Tacos Locos – w poszukiwaniu wyrazistości


Ciężko w to uwierzyć, ale jeszcze dwa lata temu symbolem (?!) wrocławskiego tex-mexu był Mexico Bar z Sępa Szarzyńskiego czy The Mexican z Szewskiej. Obu tym miejscom bliżej do kuchni polskiej, aniżeli meksykańskiej, a nieużywanie kolendry czy kuminu to i tak jedne z najlżejszych grzechów. W międzyczasie pojawiło się jednak Panczo – najpierw food truck, później stacjonarne, chwilę potem Tacos Locos, a następnie jeszcze Kartel i Mamita Burritos. Coś się ruszyło, choć jako wielbiciel tego typu kuchni, mam zastrzeżenia do każdego z tych miejsc. Ostatnio miałem okazję ponownie sprawdzić Tacos Locos, które mieści się na Nadodrzu, stanowiąc niezłą opcję zarówno dla osób zmierzających na Rynek, jak i udających się na Wyspę Słodową.

W międzyczasie docierały do mnie dość skrajne opinie na temat przygotowywanego w Tacos Locos jedzenia. Jedni mówili o braku powtarzalności, niewielkich czy zimnych porcjach, inni z kolei wystawiali laurkowe pochwały. Nie ma lepszego sposobu, aby przekonać się o jakości, aniżeli samemu spróbować, więc zaczynamy.

Na dzień dobry zamawiam zupę warzywną (8 zł) z wyraźnie meksykańskim akcentem w postaci kolendry, kuminu czy fasoli, stanowiącą jednocześnie swego rodzaju nawiązanie do popularnej we Włoszech minestrone. Dość lekki, warzywny, słodkawy wywar uzupełniają smażone w głębokim tłuszczu, słone i chrupiące tortille, zdecydowanie wpływające na kaloryczność całości. Przyzwoita pozycja, w sam raz na wstęp do poważniejszego posiłku.

Po moich ostatnich domowych przygodach z tacos w domu, poprzeczka została ustawiona dość wysoko. Do wyboru w Tacos Locos są cztery rodzaje taco – z szarpanym kurczakiem, wieprzowiną, chili con carne oraz vege. Od początku nastawiam się na pierwszą wersję, której trzy sztuki kosztują 20 zł. Zestaw trzech tacos, podany na drewnianej tacce, prezentuje się wizualnie bardzo dobrze. W oczach mienią się kolory, a uwagę zwraca nie tylko tradycyjna żółta tortilla, ale także jedna z niebieskiej kukurydzy. Wszystko pięknie pachnie odświeżającą kolendrą, granat nadaje charakterystycznej kwaskowości, a marynowana cebula słodyczy. Zastrzeżenia mam do mięsa – według mnie zbyt suchego, niespecjalnie wyrazistego. Zdecydowanie brakuje tu kuminu, brakuje ostrzejszego uderzenia, brakuje trochę wędzonki, a szkoda, bo cały zestaw pobudza apetyt i stanowi przyjemną przekąskę, ale bez kropki nad i w postaci odpowiedniego wykończenia dopracowanym mięsem. Choćby takim, jakie trafiam w burrito z szarpaną wieprzowiną (16 zł). To jest to, czego szukam. Szczelnie wypełniona długo pieczoną świnią tortilla, uzupełniona jedynie o odrobinę kolendry, fasoli, jalapeno, cebuli i sera. Ilościowo dominuje jednak soczyste, odpowiednio mokre, przyjemne mięso. Co prawda mała opcja jest faktycznie niewielka i bardziej pasuje jako przystawka lub uzupełnienie dania głównego, ale w pełni zadowala mnie pod względem smaku.

Czy Tacos Locos spełnia moje oczekiwania względem tex-mexu w 100%? Raczej nie, choć daleki jestem od negatywnych ocen. Do dopracowania jest zdecydowanie szarpany kurczak, za to reszta pozycji dostarcza pozytywnych wrażeń, jakich oczekuję po streetfoodowym, wzorowanym na meksykańskim, jedzeniu. Biorąc pod uwagę moje liczne eksperymenty domowe z tex-mexem, zalecam mniej ostrożności, a więcej szaleństwa z doprawianiem, które przecież ze względu na nazwę powinno być clue programu. Jest nieźle, prosimy o więcej.

Tacos Locos

ul. Cybulskiego 1

FB

Total 13 Votes
6

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments