Domek nad fosą – urok pizzy nad wodą


Od dobrych kilku lat przyglądam się z bliska wrocławskiej gastronomii, obserwując wiele mniej i bardziej udanych projektów. Przez ten cały okres pięknie odbudowała się choćby ulica Włodkowica, należny blask zyskuje nasyp na Bogusławskiego, pięknieje wrocławska marina, a swoje szczególne miejsce w sercach młodych wrocławian zajęły nadodrzańskie plaże. Właśnie Odra fosa wydaje się być kolejnym obszarem, mogącym zyskać na znaczeniu w najbliższych latach. Pierwszym krokiem w tym kierunku jest zdecydowane zwiększenie komercyjnego ruchu rzecznego, drugim z kolei start wzbudzającego spore zainteresowanie Domku nad fosą.

Jeszcze przed wojną mieścił się tutaj szalet, podobnie jak w ponad 50 innych podobnych domkach, ale to stara historia i do tej pory mocno dziwi, że fakt ten wzbudza tak wiele kontrowersji w związku z obecną gastronomiczną rzeczywistością. Obecnie podobnych domków zostało ledwie kilka i powinniśmy się bardzo cieszyć, że ktoś wpadł na pomysł wydobycia ich z niebytu. Ktoś, a dokładniej właściciele znanej w mieście pizzerii Pizza Pany. Bo cóż innego może dobrze smakować w tak pięknych okolicznościach przyrody? Wiadomo, że pizza. Co prawda zmagania z urzędnikami i remontem trwały niemal dwa lata, ale efekt końcowy robi wielkie wrażenie.

Cała akcja rozgrywa się u zbiegu ulic Podwale i Krupniczej. Właśnie widok z tej drugiej, tuż po minięciu Narodowego Forum Muzyki powoduje szybsze bicie serca. Odremontowany, ceglany budyneczek góruje ponad usadowionym nad największą z wrocławskich rzek ogródkiem. Umówmy się – klimatycznie jest w ciągu dnia, ale to, co dzieje się w nocy, pozwala wskoczyć temu miejscu na jeszcze wyższy level. Podświetlenie, rozchodzący się po wodzie szum nocnych Polaków rozmów i zapach wypiekanej pizzy.

Za pierwszym razem zjawiam się w ciągu dnia, ot tak, na pizzę, zauważając wolne miejsce parkingowe w pobliżu. Na będącym właściwie barką ogródku zasiadało akurat kilka osób, kolejne dochodziły, a świecące słońce pomieszane z delikatnie ochładzającymi kroplami deszczu, wpływały kojąco na moje rozgrzane ciało. Pierwsze o czym pomyślałem zasiadając przy stoliku z widokiem wprost na NFM, było piwo, ale ze względu na obowiązki kierowcy odmówiłem sobie tej przyjemności. Zdecydowanie nie odmówiłem sobie jednak pizzy.

Wybór pada na Diavolę (23 zł), a więc klasykę dostępną w lepszym lub gorszym wykonaniu w większości pizzerii. Domek nad fosą należy do tych, którzy prezentują lepszą interpretację pizzy z salami. Pikantna ventricina okala cały placek aż po ranty, przyjemnie grzeje w przełyk, a spora ilość mozzarelli sprawnie niweluje odczucie ostrości. Na równie ze składnikami role bohatera przejmuje ciasto. Opanowane, lekko chrupkie, niespecjalnie wyrośnięte, a przy tym delikatne jak piórko, z siateczkowatym miękiszem w brzegach, świadczącym o sporej klasie tutejszych pizzaiolo. Ciężko ocenić mi to po niespełna dwóch latach od wizyty w Pizza Pany, ale postawiłbym dużo, że jakość jest podobna., a to świadczy o wysokim poziomie.

Pomimo mojej jak najbardziej oczywistej miłości do pizzy neapolitańskiej, zawsze doceniam tak dobrze przygotowany produkt, jakim pochwalić się mogą właściciele Domku nad fosą. Pizza to wrocławski top, okolica nie do podrobienia, a pomimo ostrzeżeń internetowych znawców – nie ma komarów, nie śmierdzi, a przede wszystkim jest urokliwie i smacznie. Jeśli tylko jeszcze nie trafiliście do nich na pizzę lub koktajl, naprawcie ten błąd czym prędzej. Smacznego i oby więcej takich miejsc we Wrocławiu.

Domek nad fosą

Podwale/Krupnicza

FB

Total 25 Votes
4

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments