9 C
Wrocław
poniedziałek, 4 marca, 2024

PASIBUS – nie taki burger straszny

Przez długi czas zarzekałem się, że nie zamówię raczej nigdy burgera z dowozem, a to wszystko od momentu, kiedy lata temu spróbowałem specjału przywiezionego przez kuriera z nieistniejącej już burgerowni Burger Love. Powiedzieć, że to był potworek, to jakby nic nie powiedzieć. Na dobre obrzydził mi ten rodzaj jedzenia zamawianego z dowozem.

Jako że od dłuższego czasu przeszukuję wrocławskie opcje dowozowe – trafiam lepiej i gorzej, zdołałem zbudować sobie listę miejscówek i kuchni, sprawdzających się najlepiej w takich warunkach. Trochę jednak na przekór wszystkim – pozdrawiam zwłaszcza moich wielbicieli z pewnego dziwnego do bólu portalu hejtującego wszelkie moje działania, zdecydowałem się sprawdzić burgery na wynos raz jeszcze. Na wynos, bo tym razem wybrałem opcję obioru osobistego z baru, ponieważ wracałem akurat z pracy i znajomy poprosił, abym wziął coś sycącego do piwa i meczu. Jeśli burgery we Wrocławiu, to z… Pasibusa oczywiście. Nie zastanawiałem się specjalnie długo, odpaliłem dobrze już znaną aplikację Glodny.pl i przekierowałem swoje myśli w stronę zakładki zarezerwowanej dla najpopularniejszej burgerowni w Polsce zaraz na Makiem.

Na początek kilka słów o samym dowozie burgerów, ich zachowaniu się oraz opakowaniu. To ostatnie, prawdopodobnie najbardziej efektowne ze wszystkich restauracji, z których dotychczas zamawiałem jedzenie. Obrandowane, dedykowane pudełka – osobno na burgery, osobno na frytki, dodatkowo bułki zostały owinięte folią aluminiową. Wizualnie ciężko się do czegoś przyczepić.

W kwestiach technicznych – pomimo krótkiego okresu od odebrania zamówienia do rozpoczęcia konsumpcji, dolna część bułki przyjęła trochę wilgoci i nie prezentowała tak dobrej formy, jak wierzchnia warstwa. Ważne, że udało się utrzymać względną ciepłotę całości, w tym także różowiutkiego wewnątrz, zmielonego, wyraziście przyprawionego mięsa. Niewątpliwie ciężko w dowozie oddać warunki spożywania burgera zaraz po zdjęciu go z grilla, ale jeśli, jak ja, jesteście okazjonalnymi zjadaczami tej amerykańskiej klasyki stretfoodu, na spokojnie można podjąć ryzyko. Obawiałem się rozmiękłej, zimnej kanapki, otrzymałem coś zaskakująco pozytywnego.

Jeśli chodzi o same walory smakowe, to nie odczułem specjalnie wielkiej różnicy w porównaniu z moją ostatnią przygodą z pasibusowymi burgerami, jaka miała miejsce ze dwa lata wcześniej. Mój Gonzales (27 zł) z chrupiącymi nachosami i podkręcającą smak papryczką jalapeno od zawsze stanowił moją ulubioną pozycję w menu Pasika. W gigantycznych rozmiarów klasyku (20 zł) pewną przeszkodą dla szczęki okazała się grubo skrojona cebula, ale to niezwykle poprawna pozycja dla miłośników standardowych, dobrze znanych smaków. Swój urok mają serowe kulki (10 zł) w miksie klasycznych i ostrych. Do piwa mógłbym ich zjeść ze 40.

Zdecydowanie przy wyborze Pasibusa nie mogę mówić o zawodzie. Nie w momencie, kiedy zamawiam świadomie i zdaję sobie sprawę oraz biorę na własne ryzyko fakt, że bułka niekoniecznie będzie super chrupiąca, a opakowanie nie utrzyma idealnej ciepłoty. Oceniając nawet z perspektywy zamówienia na wynos, pasibusowe burgery jawią mi się w dalszym ciągu jako jedne z czołowych w mieście. Moje oczekiwania względem Pasika nie był zbyt wielkie, dlatego też – choć bez wielkiego podniecenia – zjadłem burgera i kulki ze smakiem, a plotki o rychłym końcu Pasibusa w obliczu zbyt dużej ekspansji na polski rynek można między bajki włożyć.

Pasibus na Glodny.pl

DO KOŃCA FERII ZIMOWYCH, DO 10 lutego OTRZYMACIE 10% RABATU w GLODNY.PL NA HASŁO: FERIEWPK

Wpis powstał we współpracy z Glodny.pl
Total 17 Votes
9

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

1 KOMENTARZ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły