Jakiś czas temu mieliśmy definitywnie zrezygnować z używania kuponów na jedzenie z Groupona. Jednak zdarza się, że coś podkusi mnie i kupię bon do wykorzystania w jednej z nieznanych dotąd restauracji czy barze. Tym razem wykupiłem od razu dwa kupony do City Cafe, a więc kawiarni na ul. Ofiar Oświęcimskich, w bezpośrednim pobliżu Rynku. Pierwszy, za 19,99 zł na ciabattę lub omlet oraz zupę dnia dla dwóch osób, drugi w cenie 21,99 zł na dwa dowolne makarony. Pomimo niezbyt dobrych wspomnień z ostatnich grouponowych przygód, jeszcze raz dałem się skusić i, razem z żoną skorzystaliśmy z kuponów.
Jako że na kuponie widniała informacja o koniecznej rezerwacji, zadzwoniliśmy wcześniej, aby się umówić. Dzwoniliśmy jednego dnia, drugiego, ale słuchawki nikt nie podnosił. Udaliśmy się więc w niedzielne przedpołudnie zjeść śniadanie, ale natrafiliśmy na spory opór. Kiedy weszliśmy do środka okazało się, że pani kelnerka odkurzała, ale nie miała zamiaru przejmować się wejściem klientów i kontynuowała swoją czynność, mimo że minęło już sporo czasu od otwarcia. Kiedy jednak spróbowałem w końcu coś powiedzieć, kelnerka z miną mówiącą „po co tu przyszliście?!” wyłączyła odkurzacz, żeby zakomunikować, że i tak nie możemy skorzystać tego dnia z kuponu, ponieważ… nie dokonaliśmy wcześniej rezerwacji. Żeby była jasność – w lokalu, poza nami, nie było nikogo. Nie należę jednak do osób, które szybko odpuszczają, więc zacząłem podpytywać obrażoną na cały świat kelnerkę dlaczego. Sensownej odpowiedzi nie usłyszałem, usiadłem do stolika i poprosiłem o kartę. Po zakończeniu odkurzania, pani podeszła do nas, rzuciła menu i oświadczyła z łaską, że ewentualnie możemy wykorzystać nasz bon, ale i tak nie ma Ciabatt, a zupa nie została jeszcze ugotowana, więc zostają nam do wyboru omlety. Paradoks na paradoksie, ale przyszliśmy z myślą o omletach, więc zamówiliśmy po jednym, podarowaliśmy sobie zupy i w tej niezwykle miłej atmosferze czekaliśmy na śniadanie.
Schludne menu wręcz zachęca do składania zamówień.
Żona wybrała omleta greckiego, ja zdecydowałem się na wersję z szynką. Potrawy z menu przygotowywane są w dość prowizorycznej, znajdującej się na widoku kuchni, która – jeśli dobrze pamiętam – składa się z jednej płyty elektrycznej.
Omlety zawitały na nasz stolik po niespełna dziesięciu minutach.
O ile do jakości obsługi mogłem od początku mieć sporo zastrzeżeń, tak co do smaku śniadania właściwie wszystko było ok. Może zmieniłbym nieco sposób podania kromeczki – jednej – chleba. Lepiej wyglądałoby, gdyby dołączono do niej masełko albo sam chleb był delikatnie zgrillowany. Ogólnie jednak, o takie śniadanie nam chodziło. Omlet był przypieczony z zewnątrz i nie do końca ścięty w środku, dodatki świeże, fajnie wkomponowane w jajka, a całość posypano jeszcze startym żółtym serem. Zwłaszcza Omlet Grecki był mocno wypchany i sycący. Fajne śniadanie w niezwykle klimatycznym miejscu. City Cafe znajduje się zaraz przy Rynku, ale do uliczki, przy której jest położony lokal nie dociera gwar, jest spokojnie, a w słoneczny dzień można usiąść na ogródku.
Żeby jednak nie było za fajnie, na koniec otrzymaliśmy jeszcze jedną wpadkę obsługi. Powiecie, że się czepiam, ale to jedna z tych rzeczy, które niezwykle mnie wkurzają. Kiedy przyszło do zapłacenia za napoje, otrzymałem informację, że terminal jest nieczynny, więc płatność może nastąpić tylko gotówką. W moim portfelu znajdowały się tylko plastikowe karty, na szczęście żona wyskubała kilka złotych i udało się zapłacić. O takich awariach wypadałoby wspomnieć na wejściu lub wywiesić informację na drzwiach.
Z mieszanymi uczuciami pojechaliśmy do City Cafe w tygodniu, zrealizować drugi kupon, tym razem na makarony. Przy tej okazji nie było problemu z rezerwacją, ktoś podniósł telefon i mogliśmy wpadać.
Swoją drogą, ciężko zrozumieć o co chodzi właścicielom lokali, którzy ograniczają liczbę przyjmowanych danego dnia osób z kuponami do określonej wielkości. Czy chodzi o to, aby przygotować tym klientom mniejsze, mniej wartościowe porcje?
Menu City Cafe znajdziecie tutaj.
Za drugim razem obsługiwał nas kto inny i zdecydowanie miał lepszy dzień, niż koleżanka poprzednio. Kelner z chęcią doradził i opowiedział o dostępnych makaronach i przystał bez problemu na małe zmiany. Ostatecznie zamówiliśmy dość standardowo – spaghetti w sosie pomidorowym oraz penne z kurczakiem w sosie śmietanowym.
Podczas oczekiwania można przyglądać się procesowi przygotowywania makaronu lub na przykład przeglądnąć jeden z kilku dostępnych świeżych tytułów prasowych. Niecałe 10 minut i przed nami lądują makarony. Na początek penne.
Zdecydowanie nie spodziewałem się wielkiego szału, zdając sobie sprawę, że nie trafiliśmy do restauracji specjalizującej się we włoskiej kuchni, a jedynie kawiarni, w której przy okazji wypicia kawy, można zjeść szybki obiad lub śniadanie. Makaron został przyrządzony szybko, m.in. dlatego, że był już wcześniej ugotowany i tylko dodano go do śmietanowego sosu. Nie było to nic specjalnego, kawałki kurczaka trochę za duże, ale nie było też dramatu. Porcja spora, choć w pewnym momencie za sucha, ponieważ sosu było jak na lekarstwo. Jak się jednak miało okazać, penne było tą jaśniejszą stroną zamówienia z tego dnia.
Spaghetti było posklejane, nikt nie zadał sobie specjalnego trudu, aby całą porcję dokładnie obtoczyć w sosie. Smak sosu pomidorowego? Nijaki. Rozgniecione pomidory z puszki, troszkę cebuli,czosnku i tarty ser żółty na górze. Makaron rozgotowany, właściwie to niezdatny do jedzenia. Teoretycznie najłatwiejsza pozycja w karcie, a najbardziej zepsuta.
Część winy za taką, w sumie kiepską przygodę z City Cafe biorę na siebie. Skusiłem się na kupon z Groupona do nieznanego wcześniej miejsca, łamiąc swoje wcześniejsze przyzwyczajenia. Osoba, która obsługiwała nas pierwszego dnia powinna chyba zastanowić się czy chce pracować w gastronomii. Śniadanie wyszło na plus, makarony nie tyle zawiodły, bo wielkich oczekiwań wobec nich nie mieliśmy, ale był po prostu słabe, a obsługę i podejście do klienta pomińmy milczeniem. Po takich przygodach następnym razem wybiorę raczej inne miejsce, w którym można zjeść śniadanie, o makaronach nie wspominając.
City Cafe
ul. Ofiar Oświęcimskich 19











