Sawara Gyros – tam, gdzie goście są zawsze


Wrocław przez ostatnią dekadę zmienił się nie do poznania, wrocławska gastronomia w przeciągu pięciu lat z brzydkiego kaczątka wyrosła na piękną damę, ale są rzeczy, które nigdy się nie zmienią, choćby chcieli tego politycy, blogierzy i opinia publiczna. Już chyba zawsze będziemy robić kilka kółek, żeby znaleźć jedno miejsce parkingowe w okolicach Rynku, Pan Witek w nieskończoność będzie wypiekał tosty, a wizyt w Sawarze na Ślicznej nie odpuszczą sobie mieszkańcy okolicznych osiedli.

Od dawna moje preferencje bliższe są Dinette czy Taszce lub choćby klimatowi Browaru Stu Mostów, aniżeli kebabom, o Maku nie wspominając, bo do tego miejsca po prostu nie chadzam od lat i już nigdy nie zawitam. Nie oznacza to, po pierwsze, że śmieję się z kogoś jadającego w takich miejscach i po drugie, sam w nich nie jadam.

Sawara Gyros to jedno z miejsc funkcjonujących od lat, które skutecznie opierają się wszelkim modom. Mało tego, tutaj nikogo nie interesuje, jakie trendy nadchodzą, bo klientów im nie brak. Tak jak w bliźniaczej Petrze, tak i tutaj drzwi właściwie się nie zamykają, ludzie dosiadają się do wolnych miejsc przy stolikach, a z głośników co i rusz słychać głośne nawoływanie kolejnych numerków niczym w rasowej nadmorskiej smażalni przy plaży.

Co stoi za sukcesem tego miejsca? Na pewno nie marketing, którym można w pewnym sensie wytłumaczyć kolejki ustawiające się do sieciowych barów z hamburgerami. Menu obejmuje kilka opcji, ale jest jedna podstawowa wersja – gyros z kurczaka opiekany na znanym z kebabowni piecyku. Ciągły przemiał sprawia, że na pewno jest świeżo, o jakości może nie rozmawiajmy, bo pewnie nie chcielibyśmy znać pochodzenia tegoż drobiu.

Mały zestaw za 11 zł,. duży za 18 zł, hummus 6 zł, herbata gratis. Płacimy, pobieramy numerek, siadamy do stołu, ale nie zdążamy nawet usiąść, kiedy słychać wołanie numeru 30. Talerz upakowany jest wzdłuż, wszerz i do góry – frytki, na to skrawki ścinanego chwilę wcześniej mięsa, mieszanka sosów i chrupiąca, świeża surówka z białej kapusty. Porcja na spokojnie starczyłaby do wykarmienia przynajmniej dwóch dorosłych osób. Mięso soczyste, choć nieco przesolone, a na dodatek zalane sosami. Wolałbym jednak, żeby sos znajdował się w pojemniku obok. Niezwykle kremowy, choć przesadnie tahinowy jest hummus. Gładki, z odrobiną oliwy i czerwonej papryki. Brakło tu kuminu i cytryny, ale umówmy się, za 6 zł to jest naprawdę przyzwoite.

Traktując to oczywiście z lekkim przymrużeniem oka i bez nadmiernej powagi, trzeba sobie jasno powiedzieć – duża część Polaków jada w takich miejscach codziennie. I oczywiście nie zabieram prawa do tego, pozwólmy każdemu robić na co ma ochotę, ale zastanówmy się, w jakim punkcie jest edukacja żywieniowa w Polsce, skoro wiele fajnych restauracji z daniami w podobnej cenie, stoi pustych. Szacunek dla właścicieli, że podchodzą do tematu uczciwie, a poza tym doskonale wpasowują się w gusta większości Polaków – ma być dużo i jest, ma być sycąco i jest, ma być nieskomplikowanie i jest, jest kurczak i jest, ma być niedrogo i tak właśnie jest. 

Sawara Gyros

Śliczna 7a/2

FB

Total 33 Votes
7

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments