Bocadillo, czyli legendarna knysza z dworca


Knysza, słowo klucz, właściwie legenda wrocławskiej gastronomii. Kiedy w latach 90-tych było szaro, a o jakiejkolwiek różnorodności ulicznego jedzenia mogliśmy tylko pomarzyć, właśnie knysze stanowiły hit. Serwowane w wielu miejscach, niemal jak zapiekanki z przyczepki, ale to te na Dworcu Głównym osiągnęły status kultowych. Właśnie na dworzec, jeszcze przed remontem, na przełomie wieków każdej nocy ciągnęły tłumy młodych, spragnionych fastfoodu ludzi. O popularności food trucków nikt jeszcze nie myślał, podobnie jak o barach przekąskowych.

Nie wiedzieć dlaczego, ale to właśnie w stolicy Dolnego Śląska knysze obrosły kultem. To tutaj były znane, a niemal niespotykane w innych częściach Polski. Kiedy w kwietniu 2010 rozpoczął się remont dworca, a wraz z nim zniknęły budki, w wielu domach zabrzmiało pytanie – Jak to, Dworzec Główny bez knyszy? Faktycznie, taki stan trwał 2,5 roku, aż w końcu pod koniec 2013 roku budki z fastfoodami ponownie pojawiły się w holu dworca, niejako dla uczczenia popularności knysz. Tak oto powstał lokal Bocadillo.

Knysza dworzec 1 (6)Lokal jakże inny od tych sprzed lat, na pierwszy rzut oka schludny, z nowoczesnym sprzętem.

Osobiście nigdy nie byłem wielkim fanem knysz. Nie pielgrzymowałem w nocy po imprezie, aby zjeść coś na dworcu. Głównie dlatego, że na temat knysz z dworca krążyło wiele miejskich legend. Jak się pewnie domyślacie, niekoniecznie pozytywnych.

Ok, ale czym tak naprawdę jest ta knysza – zapytają młodsi czytelnicy, niepamiętający końcówki lat 90-tych? Knysza to dziwny twór, który na siłę można by porównać do kebabu. To połączenie puszystej, najczęściej zgrillowanej bułki oraz warzyw, a także – do wyboru – kotleta, parówki lub gyrosu. Wszystko oczywiście zalane sosami. Zresztą, opcji do wyboru jest kilka/naście, a ilość wersji menu w Bocadillo ciężko jest ogarnąć. W ofercie, poza knyszami są także inne standardowe dworcowe fastfoody, kanapki i słodkie bułki.

Knysza dworzec 1 (7) Knysza dworzec 1 (8) Knysza dworzec 1 (9) Knysza dworzec 1 (10) Knysza dworzec 1 (11) Knysza dworzec 1 (12)Skąd w ogóle moja obecność w tym miejscu? Spokojnie, nie wybrałem się tam specjalnie na obiad. Kupowałem akurat żonie bilet na pociąg, ponieważ niestety ciągle nie wszystkie można nabyć przez internet. Zresztą, po tej krótkiej (40 minut w kolejce) wizycie przy kasach, mógłbym napisać cały tekst na temat podejścia ludzi z PKP do klientów. Ok, ale dzisiaj nie o tym. Skoro już byłem na Głównym, w międzyczasie zdążyłem zgłodnieć, a wybór wszelkiej maści gastronomii może i jest spory, to ich jakość raczej do najwyższych nie należy, więc podszedłem do Bocadillo, aby nieco zaryzykować, ale mieć materiał do relacji, bo w końcu ten blog bez tekstu na temat knysz, nie miałby prawa bytu.

Jak już wspomniałem, wybór jest spory, ale zerkając na to, co otrzymywały osoby będące przede mną w kolejce, powoli eliminowałem niektóre pozycje. Jeśli myślicie, że knysza z gyrosem to bułka ze świeżo ściętym mięsem, to grubo się mylicie. W całym lokalu nie uświadczycie palnika z mięsem znanego z kebabowni. Gyros lub coś co miało go przypominać, został wyjęty z pojemnika i podgrzany na grillu, zresztą jak niemal wszystko. Za opcję z kotletem także szybko podziękowałem, ponieważ był to burger z Biedronki. Pozostały mi tak naprawdę dwie najbezpieczniejsze pozycje – z samymi warzywami lub parówką. Zdecydowałem się na tą drugą, zapłaciłem 12 zł i odczekałem swoje 7-8 minut. W tym czasie przyglądałem się całemu procesowi przygotowywania.

Najpierw bułka razem z jedną parówką przekrojoną na pół trafiły na grilla, na którym spędziły około trzech minut. W tym czasie obsługująca mnie pani naszykowała sprzęt do pakowania, a więc standardowy papierek, chusteczkę oraz… woreczek. Po wyjęciu z objęć grilla bułka została rozkrojona, zalana sosami, po czym nastąpił staranny załadunek składników. Pierwsza warstwa – biała kapusta, ogórek kiszony, ogórek zielony i parówka. Na to kolejny sos, ciemniejszy i druga warstwa – sałata, cebula, czerwona kapusta i znowu sos. Na koniec jeszcze kilka plastrów ogórka i mnóstwo prażonej cebulki, i oczywiście sosy, dwa, czosnkowy i coś w typie słodkiego.
Knysza dworzec 1 (13) Knysza dworzec 1 (14)

Knysza dworzec 1 (3)Kiedy otrzymałem do ręki swoje zamówienie, zrozumiałem po co był worek. Knysza została w niego zapakowana, prawdopodobnie po to, aby wypadające resztki wpadały wprost do środka.

Knysza dworzec 1 (2) Knysza dworzec 1Porcja jest abstrakcyjnie wielka, ledwo mieszcząca się w rękach. Na tle ilości warzyw i sosów, nieco śmiesznie wyglądają dwa kawałeczki dość podłej parówki z zawartością mięsa w okolicach 10%. Warzywa świeże, chrupiące, robotę robi tradycyjnie lekko słona prażona cebulka, ale ogólnie, to smaki się tak mieszają, że ciężko cokolwiek wychwycić. Może jedynie fatalnego ogórka kiszonego. Plus za przypieczoną, słodkawą bułkę, która trzyma całość na tyle na ile może, i jak długo może.

Ciężko w ogóle zabrać się do jedzenia knyszy. Nie wiadomo czy zacząć widelcem, czy jednak od razu gryźć. Jedno jest pewne – prędzej czy później skończy się tak:

Knysza dworzec 1 (4)Ciężko opisać wrażenia po zjedzeniu knyszy. Walory smakowe są znikome, a nazwanie jej fastfoodem, który można wziąć do ręki, też byłoby pewnym nadużyciem. Aby zjeść całą, należy poświęcić sporo czasu plus drugie tyle na wycieranie się z wyciekających zewsząd sosów.

Fanem knysz nie zostanę, to oczywiste, ale myślę, że należy je traktować jako ciekawostkę przyrodniczą, niemal historyczną. Jeśli ktoś potrzebuje się najeść przed kilkugodzinną podróżą, to spokojnie może wybrać to danie, bo wielkiego wyboru poza KFC nie ma. Jeśli zwracamy uwagę głównie na jakość produktów, trzymajmy się z daleka od Bocadillo. Całe szczęście, że przez ostatnich 20 lat polska gastronomia przeszła prawdziwą rewolucję i knysze możemy traktować z uśmiechem, a nie jako jedyną dostępną opcję.

ranking2

Bocadillo

Dworzec Główny PKP

Total 5 Votes
2

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments