Kuchnia bawarska we Wrocławiu? Ten rodzaj jedzenia właściwie nigdy nie miał reprezentanta w stolicy Dolnego Śląska. Czy restauracja Nienażarty pod nasypem na Bogusławskiego otworzy nowy rozdział tutejszej gastronomii? Sprawdzamy!
Gdzie? Bogusławskiego 35
Wyświetl ten post na Instagramie
MIEJSCE
Lokale pod nasypem na Bogusławskiego to najbardziej rozchwytywane kąski gastronomicznego tortu we Wrocławiu. Niestety właściwie niedostępne, a ich obecność na wolnym rynku praktycznie się nie zdarza. Jakimś jednak cudem właściciele nieodległego Semafora weszli w posiadanie kolejnego nasypowego przęsła i otworzyli w nim restaurację. Początkowo miał to być pasta bar, ale na pewnym etapie plany się pozmieniały i od marca pod numerem 35 możemy zjeść bawarskie smaki w restauracji Nienażarty.
Wnętrze zagospodarowano bardzo ciekawie jak na nasypowe warunki, ponieważ rzadko spotkać można knajpki z otwartą kuchnią na jednej ze ścian lokalu. Wyszło to jednak lepiej, niż dobrze. Pośrodku mieści się jeden długi na całą restaurację stół, na drugiej ścianie mniejsze, kameralne dwuosobowe stoliki, a ogromne lustro na samym końcu stwarza złudzenie powiększające powierzchnię lokalu.

MENU
Dywagacje na temat bawarskości tych dań trwać będą pewnie w nieskończoność. Moje doświadczenia z niemieckimi i bawarskimi smakami są takie, że w totalnie randomowych knajpkach jest źle lub bardzo źle, więc przed ekipą Nienażartego stało solidne wyzwanie, aby stworzyć coś bawarskiego ze smakiem i klasą. W menu do czynienia mamy z dość luźnym podejściem do niektórych potraw, więc puryści mogą się czepiać braku soli na preclach, rodzaju użytej kiełbasy czy obecności jajka na sznyclu. Sam zamysł wygląda jednak konkretnie, ma swój styl, a niemieckie korzenie Wrocławia – oczywiście nie bawarskie – niewątpliwie są ważnym elementem tej jedzeniowej idei.
Jak Bawaria, to i piwo. Niemieckie klasyki stanowią tu podstawę – Paulaner, Herrnbrau czy Augustiner. W karcie jest golonka, kartoflana sałatka, sznycel czy tatar. Pojawiają się również kanapki w bułkach preclowych, ale one akurat nie stanowiły obiektu mojego pożądania. Jedzmy!
JEDZENIE
Na początek zamawiamy przystawki w postaci białej kiełbasy, precli z sosem serowym i kartoffelsalat. Weisswurst mit brezeln (25 zł) to podana w ciekawy, mało restauracyjny sposób biała kiełbasa z czosnkiem niedźwiedzim, która wprowadza od samego początku bardzo przyjemny nastrój. To raczej taka kiełba w polskim stylu, dość grubo mielona, super mięsna, z lekkim posmakiem czosnku. Ekstra rzecz! Brezeln mit dips (22 zł) to po prostu dwa słodkawe precle podane z sosem serowym, który trochę idzie w serowość znaną z gotowych sosów, więc raczej jego fanem akurat nie zostanę. Natomiast ciepłe, miękkie, pachnące precle to mocna strona Nienażartego.

Na dokładkę, a raczej jako dodatek do powyższych, Kartoffelsalat (27 zł). Mega duża micha z kartoflaną sałatką pełną majonezowo-jogurtowego, nieprzesadnie ciężkiego sosu. Polubiliśmy się z nią od pierwszego widzenia. Chrupiący boczek, ziemniak, cebula, zioła, a dla uzupełnienia całej gamy smaków jeszcze kiszony ogórek. Można się zajadać!

Po niezłym początku nie spodziewałem się, że nadchodzące po jakimś dłuższym czasie dwa dania główne narobią tyle zamieszania. Uspokoję od razu, pozytywnego zamieszania. Grosses Schweineschnitzel (45 zł) to gargantuicznie ogromna porcja rozbitego cieniutko panierowanego kotleta. Samo mięso schowane w bardzo chrupiącej, niezbyt grubej panierce, obficie posypane szczypiorkiem, ale to co najlepsze, największe uderzenie umami, skrywa się pod spodem. Oto ciapkapusta – dawno niewidziana w lokalnej gastronomii, rozbija bank. Miks ziemniaczanego puree z kapustą i boczkiem to genialny dodatek – kwaśny, wyrazisty, gładki, tłuściutki. Brawo, brawo.
Na koniec nie mogło zabraknąć golonki. Schweinsaxe mit gebratene kohl (60 zł) to absolutnie gigantyczna porcja, do której na luzie zasiąść mogą dwie osoby. Na początek składam pokłony za oryginalne, rzadko spotykane kluseczki ziemniaczane z boczkiem. Bardzo udany dodatek. Golonkę okleja gęsty, ciemnobrązowy sos czy też glazura z ciemnej pszenicy z ogromnym ładunkiem smaku. Jakby mało było smakowych uniesień, w towarzystwie super delikatnego, acz oczywiście tłuściutkiego mięsa pojawia gościmy na talerzu pikantną zasmażaną kapustę.


PODSUMOWANIE
Choć nigdy nie zestawiłbym nazwy i wnętrza tego lokalu z bawarskimi smakami, Nienażarty broni się jedzeniem. I tak, jeśli ktoś pisze o kuchni bawarskiej, chciałoby się czegoś totalnie zbliżonego do oryginału, natomiast w tym przypadku po prostu wygrywa smak. Sznycel, golonka, katoffelsalat czy kiełbasa to wybory, nad którymi właściwie nie ma się co zastanawiać. Cieszy kolejne ciekawe miejsce pod nasypem, który powolutku staje się drugim po okolicach Rynku najważniejszym centrum kulinarnym we Wrocławiu. Ja zostawiam okejkę i zapraszam do stołu.
Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie


Pod numerem 35? Twoje zdjęcie pokazuje numer 31. Pod numerem 35 jest U Gruzina.