Jakie piwo na weekend? 9 sprawdzonych propozycji


Myślę sobie, że cholernie rozleniwiła nas piwna rewolucja. Narzekamy, że piwa są tylko dobre, oczekujemy samych sztosów, co zresztą obserwuję także w równolegle działającym świecie kulinariów. Nie wystarczy, że restauracja przygotowuje poprawne jedzenie. Poprawne to mało, musi być urwanie tyłka, kosmos i nadzwyczajne odczucia. Sami nakręcamy się w takim pojmowaniu rzeczywistości, tracąc jednocześnie kontakt z rzeczywistością i wymagamy niemożliwego. Świat nie składa się tylko z rzeczy doskonałych i wyzbytych wad. Świat kulinariów i piwowarstwa rzemieślniczego nie jest doskonały, ale to właśnie ich największa wartość, bo pozwala nam rozróżniać kolejne produkty, oceniać, konfrontować, ale i doceniać te przyzwoite. Musimy sobie przypomnieć, że pojęcie przyzwoitości nie ma pejoratywnego znaczenia. To coś, czego tak bardzo potrzebujemy w świecie bylejakości. Dlatego z pewnym rozżaleniem patrzę na narzekania wypisywane przez blogerów czy anonimowych użytkowników, kierowane w stronę uczciwie przygotowanych, nie wzorowych, ale bardzo ciekawych wywarów. Z tego powodu dzisiaj w ramach cotygodniowego cyklu, przygotowywanego z Hurtownią Dobre Piwo, zestawiłem dziewięć piw na różnym poziomie, ale większość z nich łączy jedno – dość wysoka zawartość alkoholu, co dobrze komponuje się z porą roku.  Część beergeeków może większość z nich nazwać tylko poprawnymi, dla mnie to trunki, po wypiciu których na spokojnie można zarazić się miłością do kraftu. Do czego zresztą Was zachęcam, bo świat piw rzemieślniczych pięknie się rozwija i pokazuje, jak wiele można osiągnąć przy pomocy popartej wiedzą pasji. Rozpoczynamy weekend, bawcie się dobrze!

Even More Coco Jesus

Browar: Eviltwin Brewing

Styl: imperial stout

Alk: 12%

Do tej pory nie ochłonąłem po tym piwie. Ale to było, tfu, ale to jest dobre! Absolutnie jedno z pewnie dziesięciu najlepszych piw, jakie miałem okazję pić. Genialne. Kiedy moja mama usłyszała jego cenę – ok. 23 zł – zapytała: piwo za tyle pieniędzy? Moja odpowiedź w takim momencie zawsze jest taka sama – a wino za 50 zł jest do przeżycia? To jest najwyższy poziom wtajemniczenia, 12% radości, która posmakuje każdemu, nawet jeśli mówi, że ciemnych piw nie pija. Nie mamy w tym wypadku do czynienia z pierwszym lepszym piwem. Nowojorski browar EvilTwin uwarzył imperialny stout z dodatkiem syropu klonowego i kokosa, a ten ostatni towarzyszy nam od pierwszego momentu do samego końca. Cudnie pachnie kokosem, mleczną czekoladą, ale i kawą. Chyba jestem zbyt upośledzony sensorycznie, aby wychwycić wszystkie aromaty, mogę tylko stwierdzić jedno – pięknie pachnie. I tak też smakuje, a kokosowa słodycz jest doskonale zgrana z konkretną goryczką i wyczuwalnym, idącym w stronę rumu alkoholem. Kupujcie dla siebie, kupujcie na prezent, bo ewidentnie mamy do czynienia z najwyższą półką.

Porter Grodziski

Browar: Grodzisk

Styl: porter bałtycki

Alk: 8,5% Ekstrakt: 19%

Piwo okrzyknięte najbardziej polskim z polskich piw. Stanowi niejako połączenie dwóch stylów nierozerwalnie związanych z polską tradycją piwowarską. Porter Bałtycki uwarzony na drożdżach grodziskich, używanych do Grodziskiego. Po przelaniu do szkła mamy do czynienia z nienachalną oscypkową wędzonką i delikatną palonością. Spodziewałem się czegoś bardziej odrzucającego, ponieważ wędzone klimaty w piwie niekoniecznie mnie przekonują, ale w tym wypadku fajnie się to spina. Cieszy balans pomiędzy wytrawnością i słodyczą, cieszy stosunkowa lekkość tego porteru pomimo jego stosunkowo wysokiej zawartości alkoholu. Na pewno jest to ciekawy eksperyment, swoista ciekawostka, ale na pewno warta uwagi.

Argentina Rye Wine

Browar: PINTA

Styl: rye wine

Alk: 12,9% Ekstrakt: 30%

Kolejne potężne piwo w zestawieniu – zarówno pod względem ilości alkoholu, jak i poziomu. Trunek jest efektem projektu największego polskiego browaru rzemieślniczego, PINTY, zatytułowanego – PINTA hop tour. Całość powiązano z podróżami szlakiem nowych chmieli i nieodkrytych dotychczas smaków. PINTA uwarzyła rye wine o słodowym charakterze, ze znikomą obecnością argentyńskiego chmielu, natomiast z wyraźnie zaznaczoną zbożowością w smaku. Urzeka mnie gęsta, niemalże oleista struktura i słodki, rodzynkowy smak, ściśle połączony z wyczuwalnym i rozgrzewającym alkoholem. Kupuję to piwo w całej okazałości.

Trapeze

Browar: Raduga

Styl: fruit beer

Alk: 4,6% Ekstrakt: 12%

To hefeweizen połączony z sokiem z marakui. Jak wyszło? Doskonale, o ile lubicie charakterystyczny smak tego owocu. Ja uwielbiam i to piwo wielbię nade wszystkie pszeniczniaki. Na moim profilu na Untappd napisałem – kwaśne, rześkie, fajne!, i takie właśnie jest. Zdecydowanie do powtórzenia

Tak pisałem w maju i zdania nie zmieniłem. Mało tego, powtórzyłem Trapeze kilkukrotnie, za każdym razem upajając się pochodzącą od soku z marakui kwaśnością i gładkością bazowego piwa. Gwarantuję Wam, że jeśli nie boicie się kwaśnego smaku, polubicie to piwo od pierwszego momentu, a i żona z chęcią podpije kilka łyków.

Blackcyl Special Edition

Browar: Trzech Kumpli

Styl: black IPA

Alk: 6,9% Ekstrakt: 16%

Trzech Kumpli warzy piwa dobre albo bardzo dobre, przeplatając je doskonałymi. Podstawowa wersja Blackcyla to jedno z lepszych Black IPA na polskim rynku, a jego specjalna edycja została dodatkowo potraktowana zestem cytrynowym. I te cytrusy grają pierwsze skrzypce w chwilę po otwarciu butelki. Wyraźny aromat zdaje się zapowiadać co nadejdzie po chwili i w pewnym sensie jest to zgodne z prawdą, choć w smaku dochodzą jeszcze klimaty żywiczne, dopełniając obrazu świetnego piwa. Z zamkniętymi oczami moglibyście powiedzieć, że to niemal wzorcowe IPA. Trzech Kumpli, niezmiennie robicie to dobrze!

Grape Ale

Browar: PINTA

Styl: fruit beer

Alk: 7,3% Ekstrakt: 15,1%

Połączenie piwa i moszczu z polskich winogron odmiany Hibernal i Jutrzenka. Zapewne nie dla wszystkich. Wyraźny jest lekko winny, owocowy akcent. Pomimo aż 7.3% alkoholu, bardzo pijalne i na pewno dobrze sprawdzi się jako letni napój. W zimie zapewne zaszumi nieco w głowie, a posmakuje przeciwnikom goryczy.

Red AIPA

Browar: Birbant

Styl: american india pale ale

Alk: 6,7% Ekstrakt: 16,5%

Fajnie jest wrócić co jakiś czas do piw z początków mojej przygody z piwną rewolucją. Czerwone AIPA z Birbanta było jednym z pierwszych dobrze pamiętanych przeze mnie wywarów w momencie zachłyśnięcia się nowofalowymi trunkami. Ponownie nie jest lekko, ponownie cyferki wskazują na delikatny efekt grzania, a mnie cieszy przede wszystkim podejście piwowarów do chmielenia na zimo, czyli na aromat. W zapachu wynajduję owoce, na pewno mango, trochę żywicznych tematów, ale i grejpfrut. Zdecydowanie zachęca do szybkiego napoczęcia zawartości szklanki. Czerwony kolor, zgodnie z nazwą, wskazuje na lekki karmel i ten rzeczywiście pojawia się na pierwszym planie. Na szczęście szybko do gry dochodzi bardziej wytrawna i goryczkowa strona piwa, wyróżniająca się cytrusowym finiszem. Na pewno nie znając liczb, nie powiedziałbym, że to tak mocny napój.

 

Schops

Browar: Stu Mostów

Styl: schops

Alk: 4,3% Ekstrakt: 14,5%

Schops już przed uwarzeniem wbił się dość mocno w świadomość osób zainteresowanych piwem rzemieślniczym. Produkcję schopsa zapoczątkowano w 1550 roku i przez następnych 200 lat cieszył się on ogromną popularnością w tym regionie Europy. Jednak w pewnym momencie zniknął z kufli wrocławian i dopiero Browar Stu Mostów zdecydował się reaktywować zapomniany nieco styl, tak ściśle związany ze stolicą Dolnego Śląska. Cały proces trwał kilkanaście miesięcy, ważnym elementem było m.in. poszukiwanie właściwych drożdży, bo tak naprawdę opierano się jedynie na kronikarskich zapisach sprzed kilku wieków, jeśli chodzi o recepturę piwa. Jak wyszło? Niech za komentarz wystarczy fakt, że to jedno z najpopularniejszych piw we wrocławskich restauracjach. Opatrzone dobrą historią, a co ważne, także smakiem. Żbożowe aromaty zdecydowanie dominują, podobnie jak w smaku, gdzie słodowa podbudowa odgrywa największą rolę. Nie jest za słodko, jest pijalnie i właściwie bez goryczki. W sam raz do obiadu, w sam raz na początek przygody z piwami innymi, niż korpo lagery.

Wroclove Pszeniczne

Browar: Bytów

Styl: hefeweizen

Alk: 4,5% Ekstrakt: 10%

Nowa partia piw spod marki Wroclove, tym razem uwarzona w browarze Bytów. Pszenica jest lekka, niespecjalnie bananowa, bardziej biszkoptowa i słodowa, a podobnie rzecz ma się w smaku. Dominują chlebowe, zbożowe akcenty, wspierane przed niespecjalnie intensywne banany i goździki. Na koniec ujawnia się zwiększająca pijalność, delikatna kwaskowość.

Partnerem wpisu jest Hurtownia Dobre Piwo
ul. Wyścigowa 59

FB

W poszukiwaniu ciekawostek warto śledzić Instagram hurtowni, gdzie na bieżąco pojawiają się zdjęcia nowych piw. Wywary z tekstu kupić możecie w sklepach 303 rodzaje piwa.

Część 1

Część 2

Część 3

Część 4

Część 5

Total 3 Votes
0

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments