fbpx
0.5 C
Wrocław
środa, 30 listopada, 2022

Trzy mgnienia z ulicy Zwycięskiej – Kameralna, Korean Chicken i Meatologia

Ulica Zwycięska we Wrocławiu od kilku lat słynie nie tylko ze względu na fakt dzierżenia miana najbardziej zakorkowanej na świecie, ale również z funkcjonującej tam gastronomii. Dobrej w większości gastronomii, tworzącej wszechstronny przekrój całego rynku kulinarnego. Ostatnio odwiedziłem trzy totalnie różne restauracje, o których napisałem kilka słów. Zapraszam.

Żartuje się, że gastronomia na Zwycięskiej ma się dobrze, ponieważ mieszkańcy tej okolicy po prostu wolą zostać na miejscu, niż wyjeżdżać do centrum, aby stać w długich korkach. Coś w tym jest, ale przyznać trzeba, że to prawdopodobnie jedyne we Wrocławiu samowystarczalne pod względem kulinariów osiedle. Co zjeść na Zwycięskiej?

MEATOLOGIA

Gdzie: Zwycięska 9-23

FB | Insta WPK | TikTok WPK

Meatologia funkcjonuje we Wrocławiu już od dłuższego czasu, ale historia całego konceptu jest dość pogmatwana. Wszystko zaczęło się jeszcze od Pogromców Meatów, a więc franczyzowego lokalu na Rynku, przekształconego potem w Pogromców, którzy koniec końców ewoluowali do Meatologii. Ale już nie w centrum, a na Zwycięskiej oraz Sikorskiego. Także w Hali Świebodzki, ale stamtąd Meatologia póki co zniknęła, a ma się otworzyć dopiero w jej nowej części. Początkowo łącznikiem projektu był Andrzej Andrzejczak, ale z tego co mi wiadomo, obecnie jego w meatologiowym projekcie już nie ma.

Idziemy więc do Meatologii na Zwycięskiej. W gorszej części tej ulicy, trochę na uboczu, z widokiem na słynny korek. W środku jest jednak przyjemnie, miejsca sporo, a światło wpadające przez spore witryny powoduje, że w ciągu dnia lokal jest jasny. Menu mocno mięsne. Bazuje na wołowinie, aczkolwiek we wstawce lunchowej, na którą podczas moich dwóch wizyt wpadało sporo ludzi, pojawiają się inne rodzaje. 

W moje ręce na początek wpada tatar z polędwicy wołowej (39 zł) na grzankach. Tatarowi puryści będą smutni, ponieważ mielona wołowina została już zmieszana przed podaniem. Dla mnie to opcja optymalna. Nie lubię bawić się z dodatkami, a poza tym daje mi obraz tego, co przygotowuje się w lokalu. Przystawka na duży plus, tatar jest odpowiednio przyprawiony, o lekkiej, puszystej niemal strukturze. Nie do końca rozumiem ten rozgardiasz na desce – jakaś rukola, oliwki, gruba sól, którą chyba musiałbym rozbijać w moździerzu przed podaniem. Nic to, nie ja tracę kasę na te niepotrzebne dodatki, tylko właściciele. tatar godny polecenia.

Na większy głód wpada kanapka z pastrami w chlebie (39 zł). Konkretny zawodnik, nie ma co. Trzeba przyznać, że pomimo delikatnego chleba i ilości dodatków, całość trzyma się kupy niemal do ostatniego gryza. Pastrami nie idealnie rozpadające się, momentami ze sporym przerostem tłuszczu, ale to raz jeszcze bardzo przyzwoita rzecz. 250 gramowy antrykot z frytkami i chimichurri (99 zł) zaskakuje pozytywnie delikatnością. Kolejny raz nie rozumiem kiełkozy na talerzu, zwłaszcza w przypadku steka, ale może ja czegoś nie wiem i przegapiłem obecną gastro modę. W każdym razie – mięso soczyste, bez elementu żucia. 

Szedłem do Meatologii w sumie bez ogromnych oczekiwań, bo wcześniejsze doświadczenia z tym konceptem oscylowały wokół skrajnych opinii – raz dobrze, raz źle. Teraz było nieźle i w sumie to chciałbym mieć na osiedlu takie miejsce na obiad.

KAMERALNA

Gdzie: Zwycięska 14

FB

Kameralna była jedną z najczęściej polecanych mi knajpek na przestrzeni ostatniego roku. Momentami odnosiłem wręcz wrażenie, że ktoś hakuje mój fanpage, bo pod niemal każdym postem trafiałem na polecenie tego miejsca. Dobrze musi być, znaczy się. Długo nie mogłem tam dotrzeć, bo i na samą Zwycięska nie dojeżdżam aż tak często. W końcu jednak się udało, a i nawet w środku uniknęliśmy spodziewanych tłumów. 

Tytułowa kameralność rzeczywiście przebija się w wystroju oraz wielkości restauracji. Kilka stolików, cisza, spokój, przytłumione oświetlenie. W menu spory rozstrzał – od pielmieni, przez polędwiczki wieprzowe, bułę z szarpanym mięsem, aż po steki. Pierwsze wrażenie – niektóre rzeczy znalazły się tutaj chyba trochę na siłę. Próbujemy.

Tatar z polędwicy wołowej podwędzany (43 zł) to pierwszy zgrzyt. Należę do ludzi, którzy tatar wielbią i doprawdy rzadko zdarza mi się go nie dokończyć. W tym wypadku tak było, a jedyna atrakcja, czyli wędzonka wypuszczana spod klosza przy kliencie nie wystarczy, aby zapełnić braki całego dania. Pierwsza rzecz – sposób krojenia, czy też bardziej ciachania siekierą cebuli. Momentami, nakładając na widelec porcję mięsa, miałem poczucie jedzenia suchej sałatki cebulowo-ogórkowej. Wątpliwa przyjemność, wybaczcie. Tych pięć kapnięć majonezu nie wystarczyło niestety, aby całość mogła się odpowiednio skleić i nadać mięsu jakiegoś wyrazu. Podziękuję. 

Dzieciakom posmakowały gnocchi w sosie maślanym (17 zł), a pierś z kaczki (43 zł) została przygotowana technicznie bez żadnych zastrzeżeń. Te pojawiają się jednak przy kompozycji smakowej. Wiosenna kuchnia, bo właśnie menu dedykowane do tej pory roku to było, jakoś nie do końca kojarzy mi się z ciężkością i mdłym smakiem puree selerowo-jabłkowym i gruszką. Niezłe, ale męczące na dłuższą metę danie.

W menu przystawkowym znajdujemy także pielmieni z rosołem (21 zł) z kaczki i kury zagrodowej. Cieniutkim dość rosołem, a sam fakt połączenia ich z pierożkami ratuje sprawę. Nie do końca natomiast wiem co zadziało się z pierogami ruskimi (25 zł). Sam fakt usmażenia ich we frytkownicy nie dziwi. Natomiast dodanie do nich oprócz śmietany kleksików pasty truflowej zakrawa na lekki żart. Pierogi z ziemniakami, pasta truflowa – nie trufle, śmietana, kiełki groszku. No nie, naprawdę nie.

Obstawiam, że Kameralna jest miejscem, które ma grono swoich odbiorców, przychodzących tu choćby na wino. Jego karta jest dość obszerna i interesująca, ale koncepcyjnie coś mi tu nie gra. Rosół z pielmieni, dobre wino, smażone pierogi ruskie z pastą truflową, bułka z szarpanym mięsem. Jak dla mnie to jest ustawienie się w rozkroku pomiędzy tworzeniem miejsca ambitnego, a zarazem chęcią dotarcia do szerszego grona daniami dość trywialnymi w wykonaniu. Na szczęście to nie ja prowadzę to miejsce. Pewnie właściciele mają swój pomysł na nie, który widocznie sprawdza się, skoro miejsce działa już jakiś czas. 

KOREAN CHICKEN HOUSE

Gdzie: Ołtaszyńska 92g

Insta WPK

Kiedy tylko wrzucałem fotki z moich wizyt w ulubionych Solleim, co i rusz czytałem – idź teraz do Korean Chicken House na Zwycięskiej. Tam są najlepsze koreańskie smażone kurczaki. Jak to ja, potrzebowałem chwili, aby w końcu tu trafić, ale w końcu się udało. Samo miejsce nie wyróżnia się specjalnie, w środku panuje raczej zaduch, a nieprzyjemny zapach smażeniny mocno osadza się na odzieży. Jest jednak jeden wyróżnik powodujący, że podchodzi się do Korean Chicken z dystansem. Nie, to nie tłumy wewnątrz.

Jak pewnie wiecie, jestem ostatnią osobą, która zwraca uwagę na ceny w lokalach gastro. Raczej staram się przyjmować zastaną rzeczywistość ze zrozumieniem, a przede wszystkim świadomością, że nikt mnie wołami nie ciągnie do jedzenia tu i tam. Tutaj również nie miałem przymusu, ale ceny w karcie wywarły wrażenie. Odpowiednio 50 i 55 zł za 10 kawałków kurczaka pozostało w pamięci. 

Dla młodych klasyczny kurczak w panierze bez żadnego sosu i tutaj ważna uwaga – to jest bardzo solidna porcja, z którą problem ma dorosły. Tak przynajmniej było w naszym przypadku. Dwóch synów nie dało rady całej kupie kurczaka. My natomiast ledwo dojedliśmy swój zestaw kurczaków obtoczonych w słodkim sosie. O ile wiem, Koreańczycy lubią w słodkie, ale w moim pojęciu to była zaklejająca słodycz, która z każdym kolejnym kawałkiem stawała się coraz bardziej uciążliwa. Szanuję koreańską kulturę, natomiast w moje gusta się to nie wpisuje. Co nie znaczy, że sam kurczak rzeczywiście wypada udanie. Konkretna, chrupiąca paniera, soczyste mięso w środku, no i ta wspomniana wielkość. 

Miejsce na pewno do zapisania, choć faktycznie ceny przy pierwszym zetknięciu na pewno zwrócą Waszą uwagę. Choć nie wiem czy ceny czegokolwiek obecnie mogą nas dziwić, więc pozostańmy przy jedzeniu – solidny to koreański streetfood. 

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage i TikTok. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 12 Votes
0

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły