Gdzie je WPK #19 – Żar Wino, lunch w IDA i żebro w Shrimpie


Co zjeść we Wrocławiu? WPK radzi, WPK podpowiada – dzisiaj w ramach cyklu Gdzie je WPK zabieram Was na pyszny lunch, śniadanie w Pasibusie, pyszną imprezę winną, a na koniec potestujemy lody.

Gdzie je WPK #1 | Gdzie je WPK #2 | Gdzie je WPK #3 | Gdzie je WPK #4 | Gdzie je WPK #5 | Gdzie je WPK #6 | Gdzie je WPK #7 | Gdzie je WPK #8 | Gdzie je WPK #9 | Gdzie je WPK #10 | Gdzie je WPK #11 | Gdzie je WPK #12 | Gdzie je WPK #13 | Gdzie je WPK #14 | Gdzie je WPK #15 | Gdzie je WPK #16 | Gdzie je WPK #17 | Gdzie je WPK #18

LocalsOnly71 bistro&deli

Jak wiecie jestem fanem śniadań poza domem, przy których mogę popracować na kompie. Niestety liczba takich punktów we Wrocławiu ogranicza się do ledwie kilku i w pewnym momencie zaczyna się nudzić. I tak trafiłem do nowej miejscówki ekipy znanej już wcześniej z food trucka, w którym sprzedawali lokalne produkty. LocalsOnly71 to maleńki lokalik, gdzie zjecie śniadania i lunche. Ja zdecydowałem się na klasykę – kiełbaska, jajecznica, chleb, twarożek. Oczywiście zamówiłem dużo za dużo, a porcja chleba starczyłaby pewnie dla 3 osób. Nie ma fajerwerków, ale i trudno się ich spodziewać po takim daniu, natomiast jest uczciwie i smacznie. I o to chodzi tak naprawdę. Dobry produkt, przyjemne miejsce plus sklepik na miejscu, gdzie kupicie różnorodne lokalne specjały. Warto!

Sultan Express

Poszukiwania dobrego jedzenia w dowozie to nie tylko kuchnia tradycyjna, pizza czy azjatyckiej smaki, ale i… streetfood prawdziwych Polaków. Razem z WOLT przeprowadzam poszukiwania smacznego jedzenia w dowozie i jeśli da się zaklasyfikować kebab w takich kategoriach, nawet z lekkim przymrużeniem oka, to Sultan Express z ulicy Jedności Narodowej wchodzi do tego zestawienia bez problemu. To w dalszym ciągu uczciwy, sensowny kebs za przyzwoite pieniędze, który w trakcie dostawy jakoś przesadnie się nie psuje. No i te porcje – lekko gigantyczne.

Żar wino – Winnica Agat

Trzeci sezon eventu spod znaku Żar Wino to kolejna ewolucja. Na ten moment to na pewno jedna z ciekawszych winnych  imprez na Dolnym Śląsku – z konkretnym charakterem, dobrym winem, miejscami do których chce się wracać. W porównaniu do poprzednich lat, tym razem Żar Wino zostało przedłużone i na przykład w Winnicy Agat można było imprezować przez całe trzy dni Majówki. To była dobra impreza należy od razu zaznaczyć. Co prawda z Wrocławia czy Jeleniej Góry można przyjechać do Sokołowca dość szybko, ale ze względu na winny charakter spotkania zalecam mocno zarezerwowanie sobie noclegu z wyprzedzeniem i pozostanie na miejscu.

Za grillem stanęła niezawodna Justyna Słupska-Kartaczowska, która wjechała na grubo ze szparagami, świetną makrelą, genialną kaczką i tostem z boczniakami z moich snów. Zobaczcie zresztą sami jak to wygląda. Dobrze wygląda, dobrze smakuje, a wino pięknie uzupełnia tę atmosferę. Siłą Żar Wino jest to, że jadąc na kolejne odsłony eventu nie spotkacie tego samego menu, a zawsze szefowie kuchni mogą Was czymś zaskoczyć. Już czekam na kolejne edycje, a tych jeszcze w sezonie szykuje się kilka.

Shrimp House Wojnów

Ostatni raz w okolicach Shrimp House na Strachocińskiej byłem pewnie rok wcześniej i przyjeżdżając tu w maju przeżyłem niemały szok. Toż to na Wojnowie powstało małe miasteczko ze Shrimpem w roli głównej oraz Małą Czarną dla smacznego kawowego uzupełnienia. Zaniedbany wcześniej teren zyskał sporo blasku. Obite drewnem dwa duże lokale robią świetne wrażenie, są nowoczesne, a pomiędzy nimi znaleźć można skąpany w słońcu ogród z dużą ilością zieleni. Ta część miasta zasługiwała na takie miejsce i dobrze, że powstało. Dla samych właścicieli pewnie także, ponieważ ogrom nowych inwestycji w okolicy powala, a nie idzie za nim rozwój gastronomii. Aha, tak, korki w dalszym ciągu mają się dobrze.

Dobrze ma się też kuchnia Shrimpa z klasyczną tempurą, ale moim celem było przede wszystkim zjedzenie żeberek, które to weszły do menu krewetkowego konceptu, a mają być numerem popisowym kolejnego, jaki powstanie tuż obok. Wisi już nawet szyld – RUSHT ma specjalizować się w mięsach ze smokera i jeśli będą one na poziomie tego żeberka, mam dobre przeczucia. Soczyste, dymne, z lekko słodkim sosem, idealnie oddzielające się od kostki mięso. Niewiele więcej trzeba do pełni szczęścia. Jeśli mieszkacie po tej stronie miasta, korzystajcie do woli.

Lunch w IDA kuchnia i wino

Po kilku wcześniejszych nieudanych podejściach do tematu, zawziąłem się i postanowiłem, że przygotuję dla Was zestawienie najlepszych opcji lunchowych we Wrocławiu. Gdzie więc zjeść najlepszy lunch we Wrocławiu? Tego jeszcze nie wiem, ale poszukiwania trwają. Postaram się Wam tu regularnie przedstawiać efekty. Na pierwszy ogień IDA kuchnia i wino z ulicy Łaziennej, gdzie odpowiadający za kuchnię m.in. Rafał Borys i Małgorzata Karkocha robią bardzo smaczne rzeczy za 36 zł.

W tej cenie otrzymujemy trzy dania – zupę, danie główne oraz deser. Pierwsza sprawa – piękne podanie, a przy tym zachowanie klimatu klasycznych polskich obiadków w cudownych wnętrzach restauracji znajdującej się tuż obok lokalu po legendarnym klubie jazzowym Rura. Krem ze szparagami, mielony z puree i truskawkowy koktajl. Wszystko bardzo udane, szybko podane i z wielką przyjemnością zjedzone. O takie lunche chodzi!

Śniadanie w Pasibusie

Hej, wupeka, sprawdź śniadania w Pasibusie! Dostałem sporo takich wiadomości i choć raczej standardowo wybieram inne opcje na poranny posiłek – bardziej tradycyjne, że tak powiem, skusiłem się będąc akurat w Gigi po jakieś słodkości. Pasibus na Gaju przynajmniej z rana nie straszy tłumami, można nawet usiąść przy kompie i popracować.

Co ze śniadaniami? Są takie trochę… makdonaldowe. Bułka, fryty, kawa do tego. Trzeba jednak przyznać, że moja opcja – Boczuś w cenie 16,99 zł z dużą kawą to propozycja bardzo przyzwoita. Mięciutka bułka, jajka w formie omletu wewnątrz, chrupiący boczek i pieczarki. Nie są to kulinarne wyżyny, raczej streetfood w niezłym wydaniu. Jeśli lubicie śniadania w Maku – ja nie i w ogóle nie odwiedzam tego miejsca – to jest to ciekawa propozycja dla Was. Smacznego.

Lodowa mapa Wrocławia

Jestem już na ostatniej prostej, aby zakończyć tworzenie rankingu najlepszych lodów we Wrocławiu. Przemierzam drogę od jednej lodziarni do drugiej na hulajnodze Funscooter F10X, która stała się moim najlepszym przyjacielem letnich podróży po mieście. Mocno zalecam, zwłaszcza śmigając obok stojących w korku aut i choć trochę odciążając domowym budżet, nadwyrężany wcześniej przez spore ilości złotówek wrzucanych do parkometrów. Ale, ale, o lodach miało być! Najpierw trafiłem do Przełam Lody przy remontowanym Moście Zwierzynieckim. Kolejki są tutaj normą, ale jakoś udało mi się trafić na taką liczącą może 4-5 osób. Szybko poszło, a mango i śmietanka to chyba najlepsze połączenie w ich wykonaniu. Punkt drugi – Baroli na Kuźniczej i pełna smaku truskawka, orzeźwiająca w moim mniemaniu najlepiej, na równi z sorbetem cytrynowym. Czy oba miejsca trafią do zestawienia najlepszych? O tym już niebawem.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 4 Votes
1

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments