3.8 C
Wrocław
środa, 24 kwietnia, 2024

Słowianka – z tęsknoty za Ukrainą

Według różnych wyliczeń we Wrocławiu swoje tymczasowe miejsce na ziemi znalazło już nawet ponad 50 tysięcy Ukraińców, wykonujących najróżniejsze zawody – od kasjera w markecie, poprzez kurierów, na kelnerach w restauracjach kończąc. Zestawiając to razem z powojenną historią naszego miasta, aż dziw bierze, że dotychczas kuchnię ukraińską można było spotkać jedynie w świetnej Kozackiej Chatce, Hortycy i Kresie. Popyt na tego typu kuchnię, jakby nie było, bardzo bliską tej naszej, jest spory, więc spodziewam się niebawem wysypu podobnych przybytków. Początek zrobiła restauracja, a raczej bar Słowianka, który znalazł swoje miejsce na Jedności Narodowej w lokalu po barze A nuż widelec.

IMG_9261

Na Słowiankę trafiłem przypadkowo, przejeżdżając obok autem. Moje zainteresowanie wzbudziła zmieniona witryna, na której pojawiła się nowa nazwa z informacją o podawanej tutaj kuchni ukraińskiej, a że to zdecydowanie jedne z moich ulubionych smaków, nie zwlekałem i zawitałem dwa dni z rzędu.

Wnętrze nie uległo drastycznym zmianom, stoliki pozostały na swoich miejscach, a jedynie dotychczasowy bar zyskał nowe oblicze, a dokładnie bemary, gdzie znajdują się niektóre z dostępnych potraw. I właśnie te bemary trochę rozczarowują mnie od samego początku. Kuchnia ukraińska w pierwszym momencie kojarzy się z domowymi smakami, a skoro domowymi, to przygotowywanymi na świeżo, nie zleżałymi. Swojsko wypadają także właściciele – prawdopodobnie ojciec z synem, nieco zagubieni, nie najlepiej radzący sobie z naszym językiem, ale w tym wszystkim niezwykle mili i pomocni, a także spragnieni feedbacku, co nieźle wróży.

Ok, a co zjecie w Słowiance? Jest klasyka, a więc pierogi, barszcz ukraiński, ale i panierowane serca kurze. W trakcie dwóch wizyt skosztowałem kilka pozycji z karty i wyrobiłem sobie zdanie na temat tego miejsca, ale o tym na koniec.

Najpierw barszcz ukraiński, będący niejako wyznacznikiem tego, czy ktoś gotuje tu ze smakiem. Zupa jest pożywna, aromatyczna, a przy tym jednak nieco mdła i niedoprawiona. Zwróćcie uwagę na to ostatnie słowo, bo to klucz do zrozumienia Słowianki. Coś tam świta, ciężko powiedzieć, że barszcz jest słaby, ale zupie brakuje pazura, wyłamania się z nieco zbyt warzywnego klimatu, jakiegoś słodko-ostrego przełamania.

Podobną wadę ma kapuśniak. Nie jest tak kwaśny, jak ten znany z naszych domów. Został ugotowany na świeżej kapuście, która nadaje charakterystycznego, lekko mulącego smaku. Kolejny wywar to zupa z frykadelkami – malutkimi kuleczkami z mięsa wieprzowego, zatopionymi w tymże kapuśniaku. Tutaj ze smakiem jest już zdecydowanie lepiej, bo i samo mięso stanowi niezłe uzupełnienie przeważających w aromacie warzyw.

IMG_9153 IMG_9174

Pierogi ruskie imponują przyjemnym, cieniutkim ciastem oraz farszem zdominowanym przez ziemniaki. Wygląda nieźle, smakowałoby także, ale brak pieprzu skutecznie przeszkadza w pozytywnym odbiorze dania. Pierogi z mięsem w formie pielmieni mają wszystko co potrzeba – odpowiednie ciasto, sporo mięsa wewnątrz i doprawienie.

IMG_9154

Kotlet po kijowsku podany został z bemarów, przez co sporo traci, bo nie jest tak miękki, jakby mógł być, co nie zmienia faktu, że całkiem przyzwoita pozycja. Zawinięta pierś z kurczaka z utartym masłem i pietruszką, usmażona w głębokim tłuszczu, podana z puree ziemniaczanym i surówką z buraczków tylko na pierwszy rzut oka wydaje się być niewielka. Tak naprawdę to danie, którym na pewno się najecie. Tylko te bemary…

IMG_9171

Świetne są gołąbki, podane nieco niechlujnie, ale bardzo aromatyczne, wyraziste, nie za suche i ze sporą ilością mięsa wieprzowego. Do zestawu dobrałem kluseczki kukurydziane z bryndzą – ciekawe, łączące w sobie słodkość i słoność, z delikatną panierką.

IMG_9259 IMG_9260

Z jednej strony bardzo podoba mi się pomysł tworzenia barów przez przyjezdnych z innych krajów, z tęsknoty za swoim krajem, ale chciałbym, aby poziom tego jedzenia był jednak wyższy. Proponuję wyrzucić bemary, nie bać się pieprzu i soli, a coś powinno z tego jeszcze być. Na ten moment to taka średniawka, ale coś czuję, że to nie ostatnie słowo powiedziane przez ukraińskich właścicieli.

ranking3

Słowianka

Jedności Narodowej 103

 

Total 23 Votes
5

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

3 KOMENTARZE

  1. Ja entuzjazmu do gołąbków nie podzielam i będę się długo zastanawiać zanim po raz drugi odwiedzę Słowiankę. A szkoda, bo po drodze, a kuchnia ukraińska w dobrym wydaniu trafia w mój gust. Ale jeśli kucharz/kucharka psuje jedno z prostszych dań, jakim są gołąbki, przez dodanie jakiejś paskudnej kostki rosołowej, to trudno oczekiwać, że w przypadku innych nie robi tego samego. Brrr, aż mnie trzepie na samo wspomnienie tego tłustego posmaku na podniebieniu, który utrzymywał się długo po jedzeniu. I nie, nie był to smalec:) A dodatkowo kapusta, mimo leżenia w bemarze była twarda, co jeszcze można by wybaczyć, gdyby tylko smak się bronił…

  2. Przepraszamy serdecznie. Zwolnilismy starych kucharzy( sami zauwazyli ze gotuja nie dobrze), pracuja nowe osoby z dobrym smakiem…Zapraszamy ponownie, zeby upewnic sie w naszym slowach 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły