#KoronaDelivery 2.0 – banh mi, jarmark i Pan precel #14


Skąd zamawiać jedzenie na dowóz we Wrocławiu? W cyklu Korona delivery staram się Wam podpowiadać już od marca, z krótką przerwą, i powoli zaczynam zapominać o tym, że kiedyś pisałem tutaj dość rozbudowane relacje z pojedynczych restauracji, w których można zjeść na miejscu. Co zmieniło się od poprzedniego odcinka? Niespecjalnie wiele, poza info od wielmożnego Pana Premiera dumnej Rzeczypospolitej, który rzekł, że pomocy dla gastronomii nie ma, bo restauracje nie mają obecnie ruchu, więc nie płacą podatków. Czego nie rozumiesz?! Do brzegu w takim razie – dzisiaj jemy raz jeszcze krewety, kebsa, pijemy grzańca na mini jarmarku, wyjazdowe tosty oraz indyjskie jedzenie.


Przy okazji, zerknijcie na kanał WPK na YouTube, który niedawno wystartował.


#KoronaDelivery – raport WPK #1

#KoronaDelivery – raport WPK #2

#KoronaDelivery – raport WPK #3

#KoronaDelivery – raport WPK #4

#KoronaDelivery – raport WPK #5

#KoronaDelivery – raport WPK #6

#KoronaDelivery – raport WPK #7

#KoronaDelivery – raport WPK #8

#KoronaDelivery – raport WPK #9

#KoronaDelivery – raport WPK #10

#KoronaDelivery – raport WPK #11

#KoronaDelivery – raport WPK #12

#KoronaDelivery – raport WPK #13


Od kilku dobrych miesięcy, a może i dłużej, działa na terenie Browaru Mieszczańskiego Eko Bazar, podczas którego w sobotnie poranki pojawiają się lokalni wystawcy z dobrymi produktami. Producenci żywności, ale i restauracje w formie pop-upów, w tym District Saigon (info z ostatniej chwili – District zawiesił działalność do końca roku). Ich wege banh mi to jedna z lepszych rzeczy dla wegetarian, jakie jadłem w ostatnim czasie. Grzybowo-orzechowe, kremowe pate w połączeniu z piklami stanowi piękną, smakowitą kompozycję zamkniętą w chrupiącej bagietce. Mocno trzymam kciuki, aby District poradził sobie w tym ciężkim momencie.

Na samym Eko Bazarze warto wskoczyć także po warzywa, jajka, wino – wiadomo, czy owoce morza – klasa! Ja tradycyjnie wybieram chleb z PLON-u, który jest obecny za każdym razem. Tylko śpieszcie się, bo znika momentalnie.

O ile mnie i żonie krewetki znudziły się na dobre, nasza młodzież domaga się ich regularnie i kiedy wjeżdża Shrimp Box, składający się z 36 krewetek w tempurze, rozpoczyna się uczta. Młodzi potrafią wciągnąć niezliczone ilości tych morskich stworzeń otoczonych delikatną panierką, ale istnieje jedyne zastrzeżenie – musi być dużo sosu z mango. Ten box od Shrimp House to idealne rozwiązanie dla sporej rodzinki, bo faktycznie 36 krewet to wyzwanie nawet dla największych głodomorów.

Niewątpliwie Pan Precel z Ruskiej robi ostatnio furorę i widzę to m.in. po Waszych licznych reakcjach pod zdjęciami ich precli wrzucanych na fanpage. Przyznam, że odkryłem Precla stosunkowo niedawno, ale kiedy zdarzy mi się trafić na Ruską nad ranem, zwłaszcza w pandemii, gdy większość okolicznych knajpek jest zamkniętych, lubię wziąć na szybko do ręki ich precla z mozzarellą i pieczarkami. Cena? 6,50 zł oznacza, że to prawdopodobnie najlepiej wydane 6.50 zł na jedzenie w tym mieście. Na ciepło, konkretnie, brawo. Moja młodzież oczywiście bardziej skłania się ku słodkim wyrobom – preclom z białą czekoladą oraz wiórkami kokosowymi, a także preclem z krówką.

Pod koniec listopada na Facebooku przemknęła mi reklama nowego kebabu z ładną oprawą wizualną. Kebabu mającego być nową jakością wprost z Berlina. Zabrzmiało groźnie, zwłaszcza, że tuż za rogiem znajduje się mający już niezłą pozycję na rynku KEBZ. Neobab wystartował na Reja już w okresie zamknięcia restauracji, więc do dyspozycji klientów pozostała opcja zabrania jedzenia ze sobą do domu lub auta. Ja zazwyczaj preferuję ten drugi wariant, aby jeść możliwie najświeższe potrawy. Czy berliński kebab – cokolwiek to znaczy – z Neobabu bije na głowę inne znane z rynku wrocławskiego? Mam wrażenie, że nie.

Cieszy mnie, że w temat wspierania wrocławskiego gastro włączyło się również miasto. 5. grudnia wystartowała akcja Wrocław na widelcu, polegająca na przedstawianiu w programie na YouTube wybranych restauracji ze stolicy Dolnego Śląska. Program prowadzi dobrze znany Piotr Kucharski, a w każdej części przedstawiane są trzy tutejsze knajpki. Premiera każdego z odcinków odbywać się będzie w grudniową sobotę o 11.00. Na pierwszy ogień poszła Masala, Woosabi oraz Szajnochy 11. Mi udało się spróbować butter chicken oraz samos z rynkowej Masali.

Pierwszy odcinek #WrocławNaWidelcu

W tym roku nie ma Jarmarku bożanarodzeniowego na wrocławskim Rynku, ale namiastkę tego klimatu – dla mnie od zawsze wątpliwego – starają się zorganizować pojedyncze restauracje. Na Włodkowica i św. Antoniego skrzyknęły się tamtejsze knajpki i planują stworzyć Święto ulicy w formie jarmarcznej, natomiast na ciekawy pomysł wpadła ekipa Petits Fours z Sienkiewicza, tworząc mini Jarmark z barszczykiem, bigosem, grzańcem i góralskimi serami oraz oczywiście swoim standardowym menu deserowo-śniadaniowym. Sami nie mieliśmy jeszcze czasu na grzańca na miejscu, ale zabraliśmy go ze sobą do domu wraz z bigosem z dziczyzny. Żona jednoznacznie powiedziała, że to najlepszy grzaniec w życiu. Wierzę, więc i Wam zalecam, jeśli lubicie jarmarczne klimaty.

W ramach polecanek dostępnych na platformie Wolt, tym razem padło na FALLĘ, gdzie w menu zobaczyłem smażony ser, a smażony ser – jak stali czytelnicy bloga wiedzą – to moja wielka miłość. Ten z Falli to – umówmy się – nie jest najwyższa półka wrocławska, natomiast seromaniak na głodzie chętnie przyjmuje nawet takie wersje. Smażony z Falli podawany jest z solidną porcją frytek oraz sosem tatarskim. Miłośnicy kalorii powinni zadowolić się Frytafelem – tortilla z falafelami oraz frytami w środku.

Losy rodzinne sprawiły, że musiałem udać się do sądu w Złotoryi. W tym niewielkim miasteczku nieopodal Legnicy nie było mnie ze dwadzieścia lat, więc w porannych godzinach, zwłaszcza w pandemicznym okresie zajechałem kompletnie bez pojęcia gdzie zjeść, a na miejscu dotarłem bez śniadania. Godzina dla seniorów skutecznie wyrzuciła mnie z piekarni na Rynku (?), ale tuż obok znalazłem bar z tostami. Tostami, które jak później się dowiedziałem, od lat są miejscowymi specjałami. Tost klasyczny w cenie 7 zł posiada najważniejszy atut – jest ciepły.

Skoro święta, to i pierniczki. Co prawda od dawna świąt nie traktuję już poważnie, ale jako że dzieciaki poprosiły o wspólne robienie pierniczków, nie widziałem żadnego problemu. Dla dzieci super zabawa w pieczenie, wykrawanie i dekorowanie, a co ważne – można także pomóc. Bieg Uniwersytetu Medycznego zorganizował akcję #upieczpiernikadlamedyka która polega na tym, że warto zrobić trochę więcej pond planowaną liczbę pierniczków, a ekipa UM odbierze od Was ponadprogramową ilość i przekaże dla wrocławskich medyków. Akcja trwa do 18. grudnia, więc pomagajcie!

#wspieramgastro

Total 12 Votes
7

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments