#KoronaDelivery 2.0 – Shrimp, CULTO i Mercado #10


Pandemia koronawirusa nie spowodowała, że przestałem jadać w restauracjach. Wręcz przeciwnie, czuję jeszcze większą potrzebę wspierania lokalnych inicjatyw, aby po zakończeniu całej koronkowej zabawy mieć gdzie wychodzić. Dzisiaj zapraszam na dziesiątą już część cyklu KoronaDelivery, w którym opisuję Wam moje kulinarne przygody z ostatnich dni. Tym razem testujemy – gdzie zjeść w dostawie ramen, kanapki z hiszpańskim sznytem, dużo krewetek oraz napić się piwa. Startujemy!


#KoronaDelivery – raport WPK #1

#KoronaDelivery – raport WPK #2

#KoronaDelivery – raport WPK #3

#KoronaDelivery – raport WPK #4

#KoronaDelivery – raport WPK #5

#KoronaDelivery – raport WPK #6

#KoronaDelivery – raport WPK #7

#KoronaDelivery – raport WPK #8

#KoronaDelivery – raport WPK #9


Są miejsca, którym będzie łatwiej przystosować się do działania na rynku delivery, ale i te mogące mieć spore problemu ze względu na sam fakt, że ich właścicielom nawet przez myśl nie przeszło otwieranie się na dostawy w normalnych czasach. Żyjemy jednak w czasach nienormalnych, dlatego nawet tak stricte stacjonarne miejsca, jak Mercado Tapas Bistro, podejmują rękawicę i walczą o swój byt za pomocą jedzenia z dowozem. Dowozem i odbiorem osobistym w tym wypadku. Dostawy zapewnia Wolt, odbiory klasycznie na miejscu pod nasypem na Bogusławskiego. Tym razem wybrałem drugą opcję, wykorzystując przy okazji bliskość La Famiglii, ale o tym za chwilę.

Na dzień dobry prawdziwa petarda, streetfoodowy odlot. Brioche z chorizo wywołuje ogólny uśmiech na mojej twarzy podczas każdego z kilku kęsów. Solidny zawodnik, mnóstwo smaku, bo nie tylko słodkawe i delikatnie pikantne chorizo, ale i orzeźwiające chimichurri, kapusta oraz gładkie aioli. Brioszka pierwsza klasa, super kompozycja, a a przy okazji udało się ugryźć nawiązanie do iberyjskiego klimatu kulinarnego oraz atrakcyjnego ulicznego dania. Na dokładkę wjeżdżają croquetas de jamon oraz z grzybami i te drugie cudnie wprowadzają nas w jesienny czas. Raz jeszcze strzał w dziesiątkę. Kończymy delikatnym gulaszem z kalmarami oraz ziemniakami. Takie #wspieramgastro odpowiada mi bardzo. Mercado, wspieram mocno!


Przy okazji, zerknijcie na kanał WPK na YouTube, który właśnie wystartował.

Kliknijcie subskrybuj, zobaczcie pierwsze filmy.


CULTO to z kolei przypadek restauracji otwartej pomiędzy jednym a drugim lockdownem, zmuszonej do wprowadzenia modyfikacji w swoim menu w związku z zamknięciem. Początkowy koncept skupiający się na tatarach i frytkach pozostał jeszcze w pewnym stopniu w ofercie, ale dołożone do niej zostały dodatkowo rameny oraz burger. Jako psychofan kalabryjskiej nduji, nie potrafiłem przejść obojętnie obok ramenu z tą właśnie kiełbasą. Ramenowi puryści płaczą na samą myśl, ale ja lubię takie chore pomysły. Tym razem zamówiłem jedzenie przez Wolt, ale z odbiorem osobistym, ponieważ akurat znajdowałem się w centrum.

Spicy Ramen nduja potrzebuje lekkiego dosolenia, ale pasuje mi zarówno stopień ostrości, jak i mleczna tekstura oraz świetny makaron. nazwałbym go takim fusion ramenem, ramenem comfortfoodowym, luźnym. Ja to kupuję, tak jak kupuję fryty z parmezanem i tatar z tymże samym dodatkiem. Tatar w dostawie brzmi może dziwnie, ale przecież tydzień bez tatara, tygodniem straconym, a samemu nie chce się specjalnie ciachać w domu. Jak wypada double cheeseburger? Solidny to kawał mięcha, więc każdy głodomór powinien być zadowolony.

Podczas poprzedniego lockdownu Shrimp House zaskoczył swoimi kubełkami krewetek dla całej rodziny. Drugi lockdown nie osłabił pomysłowości krewetkowej ekipy, a do oferty ponownie wskoczyła opcja rodzinna. Idealna dla nas, ponieważ przedszkole chłopaków jest zamknięte, a dodatkowo zarówno jeden, jak i drugi należą do krewetkowych pożeraczy numer jeden. Shrimp set to w sumie 6 potraw, 33 krewetki, napoje – w tym Corona, sosy, frytki, ryż. Mocny miks, w sam raz dla czteroosobowej rodzinki. Cieszy różnorodność – mamy pad thaia z krewetkami, butter shrimp, niezniszczalne krewety w tempurze, moją ulubioną zupę tom yum oraz curry shrimp. Wszystko poza zupą w wersjach nieco pomniejszonych, ale podczas pandemicznego zamknięcia w domu tak idealnie wpisujące się w klimat dzielenia się jedzeniem. Nasi młodzi dzięki tak rozległej ofercie w obrębie jednego zamówienia przynajmniej spróbowali kilku pozycji, choć bezdyskusyjnie na czoło wysuwają się trzy opcje – tempura, tom yum i curry shrimp z ananasem.

Ostatnie miejsce łączy w sobie moje dwie pasje – jedzenie oraz piwo. Strawa dla żołądka w pierwszej kolejności, a więc w Concepcie Stu Mostów skosztowaliśmy z młodymi – na parkingu przed lokalem na Długosza czegoś z nowego menu oraz opcji lunchowej. Kazek i Gutek poszli po swojej ulubionej, a więc słodkiej linii jedzeniowej, wybierając pokrojone w kostkę tosty francuskie z pudrem i cynamonem. Ot, deserowy obiad. Ja wybrałem gulasz z knedlikami na porterze. Dobra rzecz, rozpadające się mięso, puszysty knedlik do tego.

Browar Stu Mostów to od jakiegoś czasu także sklep Piwne Mosty, gdzie można zaopatrzyć się w piwo z czołowych polskich oraz europejskich browarów z dostawą pod drzwi. Ogólnie w Polsce z wysyłka piwa są problemy, ale Piwne Mosty podjęły się wyzwania, i trzeba przyznać, że robią to dobrze. Wrocławianie mogą odebrać osobiście na miejscu, mieszkańcy innych miast otrzymają ekspresowo paczuszkę z doskonale zapakowanymi butelkami. Jestem fanem. W piwo zaopatrywałem się również w nasypowej La Famiglii, gdzie piwo z kranu wlewane jest do specjalnych litrowych petów, które można zabrać do domu. To zdecydowanie dobry pomysł dla fanów świeżego piwa z kranu.


Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

 

Total 11 Votes
3

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments