1450 smokehouse&coctail – kolejny pozytyw na Rynku


Pierwsza myśl, kiedy zobaczyłem, że na Oławskiej, tuż przy wejściu na Rynek, otwiera się restauracja? Pewnie kolejny turystyczny szrot, bez żadnych rokowań na poprawną, ciekawą kuchnię. Niestety, wrocławskie centrum samo zapracowało sobie przez lata na taką opinię.

1450 Smokehouse&coctail faktycznie takim miejscem wydawał się przez dłuższą chwilę po starcie. Ciekawa historyjka na temat nazwy – liczba miała określać liczbę osób przechadzających się codziennie przed drzwiami restauracji, teoretycznie interesujący koncept z grillem, a w praktyce brak wykonawców i prawdziwego pomysłu.

Sporo zmieniło się w momencie przyjścia do 1450 znanego na wrocławskim rynku Szefa Kuchni, Rafała Tytuły. Wcześniejsze doświadczenia i praca m.in. w Food Art Gallery świadczą o odpowiedniej klasie i umiejętnościach. Jak się okazało, 1450 Smokehouse&coctail pod jego wodzą nie tyle nie jest takie straszne jak myślałem, ale to jedno z przyjemniejszych zaskoczeń około rynkowych w ostatnich latach.

Restauracja opiera się w dużej mierze na pomyśle przygotowywania dań z karty na sporym grillu umieszczonym w znajdującej się na widoku, przeszklonej części kuchni. Kuchni świetnie wpisujące się w loftowy klimat wnętrza, którego istotną część stanowi stojak z ogromną ilością dobrze wyselekcjonowanych win.

Menu zwiastuje pozytywny wieczór. Rozpoznawanie karty rozpoczynamy od trzech przystawek. Domowa pasztetówka z foie gras i wątróbki drobiowej (27 zł) zaostrza apetyt i urzeka połączeniem kremowej wytrawności oraz słodyczy owocowej konfitury. Rozsmarowywana na brioszce znika szybciutko. Tatar z siekanej polędwicy wołowej (36 zł) wzbudził wiele kontrowersji, kiedy wrzuciłem jego zdjęcie na Facebooka. Jak to tak – taki drogi, ze ściętym białkiem jajka przepiórczego? Toż to abberacja i odejście od klasycznej musztardy z piklami. Myślę, że należy najpierw spróbować, później oceniać, a cena ma to do siebie, że jest określona wcześniej i nikt nie nakazuje nam, żebyśmy ją zapłacili. My zapłaciliśmy z przyjemnością, bo tatar z wyraźnie zaznaczoną strukturą okazał się odpowiednio doprawiony, pełen smaku i dobrego mięsa. Jak najbardziej na tak! Chłodnik pomidorowy z grzankami (14 zł) początkowo udanie ochłodził w upalny wieczór, a na koniec zadziałał nieco rozgrzewająco, działając na przełyk jak delikatnie pikantne papryczki. 

Pora na przedstawicieli menu grillowego. Żeberka ze świni złotnickiej w sosie barbeque (37 zł) to prawdopodobnie najlepsze żebra, jakie miałem okazję jeść we Wrocławiu. Mięciutkie, automatycznie odchodzące od kości, z pociągającym muśnięciem tłuszczowej osłonki oraz słodko-dymnym sosem. Mistrzostwo świata. Żeberka, których nie powstydziliby się prawdziwi mistrzowie grilla. Dla mnie antrykot (64 zł) z sosem pieprzowym i domowymi frytkami. W pierwszym momencie do nosa dochodzi charakterystyczny zapach smażonego mięsa, natomiast po przekrojeniu trafiam na cudnie zaróżowione, delikatne i poddające się bez problemu pod naciskiem noża. Pyszny kawałek konkretnego mięsa. Właśnie tak wyobrażam sobie steki w miejscu chwalącym się swoim grillem.

Wrocław zyskał w najbliższej okolicy Rynku miejsce, którego na pewno nie musi się wstydzić. Ba, miejsce zapewniające konkretną jakość i smak. Smak się zgadza, wystrój lokalu również, a i ceny jakoś nie sprawiają, że w środku mile widziani są tylko turyści z zasobnym portfelem. Czy to kolejny krok w kierunku znormalizowania gastronomii rynkowej w stolicy Dolnego Śląska? Na to wygląda i niech 1450 nie okaże się tylko jedynym pozytywnym akcentem.

1450 smokehouse&coctail

Oławska 2

FB

Total 8 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments