9.6 C
Wrocław
środa, 28 września, 2022

La Fattoria, czyli restauracja widmo

Paweł Krzywonosiuk

Idąc za sugestiami naszych czytelników, postanowiłem wybrać się do niewielkiego lokalu przy Powstańców Śląskich, w którym można podobno całkiem nieźle zadowolić swoje kubki smakowe. Z nazwy wywnioskować można było, że znajdziemy tam typowo włoskie smaki. Akurat miałem ochotę na coś z południa, więc to miejsce wydawało mi się świetnym pomysłem na piątkowy obiad.

Wybieram się i dopiero po chwili udaje mi się znaleźć restaurację La Fattoria. Znajduje się ona na poziomie parkingu podziemnego i ciężko zorientować się, gdzie dokładnie wejść. Na szczęście udało się, a po wejściu przeżywam lekkie zaskoczenie. Miejsca jest mało, co oczywiście ma także swój urok – zdawać się mogło, że przypomina to malutkie knajpki w Rzymie, gdzie miejsca jest jak na lekarstwo, a starsi Włosi popijają espresso i narzekają na politykę. No nic, pierwsze koty za płoty, więc podchodzę do kelnerki, żeby dowiedzieć się, co ciekawego można tu zjeść. Poza wiszącą tablicą z makaronami jest jeszcze karta, w której – co ciekawe – chyba nie wszystkie pozycje z tablicy zostały uwzględnione. Po szybkim przejrzeniu menu, decyduję się rozbić tę relację na dwie części, w której sprawdzę dwa tradycyjne włoskie dania – raz zamawiam pizzę, a przy kolejnej okazji makaron.

IMG_3599 IMG_3601 IMG_3609

Mój wybór pada na pizzę Diavola. Pani kelnerka jeszcze dopytuje, czy chcę jej ostrzejszą wersję z dodatkowymi świeżymi papryczkami chili. Decyduję się na nią, a taka niespodzianka jest naprawdę miła. Po chwili czekało mnie jednak coś jeszcze lepszego. Spostrzegam leżący obok na ladzie szklany bukłak z winem i z ciekawości podejmuję rozmowę na jego temat. Okazuje się, że jest to domowe winko, chociaż nie dowiedziałem się przez kogo wyprodukowane. Zaproponowano mi jego przetestowanie, na co chętnie się zgodziłem.

IMG_3603

Siadam do stolika i próbuję przyniesionego mi w kieliszku wina. Od razu czuć zupełnie inny smak od standardowych win ze sklepu, ale jest naprawdę przyjemny. Wino jest mocno owocowe, z całkiem intensywnym aromatem. Dobrze uprzyjemnia mi czas oczekiwania na pizzę, która po zaledwie 10 minutach trafia na mój stolik.

IMG_3604 IMG_3606 IMG_3607

Pierwsze wrażenie jest naprawdę świetne. Warto wspomnieć, że nic nie jeszcze tego dnia nie jadłem, więc mój żołądek bardzo mocno nawoływał do rozpoczęcia konsumpcji. Biorę pierwszy kawałek i widzę, że pizza jest upieczona na tradycyjnie cienkim cieście, chociaż nie tak cienkim jak w chociażby Piecu na Szewskiej. W smaku genialna. Duża ilość sera, czyli tak jak lubię, który wspaniale współgra z ostrą włoską kiełbasą, a chili dopełnia całość.

Pizza, mimo że nie była ogromna, ale okazała się naprawdę sycąca i po ostatnim kawałku poczułem się nasycony, no i smakowo spełniony, bo to jedna ze smaczniejszych pizz w moim życiu. Pod koniec jedzenia z kuchni wyszedł sam szef – rodowity Włoch – i zapytał, czy mi smakowało. Prosty gest, a przyjemny. Dobry prognostyk na przyszłą wizytę. Skończyłem więc wino i podszedłem do kasy, żeby zapłacić za zamówienie. Okazuje się, że czeka mnie jednak kolejna niespodzianka. Otóż przede mną zostaje postawiony malutki talerzyk, a na nim kiść winogron i dwa (zapewne, bo takie stały na ladzie) alpejskie mleczka. Szczerze mnie to zaskoczyło, ale pani mi szybko wyjaśniła, że jest to typowy zwyczaj z Włoch, więc oni go tutaj podtrzymują. Niestety nie mogłem zjeść winogron, ale dwa kawałki słodkości naprawdę umiliły mi dzień. Podchodzę w końcu do kasy z zamiarem płatności za zamówienie i znowu jestem zaskoczony. Czym? Ceną. Spodziewałem się, że taka pizza będzie kosztować w okolicy 20-22 zł, a pani poprosiła o zaledwie 12 zł. Po czymś takim wiedziałem już, że muszę przyjść ponownie i spróbować więcej.

IMG_3608

Jak zapowiedziałem, tak zrobiłem. Ponowne odwiedziny w tym lokalu były jednak nieco inne, co oczywiście nie oznacza, że nieprzyjemne. W czasie poprzedniej wizyty lokal był pusty przez cały czas, teraz zastałem w środku grupkę Włochów. Tym razem ponownie podszedłem do lady, aby zapoznać się z menu. Potrzebowałem trochę czasu do namysłu, bo makaronów do wyboru jest o wiele więcej niż pizz. Usiadłem więc przy stoliku i poszukałem czegoś dla siebie.

Miałem lekkie trudności z wybraniem, bo oczy chciałyby zjeść prawie wszystko, ale ostatecznie decyduję się na – wybaczcie, że nie podam oryginalnego włoskiego zapisu z menu – makaron penne z ostrą włoską kiełbasą, śmietaną i parmezanem. Podpytałem także, czy mógłbym otrzymać jeszcze kieliszek tego pysznego domowego wina, bo zauważyłem, że powoli się kończy. Kelnerka poinformowała mnie, że mogę i dołoży mi do zamówienia. Wspaniale. Popijając wino, czekam na makaron, którego nie jadłem od bardzo dawna. Tym razem zaskakuje mnie szybkość przyrządzenia dania, bo jestem pewny, że nie minęło więcej niż pięć, może sześć minut od złożenia przeze mnie zamówienia, do wylądowania przede mną dużego talerza z pysznie pachnącym makaronem.

IMG_3621

Wyglądał tak smakowicie, że zapomniałem od początku go sfotografować i dopiero po chwili sobie o tym przypomniałem. Porcja była naprawdę solidna, makaron perfekcyjnie ugotowany, a danie genialne w swej prostocie. Ostra kiełbasa dodawała wyrazistości, a danie komponowało się naprawdę idealnie. Ponownie jego wielkość wystarczyła do zaspokojenia głodu na dobre parę godzin. Skończyłem jeść, ale tym razem nie podano mi słodkiego deseru jak poprzednio, choć było to spowodowane faktem, że kelnerka była po prostu mocno zajęta. Nie przeszkadzało mi to jednak w żadnym wypadku, bo zjadłem naprawdę smaczny obiad i stałem się nowym stałym klientem tej restauracji.

Podsumowując, chciałbym przekazać, że w La Fattori każdy miłośnik włoskiego jedzenia znajdzie swój raj. Jedzenie przygotowywane jest tutaj przez rodowitego Włocha i serwowane na niezwykle wysokim poziomie. Przede wszystkim jest ono smaczne, a na dodatek niedrogie. W środku panuje miła, domowa atmosfera. Jest to miejsce dla każdego, w którym można na chwilę odpocząć od zgiełku dużego miasta i przy lampce domowego wina zjeść coś, co pachnie Kalabrią. Polecam – zwłaszcza jesienią.

La Fattoria

ul. Powstańców Śląskich 62

Total 14 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

11 KOMENTARZE

  1. Samo miejsce w pierwszej chwili odstrasza swoim wystrojem, te dziwne ozdoby, jakie sztuczne kury, kiczowate obrazy, każdy stół i krzesło inny, itp. Ale jak się spróbuje jedzenia, to człowiek przestaje zwracać uwagę na takie rzeczy:) Plus Włoch kucharz drący się za ścianą w kuchni na cały regulator, śpiewający jakieś rzewne piosenki i miła Pani obsługująca gości (żona tego Włocha), która dobrze doradzi co zjeść. A przy stoliku obok ich dziecko sobie coś tam rysuje. Człowiek się czuje, jakby przyszedł do kogoś do domu, a nie do knajpki.
    Trafić do nich jest dość ciężko i nigdzie się nie reklamują. Ale, z tego co się dowiedziałem, to na brak klientów nie narzekają. Dobrze sobie wziąć numer telefonu do nich i zadzwonić wcześniej, czy otwarte, bo czasem jadą gotować gdzie indziej i nie otwierają lokalu.

  2. byłem, sprawdziłem, polecam choć spory ruch i na wolny stolik trzeba było czekać (pary po nas też czekały i po 15 minut)

  3. Też polecam ten lokal!! To jedeno z moich ulubionych miejsc na szybki smaczny posiłek. Z tego co się dowiedziałem to nie zamykają tylko przenoszą się z końcem roku. Jak ktoś ma info gdzie bedę wdzięczny za wpis.

  4. La Fattoria została przeniesiona do piwiarni Warka na Świdnickiej- dostaje się dwa menu: jedno warkowe a drugie la fattorii.

  5. Na Powstańców dalej jest La Fattoria, może wrócili tam? Ale ceny od czasu recenzji strasznie wzrosły, za Carbonarę było 18 zł, za Diavolę ponad 20. Mimo że ja i koleżanka byłyśmy jedynymi osobami w lokalu, nie dostałyśmy czekoladki i winogron. Makaron jak dla mnie za twardy, choć lubię al dente! Cóż… raczej tam nie wrócimy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły