#KoronaDelivery 2.0 – wspieram ulubieńców #9


Kiedy w połowie maja żegnałem się z ośmioodcinkowym mini cyklem #KoronaDelivery, byłem w 100% pewny, że to już koniec tego cyrku związanego z zamknięciem restauracji, ale decyzja Premiera Morawieckiego z drugiej części października ponownie w ciągu jednego dnia wywróciła świat polskiej gastronomii do góry nogami. Jak radzi sobie gastronomia podczas pandemii? Sprawdzam i #wspieramgastro. Dzisiaj najlepsza pizza na dowóz, śniadanie na dowóz oraz najlepsze pastrami we Wrocławiu.


#KoronaDelivery – raport WPK #1

#KoronaDelivery – raport WPK #2

#KoronaDelivery – raport WPK #3

#KoronaDelivery – raport WPK #4

#KoronaDelivery – raport WPK #5

#KoronaDelivery – raport WPK #6

#KoronaDelivery – raport WPK #7

#KoronaDelivery – raport WPK #8


Wykorzystując pewna siłę mojego bloga będę starał się co kilka dni pokazywać, promować, wspierać wrocławską gastronomię, aby w możliwie najlepszy sposób przeszła okres pandemii. Nie suchą nogą, bo tego nie da się już zrobić, ale liczę, że wrocławscy restauratorzy dadzą radę! Trzymam za to mocno kciuki i ruszamy.

Tak już zbudowany jest człowiek, że automatycznie w momencie kryzysu ciągnie do najlepszego, sprawdzonego, ulubionego. Podobnie jest u mnie, dlatego pierwszy odcinek #KoronaDelivery w wersji 2.0 postanowiłem przeznaczyć na swoje ulubione restauracje i miejsca we Wrocławiu. Takie, w których w normalnych czasach jadam regularnie, z przyjemnością, lubię osoby prowadzące te miejsca, szanuję za fajny rozwój.

Tydzień rozpocząłem z grubej rury już w niedzielę, wizytą w Kontynuacji, w której normalnie o tej porze roku piłbym jakieś nowe, dobre IPA. Kiedy odbierałem jedzenie na miejscu, obraz pustego lokalu, dostosowanego jedynie do odbiorów mocno ścisnął serce. Ale zaraz, jakie jedzenie, powiecie? Ano Kontynuacja, idąc tropem swojego bliźniaczego lokalu z Katowic, uruchomiła swoją kuchnię… dzień przed drugim gastro lockdownem. Iście wymarzony timing.

Menu opiera się w dużej mierze na streetfoodem z pastrami w roli głównej. Pastrami przygotowywanym samodzielnie i mogę śmiało, z pełną odpowiedzialnością powiedzieć – to jest najlepsze pastrami we Wrocławiu. Wow, wow, wow, naprawdę klasa. Grubo ciachane, mocno wędzone i wyraziste dzięki – jak się domyślam – mocno wykombinowanej mieszance sporej ilości przypraw. Czerwone, rozpadające się od razu, na tyle mocne w smaku, że bez szans na zginięcie pośród dodatków. Ekipo Kontynuacji, klasa! Zarówno w wersji z frytkami, jak i w kanapce, a przy okazji można jeszcze wspomóc chłopaków z browaru Cześć Brat, zabierając do domu kilka piwek ze świeżego rozlewu. Ameyrkański Pils poleca się uwadze.

W zestawieniu nie mogło zabraknąć oczywiście ulicy Sienkiewicza. Ragu i Petits Fours by Tobiasz Herman to miejsca należące do mojego absolutnego osobistego topu z Wrocławia. Tym razem brakuje mi możliwości zjedzenia na miejscu, dlatego chętnie wsparłem, zamawiając na dowóz, bo oba koncepty mocno weszły w dostawę. Petits Fours głównie z rana – śniadania na dowóz nie są oczywistością, a jeśli podobnie jak ja pracujecie sporo w domu, zwłaszcza w godzinach porannych właśnie, posiłek pod drzwi brzmi jak dobry pomysł. Puk, puk, przed drzwiami pojawia się paczuszka – świeża focaccia, twarożek i kimchi z delikatesów, które z dnia na dzień poszerzają ofertę oraz bajgiel z guacamole i mój drugi ulubiony po w kontakcie hummus w mieście. Ogólnie menu śniadaniowe, dostępne w dostawie do godziny 17 jest bardzo obszerne, do tego możecie zamawiać desery i napoje, więc każdy znajdzie coś dla siebie.

Podczas pierwszego lockdownu Ragu rozpoczęło swoją przygodę z delivery od przygotowywania zestawów do samodzielnego przygotowania w domu. Teraz zamówić można już gotowe dania z dostawą lub odbiorem osobistym. Wybrałem drugą opcję i szybciutko przebiłem się z pakunkiem do domu, wywołując uśmiech na twarzach domowników. Żona wielbi gnocchi truflowe, młodszy syn jest wielbicielem ravioli z ziemniakiem. Taka namiastka Ragu we własnym domu, do której w najbliższym czasie trzeba się przyzwyczaić. Na ich stronie kupicie też pyszne włoskie produkty, i jeśli lubicie burratę, to koniecznie sobie zamówcie!

Żeby jednak komplet rodzinki wyraził zadowolenie, pozostał jeszcze starszy syn, Kazik. On z kolei należy do wielkich miłośników indyjskich smaków od Thali. Tutaj wykorzystałem sprawność aplikacji Wolt, zamawiając jedzenie z lokalu na Curie Skłodowskiej z odbiorem własnym. Cieszy mnie szybkość akcji – 15 minut i można przyjść. Potem już tylko ekspresem do domu, wraz ze wspomnianym wcześniej pakunkiem od Ragu i można zasiadać do stołu. Ostatnio mamy swój zestaw ulubiony, a więc butter chicken oraz mix veg biryani. Ogrom zwłaszcza tej drugiej potrawy najzwyczajniej w świecie powala. Zjadł młody, potem jeszcze drugiego dnia, a dodatkowo swoją porcję otrzymała żona na lunch do pracy. Pyszne, aromatyczne, wyraziste i lekko ostre danie. Niezmiennie, Thali zawsze na tak.

Pizza i dostawa są ze sobą związane mocnymi więzami, a Mania Smaku i najlepsza pizza na dowóz we Wrocławiu to niemal synonim, pozostało więc tylko zamówić, zwłaszcza, że akurat w tym tygodniu Mania świętuje swoje piąte urodziny. Przez cały tydzień, dokładając do swojego menu trzy specjalne pizze, wybrane przez klientów. Jednej nie umiałem sobie odmówić – Mustafa to pizza żywcem kojarząca się z legendarnym berlińskim kebabem Mustafa Gemuse Kebap. Pizza nazywa się nie inaczej, jak tylko Mustafa właśnie, a na placku znajdziecie pieczone przez Manię mięso z kurczaka – super doprawione, lekko ostre oraz pieczoną paprykę, ziemniaki, kruszoną fetę i sos musztardowy, a także odświeżające zioła. Dobre, bardzo dobre to i tylko potwierdza totalne szaleństwo właścicieli tej pizzerii. Maniacy, sto lat! A Wy próbujcie póki jest, bo Mustafa zostaje tylko do końca października, podobnie jak Czerwony Październik, czyli pizza z pastrami. Tak, pizza z pastrami, rozumiecie. This is Mania!

Na koniec jeszcze dwa miejsca. Do Oliwy i ogień wstąpiliśmy bez wcześniejszego planu, ale akurat wybierając się na protest, zostawiliśmy auto tuż przy Ostrowie Tumskim, co równało się chęci zjedzenia pizzy. Co prawda klimat jakby nie ten, bo pizza canotto w pudełku i wygląda nieco inaczej, i jej odbiór nie jest aż tak efektowny, ale to dalej pyszna rzecz, a młodzi posilili się przed kilkukilometrowym spacerem po wolność. Ja skusiłem się na magiczny rożek smażonych specjałów – Cuoppo Napoletano. W sporym i ciężkim rożku znalazły się Arancini nadziewane ragu, Palla di riso z beszamelem, Frittatina cacio e pepe z makaronem wewnątrz oraz crocche ziemniaczane. Jak wiadomo, co smażone, to i dobre. Mocno kaloryczna, ciężka przekąska, w sam raz na trudne czasy. Pewnie ciężko byłoby mi trafić na Bielany, dlatego moje podniebienie raduje się ze względu na obecność Solleim Express w centrum, a dokładniej na św. Antoniego. Najzwyczajniej w świecie musiałem zjeść tego kurczaka w ostrym sosie, musiałem. Póki co działa chyba tylko odbiór osobisty, dlatego zabrałem paczuszkę do auta i zjadłem ze smakiem w swojej restauracji ze znaczkiem Skody. Te kurczaki to złoto! Z chrupiącą, a jakby miękką panierką. Soczyste, a delikatnie zwarte. Pyszne. Aha, działają ekspresowo, na co wskazuje ich nazwa. Zadzwoniłem, zamówiłem i otrzymałem tylko pytanie – za ile pan będzie? Po dziesięciu minutach już zajadałem swój obiad.

Mam do Was wielką prośbę – dołączcie się do akcji #wspieramgastro. O co chodzi? Gastronomia została zamknięta, a jej działalność ograniczona jedynie do dostaw. Jeśli macie taką możliwość, zamówcie coś z restauracji blisko Was, zamówcie coś od knajpek, do których normalnie chodzicie. Oni tego mega potrzebują!


Przy okazji, zerknijcie na kanał WPK na YouTube, który właśnie wystartował i w najbliższym czasie pojawią się materiały z restauracji dotyczące obecnego stanu gastronomii.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 15 Votes
5

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments