RAGU – kiedy jedzenie sprawia radość


Jeśli ktoś pyta mnie o mój TOP 5 nie tyle najlepszych, co ulubionych restauracji we Wrocławiu, RAGU wymieniam bez żadnych wątpliwości. Czy da się napisać o tym miejscu coś więcej, niż zrobiłem to raz i drugi? Pewnie, że się da i zamierzam to właśnie uczynić, bo to miejsce wyjątkowe i absolutnie niepowtarzalne, choć przecież specjalizujące się w makaronach. Podobnie jak jakiś tysiąc innych knajpek w tym kraju. Wiadomym jest jednak, że można robić makarony i makarony, można wykombinować do nich składniki i składniki, a z tych składników skomponować coś, co ze sobą gra lub nie. 

Któregoś dnia zadzwonili do mnie przyjaciele z Niemiec, że przyjadą na kilka dni w środku tygodnia i chcieliby ogarnąć spotkanie ze wszystkimi znajomymi ze stolicy Dolnego Śląska w jednej chwili, żeby mieć spokojnie sumienie. Padło pytanie – gdzie? Pomyślałem, pokombinowałem i nie chciało wyjść inaczej, niż właśnie RAGU, a to ze względu na sporo miejsca, względnie niezły dojazd, no i przede wszystkim sprawdzone jedzenie.

Było nas sporo, udało się więc spróbować dużej ilości makaronów z karty standardowej oraz z tablicy. Jako że bób jest moją największą zieloną miłością życia, bez wahania i zbędnego zastanawiania wybrałem ręcznie klejone tortellini z tym właśnie warzywem. Cudnie lekkie pierożki, bób w formie farszu i dodatku, emulsja z masła, lekko pikantny chrzan, groszek cukrowy i najbardziej intrygujące kwiaty kopru oraz koperek. Rach, ciach, ciach, można zamykać. Takie to było dobre. Ślę głębokie pokłony i całuję rączki, pyszne.

Tagliatelle ragu (33 zł) z pancettą, wieprzową karkówką i antrykotem, podlane bulionem z pieczonego kurczaka, to hit sam w sobie. Intensywnie mięsny sos z pomidorowym akcentem i parmezanem u góry stanowi kwintesencję teoretycznej prostoty i wykorzystania ledwie kilku składników. Teoretycznej, bo przygotowanie tak esencjonalnego ragu zajmuje na pewno sporo czasu. 

Ravioli z pieczonym batatem (28 zł) zostały zamówione z myślą o dzieciach, ale te nie wyrażały tego dnia większej chęci do spożywania czegokolwiek, więc konieczność ich zjedzenia została scedowana na mnie. O ile bardzo pasuje mi ich słonecznie żółty, intensywny kolor, a także połączenie batatów z habanero i kolendrą, tak na dłuższą metę ich słodycz potrafi zmęczyć. Najzwyklejsze paccheri z sosem pomidorowym (18 zł) to klasyka, jaką nie pogardzi nikt. Czosnek, pomidory, oliwa, bazylia i parmezan. Nie może nie smakować. Rigatoni ventricina (27 zł) nieco rozgrzewa na samym początku za sprawą papryczek i kiełbasy, aby po chwili załagodzić smak za pomocą pomidorów i pietruszki. Znika z talerza ekspresowo, a na twarzach pojawia się lekki żal, że to już koniec. 

Dzień wygrała znajoma, zamawiając tagliatelle truflowe w miejsce gnocchi z tymi samymi dodatkami. Puder trufli to puder z trufli, których aromat uniósł się po całym stole w chwile po dostarczeniu talerza przez pana kelnera. Do tego palone masło, a jak wiadomo, wszystko co z masłem smakuje wybornie. Wszystko co z palonym masłem, smakuje podwójnie wybornie. Na dokładkę szczypiorek, suszone pomidory, parmezan i śmietana. Amen, pyszne. Jakby wszystkim było mało, na koniec na stolik wjechał deser. Brownie, duszone jeżyny, sorbet jeżynowy i mascarpone z nutellą. Wiecie, rozumiecie. Idealnie zbalansowane ciasto pomiędzy mokrym i twardym, lekki kwasek, spora słodycz i więcej nie trzeba. Można się rozejść.

W sumie nie chciałem, żeby tak wyszło, a po raz kolejny podrzucam laurkę na temat RAGU. Zwyczajnie nie potrafię inaczej, bo uwielbiam to miejsce, kocham makaron, ogromnie cenię sobie zaangażowanie całej ekipy w proces powstawania kolejnych potraw. Po każdym talerzu widać, że nie ma w nim przypadku, a nadrzędnym marzeniem zespołu RAGU jest dostarczanie radości swoim gościom. Ja kolejny raz wyszedłem uszczęśliwiony, za co niezmiernie dziękuję.

RAGU Pracownia makaronu

Sienkiewicza 34 a

FB

Total 32 Votes
9

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments