#KoronaDelivery 2.0 – truflowe gnoczczi, pastrami i smażony ser #15


Lecimy z tym dalej – skąd zamawiać jedzenie na dowóz we Wrocławiu? Podpowiadam od początku pandemii, dlatego dobrnęliśmy już do 15. odcinka Korona Delivery, ale wcale nie jest mi z tego powodu specjalnie do śmiechu. Korono, kończ! Panie kłamczuszku, kończ i pomóż gastronomii. Czytajcie i pamiętajcie o haśle #wspieramgastro


Przy okazji, zerknijcie na kanał WPK na YouTube, który niedawno wystartował.


#KoronaDelivery – raport WPK #1

#KoronaDelivery – raport WPK #2

#KoronaDelivery – raport WPK #3

#KoronaDelivery – raport WPK #4

#KoronaDelivery – raport WPK #5

#KoronaDelivery – raport WPK #6

#KoronaDelivery – raport WPK #7

#KoronaDelivery – raport WPK #8

#KoronaDelivery – raport WPK #9

#KoronaDelivery – raport WPK #10

#KoronaDelivery – raport WPK #11

#KoronaDelivery – raport WPK #12

#KoronaDelivery – raport WPK #13

#KoronaDelivery – raport WPK #14


Niewiele jest we Wrocławiu food trucków, które trzymają równą formę i każdorazowo dają radość z jedzenia. Jednym z nich jest niewątpliwie HulThai, od dłuższego czasu, a właściwie od kilku lat, stojący przy Strońskiej. Zaglądam do nich co jakiś czas ze względu na bliskość do miejsca, gdzie bywam codziennie na treningach. Na co padło tym razem? Na niezawodny pad thai – smakowo zbalansowany idealnie, bez przesadnej dominacji któregokolwiek ze składników. Drugi strzał – panang curry. Aromatycznie, a zarazem delikatne, bez ostrości, co nie oznacza, że nijakie. Wręcz przeciwnie, bogate, nie za ciężkie. Do ponownego spróbowania.

Na dobry początek jedno z moich absolutnie ukochanych miejsc we Wrocławiu, w którym to akurat jeszcze do końca tygodnia możecie zamówić trzy wybrane potrawy w ramach Italian week, organizowanego przez Wolt, z rabatem 20%. A jeśli w tych trzech potrawach znajduje się truflowe gnocchi, to… sami wiecie. Gnocchi z RAGU. To ja tam jestem ze swoim podniebieniem miłośnika truflowych gnoczczi. Co prawda nie wygląda to tak pięknie, jak na talerzu – banał, ale smakuje wybitnie. Ten truflowy aromat, kalorie, suszony pomidor i gnocchi, które znoszą czas w trakcie dostawy całkiem nieźle. Bierzcie i jedzcie z tego wszyscy! Mimo że jestem w #TrufloweTeam, zostałem zmuszony oddać większość swojej porcji żonie, mnie z kolei trafiło się zapiekane gnocchi. Prosta sprawa, takie trochę powrót do klasyki sprzed lat, a więc zapiekanych makaronów. Jedna kwestia różni Ragu od przybytków serwujących zapiekane makarony w poprzedniej epoce – smak. W sensie kiedyś smaku nie było, tutaj mamy do czynienia z prostotą, ale smaczną, konkretną. Korzystajcie.

O pastrami z Kontynuacji już Wam pisałem, ale o dobrym pastrami należy pisać regularnie i jak najczęściej. Zwłaszcza, że ekipa Kontynuacji wprowadziła swoje zestawu DIY, które możecie złożyć sobie sami w domu wedle własnego uznania. Zamawiamy tutaj, jemy na zdrowie. Sprawa jest banalnie prosta, a z zestawem do samodzielnego złożenia otrzymujecie krótką instrukcję, która tak naprawdę nie jest potrzebna, jeśli Wasze umiejętności kulinarne kręcą się wokół usmażenia jajecznicy. W zawakowanej paczce otrzymujecie kapustę, sos, kanapki, mięso i ser. Pisząc te słowa czuję smak pastrami z Kontynuacji, ehhh. Aaa, do tego możecie domówić sobie dostawę piwa z ich browaru Cześć Brat, co właściwie przeważa szalę na korzyśc tego rozwiązania.

Smażony ser moim największym comfort foodem jest, i basta! Kocham ten ciągnący się kawałek kalorycznego, tłustego sera. Cóż poradzić. Niestety opcja w dostawie odpada, dlatego kiedy mój serowy nałóg zakrzyczał wewnętrznie – zjedz smażaka, czym prędzej kliknąłem na Wolcie zamówienie z Kotleta Schabowego, podjechałem pod lokal na Komuny Paryskiej i jadłem z nieskrywaną radością w środku swojego auta, myśląc tylko co chwilę o tym, że poranny trening właśnie odszedł w zapomnienie. Trzeba kotletowej ekipie przyznać, że potrafi w sery smażone. Niekoniecznie w dołączane do nich surówki, ale smażony ser broni się sam. Żona zdecydowała się na schabowego i chyba nie musze Wam mówić, że wybrałem lepiej, prawda?

Gluten to życie, dobre pieczywo to życie, dlatego regularni testuję ulubione i najlepsze miejscówki z pieczywem w mieście. Chałka z Dinette to klasyka, chleb z siemieniem lnianym pierwszy raz testowała żona i wydała jednoznacznie pozytywny werdykt. Odkryłem też drugi lokal Przefarmy czy też Manufaktury Dobra, gdzie z daleka w oczy rzucają się półki pełne wypieków. Dla mnie najlepsze są bajgle – zdecydowana czołówka w mieście, ale skosztujcie także ich twarogu – klasa.

Spodobał Ci się mój wpis? Polajkuj go, udostępnij, a po więcej zapraszam na Instagram oraz fanpage. Używajcie naszego wspólnego, wrocławskiego hasztagu #wroclawskiejedzenie

Total 11 Votes
4

Tell us how can we improve this post?

+ = Verify Human or Spambot ?

Comments

comments