HALA bistro monko. – radość gwarantowana


Mam w ostatnim czasie sporo problemów z odpowiedzią na pytanie – gdzie zjeść śniadanie we Wrocławiu? Tak, tak, wiem, że to w obecnej sytuacji zapewne mało palący problem dla większości z Was, ale należę do osób poszukujących miejscówek jedzeniowych dla swoich czytelników oraz dla zaspokojenia własnych potrzeb smakowych, i zwyczajnie w świecie świat wrocławskich restauracji serwujących śniadania ogranicza się obecnie ledwie do kilku punktów. Od ręki wymieniłbym Dinette, w kontakcie, Petits Fours Cafe, Concept Stu Mostów czy… No właśnie, sami widzicie. Niewiele tego. Na szczęście do znanej od dłuższego czasu czołówki dołączył ktoś jeszcze, choć jeśli dobrze mi wiadomo, początkowo jedzenie nie miało tu odgrywać zbyt dużej roli.

Hala bistro monko. znajdowała się na liście lokalizacji do odwiedzenia na czołowych miejscach od kilku miesięcy, a kiedy już powoli szykowałem się do zawitania w ich progi, wybuchła pandemia. Pandemia, podczas której Hala Monko poradziła sobie całkiem sprawnie, a już po całym zamieszaniu i odmrożeniu restauracji wybrałem się na spokojnie trzy razy, aby potestować ich jedzenie.

Pierwsza sprawa – Hala monko. to kawa. Kawa, która wita Was w malutkim budynku dawnej wagi na samym końcu ulicy Tęczowej. Tutaj zaczyna się czuć klimat miejsca, ale ciekawiej robi się pięćdziesiąt metrów dalej, w głąb nowego osiedla, kiedy naszym oczom ukazuje się sporej wielkości hala z czerwonej cegły, znajdująca się na placyku pomiędzy blokami. Pierwsze wrażenie – WOW, super to wygląda. Drugie wrażenie, tuż po wejściu do środka – wow, jest jeszcze lepiej. Dawno nie trafiłem do miejsca tak udanego i spójnego wizualnie z całą okolicą. Jest nowocześnie, a zarazem ceglaste elementy dodają industrialnego sznytu, który pasuje tu idealnie. Jest czysto, schludnie, dość skromnie, a zarazem przyjemnie.

Czym przykuło moją uwagę Monko? Ano pierogami, o których pisałem Wam już w trakcie koronawirusowego szału, a więc wcale nie śniadaniowym tematem, od którego zacząłem swój wywód. Pierogami w wydaniu dość niestandardowym, i to tak delikatnie ujmując. Mianowicie ekipa z Hali monko. – Marcin Gazowski oraz Natalia Gmyrek, pokusiła się o wsadzenie tegoż pieroga, ale w rozmiarze XXXXL do… buły. Tak, zdecydowanie lubię tak dziwne pomysły, zwłaszcza jeśli dotyczą tak kochanych przeze mnie pierogów. Mamy więc do czynienia z pierogiem ruskim zamkniętym w bułce, z dodatkiem cebulki oraz śmietany. Eeeee, nuda, powiecie. Dlaczego wszystko wrzuca się teraz do bułek? Dlatego, że smakuje i zwraca uwagę, a umiejętność wyróżnienia się spośród tysięcy nijakich projektów to wielka sztuka. Ta sztuka teamowi Monko wychodzi nader udanie, a ich social media przywracają wiarę w to, że choć część gastronomicznej rodziny rozumie moc tych narzędzi. Ale, ale, wracając do pieroga w bułce – tak napisałem o nim niedawno:

…coś dla prawdziwych pierogowych maniaków. Co takiego? Buła z pierogiem. Buła z mega pierogiem ruskim. Tak, tak, dobrze przeczytaliście. Zamknięcie pieroga ruskiego w bułce jest dla mnie hitem, a przede wszystkim smakuje i kosztuje jedyne osiemnaście złotówek. Lubię takie kompletnie nieszablonowe zagrania…

Skoro tak dobrze poszło z bułą z pierogiem, ruszyłem za ciosem i kolejne dwie wizyty były już stricte śniadaniowe. Jedna podczas upalnego, słonecznego dnia i jeśli traficie na taką pogodę, usiądźcie przy stoliku przed lokalem, chillujcie i zapomnijcie o bożym świecie. Świetnie się tu siedzi, można odsapnąć, poczytać gazetę, pogadać z właścicielem – Marcinem, który jest pozytywnie zakręconym świrem, o którym myślisz – poszedłbym z tym gościem na piwo. Ba, to piwo można wypić i na miejscu, ale z rana, kiedy przyjeżdżasz autem, może być ciężko. To jedno z tych miejsc dających pozytywnego kopa na cały dzień, a jednocześnie trochę rozleniwiających, bo ciężko tak po prostu pojechać dalej. Chyba ciężko mi to opisać słowami, ale polubiłem to miejsce od pierwszego wejrzenia i na pewno będę częstym gościem, choć sama lokalizacja to dla mieszkańca Zakrzowa kompletny kosmos.

Pajda z hummusem (10 zł) na chlebie od Pawła Dudały to naprawdę bardzo udana, odświeżająca kanapka, która z automatu przypada mi do gustu. Hummus, pieczona papryka, zatar, ekstra. Dodatkowo za 7 zł można dobrać sobie talerzyk grillowanych szparagów, z czego oczywiście korzystam, a kawa z przelewu do tego zestawu kosztuje jedynie 3 zł. Wiem, to niepopularne, ale chciałbym to głośno wypowiedzieć – ZA TANIO. Za ten poziom, to za tanio. Dobrze jest moim drodzy i będę polecał tę kanapkę każdemu.

Przyjemnie siedzi się także wewnątrz – z kompem, śniadaniem i kawą u boku oraz deszczem za oknem. Tym razem zamawiam chałkę z boczkiem i jajkiem poche oraz dodatkową kawą przelewową (19 zł). Solidna to porcja – lejące żółtko, karmelizowany tost z syropem klonowym, zapieczony z cheddarem. Do tego nieodłączne o tej porze roku szparagi raz jeszcze. Zalecam, polecam, smacznie jest!

Czasami jest tak, że konkretne miejsce lubimy niezależnie od wszystkiego, i chyba śmiało mogę powiedzieć to w odniesieniu do siebie o Hali monko. Polubiłem ich, polubiłem Halę, polubiłem ich kawę i jedzenie, a także ciężki do opisania słowami, bijący od całej ekipy optymizm. Po prostu idźcie i przekonajcie się sami. Warto wspierać takie przedsięwzięcia, warto wspierać pozytywnych, pomysłowych ludzi. Monko, trzymam za Was mocno kciuki!

Hala bistro monko.

ul. Tęczowa 83

FB

Total 53 Votes
32

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments