza przygoda nastroiła mnie na tyle pozytywnie, że drugiego dnia wyruszyłem do Revel Toast raz jeszcze, tym razem na Philly Cheese Steak (22 zł), a więc jedną z najpopularniejszych kanapek na świecie. Dodatkowo, na dokładkę dobrałem klasyka, a więc tosta tradycyjnego (1o zł) oraz do popicia świetną, orzeźwiającą i cytrusową lemoniadę (5 zł). 

Philly Cheese Steak rozgrzewa od pierwszej chwili. Zarówno ze względu na prosty, a jednocześnie podkręcający apetyt wygląd, jak i dzięki musztardzie – potwornie ostrej, wręcz drapiącej w gardło, a przy tym umiejętnie połączonej z miękką i soczystą wołowiną oraz słodką papryką, cebulą oraz słonym ogórkiem. Co ważne, bułka nie sprawia problemów – na spokojnie można zamknąć w niej całość składników i ugryźć bez obaw o możliwość pokaleczenia sobie podniebienia, co często zdarza się przy różnego rodzaju kanapkach ze zbyt wypieczonymi bułkami.. 

Tost tradycyjny łączy w sobie ciągnący się ser, świeżo krojone pieczarki i kawałek pieczonej szynki. Klasyczne zestawienie, fajne pieczywo, do tego podnoszący lekko temperaturę ostry sos.

Narzekam często na łamach bloga na nadmierną ilość otwierających się we Wrocławiu lokali streetfoodowych, ale robię to zazwyczaj ze względu na porażająco niską jakość tego typu konceptów. Revel Toast zaskakuje. Przygotowywane na Szewskiej tosty są proste, ale złożone w przemyślany sposób, z ciekawymi dodatkami, nie za suche, nie rozpadające się, na poziomie. Podobnie rzecz ma się w przypadki kanapki Philly, której we Wrocławiu nie robi chyba jeszcze nikt. Takiemu streetfoodowi mówię zdecydowane tak!

Revel Toast

Szewska 27

FB

Total 14 Votes
4

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments