4.1 C
Wrocław
wtorek, 5 marca, 2024

Trattoria Pesto, czyli niezłe jedzenie i fatalna obsługa

Do odwiedzenia Trattorii Pesto czytelnicy bloga namawiali mnie już od dłuższego czasu, ale jakoś nie było mi po drodze. W końcu, będą w okolicach Rynku, miałem chwile czasu, więc postanowiłem wdepnąć na obiad, tym bardziej, że potykacz stojący przed wejściem informował o trwającym festiwalu makaronów, a jak pewnie wiecie, makarony to jedna z moich kulinarnych miłości.

pesto 1 pesto 10

Usiadłem zaraz przy wejściu, obok kuchni i wydawki kelnerskiej, co okazało się fatalnym wyborem, ale o tym później. Właśnie na samym wejściu znajduje się mała salka z trzema stolikami. Dużo więcej miejsca i intymności można znaleźć dalej, w piwnicy oraz na pierwszym piętrze. Wystrój specjalnie nie rzuca na kolana. Bardziej od ogólnego porządku czuć chaos spowodowany zbyt dużą ilością gadżetów.

pesto 5 pesto 6 pesto 7

Szybkie zerknięcie w kartę, i małe rozczarowanie. Festiwal makaronów odbywający się każdego tygodnia w środę i czwartek, owszem, obowiązuje, ale nie na pasty z karty, a jedynie na te z dodatkowego menu. Niby wszystko ok, ale można odnieść wrażenie, że klienci chcący skorzystać z promocji są traktowani trochę jak goście z kuponami z Groupona, z dystansem. Nic to.

Wybieram krem z pomidorów (12 zł), a do tego festiwalowy makaron numer jeden, a więc zapiekane penne z kurczakiem i pieczarkami (19 zł). Poza mną, w środku nie znajdowało się zbyt wielu gości, więc siłą rzeczy podsłuchiwałem jednym uchem rozmowy obsługi, która niezbyt przejmowała się obecnością gości.

Po około dziesięciu minutach podano mi zupę razem z pieczywkiem, mającym być focaccią, a w rzeczywistości będącym ciastem do pizzy.

pesto 8pesto 9

Krem z pomidorów dokładnie taki jak lubię, słodkawy, z lekko kwaskowatym posmakiem przełamanym śmietaną. Bardzo smaczna, dosyć sycąca i wyrazista. Pieczywko cieniutkie, dobrze wypieczone, z delikatnie ziołowym posmakiem stanowiło dobre uzupełnienie zupy.

pesto 4pesto 2 pesto 3

Makarony, właściwie w każdej postaci, zwyczajnie uwielbiam, a już te zapiekane po prostu ubóstwiam. Penne z pieczarkami i kurczakiem w sosie śmietanowym, zapiekane pod serem, może nie jest szczytem wymyślności, ale smakuje bardzo dobrze. Gęsty sos w połączeniu z serem dokładnie oblepił makaron, a dość wyraźnie przebijały się smaki pieczarek i czosnku. Tylko kurczaka jakby ktoś zapomniał dodać, bo w całej porcji udało mi się znaleźć zaledwie kilka kawałeczków. Mimo wszystko, danie na plus, na pewno nie dla osób na diecie.

Zachęcony może nie wspaniałym, ale bardzo przyzwoitym jedzeniem, wybrałem się do Pesto raz jeszcze, tydzień później. Zająłem ten sam stolik, popełniając wielki błąd. Na sali byłem sam, mimo to, od mojego wejścia do podejścia kelnerki minęło spokojnie 7-8 minut. Menu to samo, festiwal makaronów dalej z tymi samymi pozycjami, ale tym razem, dla lepszego przeglądu, postawiłem na pizzę, którą wielu zachwalało.

Zamawiam pół na pół – Diavolę oraz Funghi za 27 zł, a więc w cenie droższej pozycji. Na pizzę czekałem góra dziesięć minut, ale co usłyszałem w międzyczasie, to moje. Począwszy od pretensji kucharzy, że ktoś raczył coś zamówić, przez rozmowy kelnerek na temat szefa i fatalnego grafiku, po prywatne rozmowy, których treść szkoda przytaczać. Klient na sali? Co z tego, przecież to my, obsługa, tutaj rządzimy.

pesto 12 pesto 13 pesto 14
pesto 16 pesto 17

Do pizzy użyłem smakowych oliw stojących na stolikach, ostrej i czosnkowej.

pesto 11

Pizza bardzo przyzwoita, choć jak na mój gust, ze zbyt grubym ciastem, zwłaszcza na bokach. Nie za dużo sera, nadająca charakteru pancetta i delikatnie ostre papryczki, ta połówka zdecydowanie przypadła mi do gustu. Druga, a więc pieczarki i ser – totalny standard, ale z dodatkiem ostrej oliwy, jak najbardziej smaczna.

O ile jedzenie było w porządku, o tyle panie kelnerki chciały chyba na siłę pokazać, jak to są obrażone na cały świat, że muszą pracować, a w dodatku jakiś gość raczył cokolwiek zamówić i jeszcze chce rachunek. Rachunek, na który czekałem 10 minut i trzykrotnie się o niego upominałem. W końcu otrzymałem, zapłaciłem, ale co do grosza. Lubię zostawiać napiwki, bo przez lata sam pracowałem w gastronomii, ale za dobrą pracę, a nie łaskę, że ktoś mnie obsłuży.

Niestety, na opinię o restauracji wpływa całokształt, zarówno jedzenie, jak i obsługa. O ile to pierwsze może nie jest wybitne, ale niezłe, o tyle postawa pracowników wyglądała momentami skandalicznie. Nie lubię bywać w restauracjach, w których czuję się niechciany, więc raczej do Pesto więcej nie zawitam.

ranking3

Trattoria Pesto

ul. Kotlarska 40

facebook.com/TrattoriaPesto

Total 0 Votes
0

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

7 KOMENTARZE

  1. Byłam w Pesto kilkakrotnie, jedzenie absolutnie zawsze było smaczne, a za każdym razem staramy się z chłopakiem zamówić coś innego. Czasem zdarzało się że było po prostu dobre, a nie wyśmienite, wciąż jednak bardzo na plus (zawsze makarony, nie pizze). Co do festiwalu makaronów w życiu nie podeszłabym do tego jak ty, autorze – że klient chcący skorzystać z rabatu jest traktowany jak grouponowiec. Raczej odwrotnie – to miłe, że w dwa dni w tygodniu karta jest specjalnie poszerzona o tyle dań (jest ich sporo, nie ze dwa-trzy tylko aż osiem) i to jeszcze wszystkie one są w dobrej cenie z okazji 'festiwalu’.
    Jeśli chodzi o obsługę, również nie mam aż tak złych doświadczeń. Na całkiem sporo wizyt rzadko zdarzała się zła – i ta 'złość’ objawiała się w sumie tylko w tym, że siedzieliśmy pod ladą (innych miejsc nie było, wszystko zajęte) i słyszeliśmy rozmowy kelnerek o prywatnych sprawach. Nie przepadam za tym osobiście i uważam to za lekkie faux-pas, podobnie w sklepach, w których ekspedientki powinny przestać rozmawiać, gdy klient wchodzi (sama zawsze tak robiłam). Za to faktycznie lekki minus, ale w moim odczuciu nie dyskwalifikuje obsługi całkowicie. Szczerze mówiąc chyba bardziej liczy się dla mnie jedzenie. Dla porównania, w Trattori Siesta obsługa była doskonała, jedzenie owszem smaczne ale bez szału. Dużo oliwy, mało smaku. Za to w Pesto może obsługa bez szału, ale jedzenie wyśmienite, i to się dla mnie liczy. W rezultacie do Siesty poszłam raz, a do Pesto przynajmniej z 6 razy i chętnie pójdę jeszcze raz. Ale faktycznie ktoś ich tam powinien przeszkolić, że o pewnych rzeczach się głośno nie mówi 😉 (jęczenie na swój grafik).

  2. No nie wiem, z normalnej karty jadłem aglio olio i szczerze to lepsze w domu robię, a cena jest jak za najdroższe pozycje w piecu. Którego aglioolio z kolei nie jestem w stanie podrobić czy skopiować.
    Pizza takse.

  3. Witam ! Byłem w Pesto kilka razy i niestety mam takie same wrażenia co autor tekstu i już tam nie wrócę chyba że z 3 promilami na karku bo wtedy będzie mi pewnie wszystko jedno ile czekam i jak kto mnie obsługuje he he . Obsługa smutna, obrażona że ma pracę, – największa porażka, za pierwszym razem na podejście kelnerki czekałem z dziewczyną ok 15-20min.

  4. Jedzenie dobre (chociaż w Piecu lepsze, ale również trzeba zwrócić uwagę że trochę inne ). Natomiast obsługa od jakiegoś czasu dramatyczna, czekanie na rachunek, czekanie aż w ogóle ktoś się Tobą zainteresuje. Jestem z dziewczyną stałym klientem tej restauracji, ale jak właściciel czegoś nie zrobi z tym personelem, to niestety – pewnie jak większość – zrezygnuje z tej restauracji.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły