3.8 C
Wrocław
środa, 24 kwietnia, 2024

Wrocławskie Święto Piwa, czyli streetfood pod Halą Stulecia

Kiedy zastanawiałem się na tym w jakie miejsce udać się na obiad w ostatni weekend sierpnia, natrafiłem na Facebooku na informację, że właśnie w tym terminie odbędzie się Wrocławskie Święto Piwa. Pomyślałem od razu, że na pewno nie będzie to impreza zorganizowana z takim rozmachem jak Wrocławski Festiwal Dobrego Piwa, ale staram się być wszędzie gdzie leje się dobre piwo, a takie było zapowiadane pod Halą Stulecia, więc nie mogłem sobie odpuścić.

IMG_9149 IMG_9150 IMG_9153Trochę zaniepokoiłem się, kiedy na wejściu powitały nas parasole Carlsberga, który może być częścią święta, ale na pewno nie piwnego. Liczyłem na piwa z browarów rzemieślniczych, a tych tuż pod halą i Iglicą po prostu nie było. Znalazło się za to miejsce dla kilku mniej ciekawych food trucków i barów piwnych spod znaku grupy Carlsberg.

IMG_9151 IMG_9178Nie mogło także zabraknąć Mistrza Grilla, stałego bywalca wszelkiego rodzaju festynów i imprez plenerowych. Kiedy powoli traciłem nadzieję, zorientowałem się, że dookoła Pergoli rozciąga się szpaler food trucków oraz stoisk z piwami, tym razem rzemieślniczymi.

Dwa najważniejsze stanowiły Kontynuacja, a także namiot Beer Geek Madness, który jednocześnie miał stanowić reklamę trzeciej edycji najbardziej znanej piwnej imprezy w tym kraju. Z food trucków były m.in. Byczy Burger, 66 American Burger, Foodszak, Zapieksownia i Bratwursty.

IMG_9157 IMG_9158 IMG_9159 IMG_9160 IMG_9169 IMG_9170

Udało mi się spróbować dwóch piw. Molly IPA z browaru Doctor Brew to w sumie takie trochę typowe piwa dla doktorów, z długo zalegającą goryczką i owocowymi aromatami, dokładnie takie jak lubię. Z kolei Alchemik z wrocławskiego browaru Profesja to nieco inna półka. Piwo przygotowane przy użyciu przefermentowanych dzikich drożdży, nadających lekko kwaskowy posmak. Nieco mniejsza goryczka nie przeszkadza, piwo niezwykle ciekawe.

IMG_9155 IMG_9156

Do piwa dobrze byłoby coś zjeść. Na szczęście na Pergoli nie zabrakło kilku znanych food trucków, pojawiły się także zupełnie nowe. Na początku moja żona stwierdziła, że od wieków nie jadła takiej najzwyklejszej zapiekanki, więc ruszyliśmy w stronę przyczepy Zapieksowni. Podczas imprezy wszystkie ich zapiekanki kosztują 10 zł.

Zdecydowaliśmy się na Klasykę plus, a więc ser, pieczarki i szynka. Od momentu, w którym bagietka z dodatkami trafiła do pieca, a następnie wylądowała w naszych rękach, nie minęło nawet pięć minut. Wierzchnia część zapiekanki została posmarowana sosem majonezowym w typie tatarskiego.

Sama zapiekanka nie była wcale mała, przyjemnie chrupiąca i nieco puszysta w środku, a składniki ładnie sklejone serem dobrze trzymały się na bułce. Całość może nieco za sucha, ale sytuację uratował wspomniany wcześniej sos.

Może bez wielkiej eksplozji, ale mając raz na jakiś czas na najbardziej klasyczny z klasycznych fast foodów, można spokojnie skusić się na zapiekankę z Zapieksowni.

IMG_9167

IMG_9163 IMG_9164 IMG_9166

Nie byłbym sobą, gdybym nie podskoczył na smażony ser do Bratwurstów. Wzbogacona o dodatkowy, idealnie wysmażony bekon i jalapeno, kanapka tylko rozbudziła apetyt. Jak zawsze idealnie złożona, doskonale ciągnący ser, no i ten czarny bekon, ahhhh. Przez dłuższą chwilę zastanawiałem się nad zamówieniem drugiego sera, ale wygrała chęć spróbowania czegoś nowego, a w towarzystwie chłopaków z Bratwurstów ustawił się nowy truck, który nadjechał ze Złotoryi.

IMG_9171 IMG_9173 IMG_9174 IMG_9175 IMG_9177Dajemy do pieca swoje menu ograniczyło do minimum, a dokładniej do czterech pozycji. Uśmiechnięta ekipa damsko-męska serwuje pizzę łódki, a więc wypiekaną w piecu opalanym drewnem niewielką pizzę w formie właśnie łódeczki.

Proszę o pozycję numer trzy – Na ostro, z mozzarellą, jalapeno i salami. Nie chcę kłamać, ale nie zdążyłem wziąć chyba nawet dwóch łyków piwa, po czym zostałem zawołany po odbiór. Pizza spędza w piecu kilkadziesiąt sekund i trafia do klienta.

Smaczna przekąska na cieniutkim cieście i z rantami wypełnionymi pęcherzykami powietrza, z tym charakterystycznym, nieco dymnym posmakiem pochodzącym z pieca. Zestawienie jalapeno i salami na pizzy należy do moich ulubionych, więc ta opcja trafiła w moje gusta. Jedyne nad czym bym pomyślał, to cena. Jej obniżenie o 3 zł pasowałoby chyba bardziej do wielkości dania. Wielki plus za szybkość.

Pierwsze, niezbyt pozytywne wrażenie z wejścia na imprezę, wraz z każdą minutą było zacierane. Dobry pomysł, zresztą dziwi mnie, że podobne eventy, ewentualnie na mniejszą skalę nie odbywają się pod Halą Stulecia w każdy weekend. Uwielbiam to miejsce ja, uwielbia zapewne większość wrocławian, o czym świadczą tłumy podczas wakacji. Gdyby jeszcze zamiast tego Carlsberga i Piasta było więcej kranów z piwem rzemieślniczym, byłbym w pełni usatysfakcjonowany.

Total 1 Votes
0

Napisz w jaki sposób możemy poprawić ten wpis

+ = Verify Human or Spambot ?

Komentarze

komentarze

Podobne artykuły

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj

Polub nas na

103,169FaniLubię
42,400ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
100ObserwującyObserwuj
1,420SubskrybującySubskrybuj
Agencja Wrocławska

Ostatnie artykuły